Nowy numer 16/2018 Archiwum

Wolne media, wolne żarty

Szczytem hipokryzji było organizowanie sobotnich demonstracji pod siedzibami regionalnych mediów publicznych. To naprawdę Polska w ruinie.

W sobotnich manifestacjach pod hasłem „Wolne media” wzięło udział tysiące ludzi. Ale nie wszyscy byli autentycznie zatroskani o los mediów publicznych. Z emocjonalnych wystąpień publicystów „Gazety Wyborczej”, „Polityki” czy „TokFm” można było wręcz odnieść wrażenie, że z satysfakcją przyjęliby całkowity upadek TVP i PR. Tylko dlatego, że obecnie kierują nimi „nie nasi”. O tym świadczą choćby wezwania do bojkotu radia i telewizji. Prewencyjne, bo przecież o przypadkach ograniczania w nich wolności wypowiedzi czy cenzurowania treści po wejściu w życie nowej ustawy na razie nikt nie słyszał.

Stygmatyzowanie już dziś, a priori, mediów publicznych, tylko dlatego, że zmienił się polityczny kod otwierający drzwi do gabinetów prezesów i dyrektorów, można czytać w następujący sposób: nie oglądajcie TVP, nie słuchajcie PR. Cała prawda, całą dobę – tylko w TVN, GW, TokFM. Tam jest prawdziwa wolność i demokracja. Nie przypadkiem to ostatnie słowo zostało użyte w najnowszej kampanii wizerunkowej „Wyborczej” i można je oglądać na bilbordach… pisane tytułową czcionką dziennika „Agory”. Nie przypadkowo to on jest faktycznie organem KOD i współorganizatorem demonstracji.

Wiem, że na pikiety przyszło sporo ludzi, którzy mają szczere intencje i są autentycznie wkurzeni. Nie podoba im się treść, sposób i ostentacja wprowadzanych zmian. Nie po drodze im z politykami PiS. Tylko co to ma wspólnego z wolnością słowa, ograniczaniem pluralizmu i debaty? Na razie ogromne osiągnięcia w tej dziedzinie mieli wszyscy uczestnicy sceny politycznej, poza PiS.

To PO w koalicji z PSL i SLD wykreowały drugi obieg medialny. Gdyby nie polityczne czystki w TVP i PR oraz „Rzeczpospolitej” - wprowadzone w ostatnich latach - pewnie nie mielibyśmy prawicowych tygodników i portali, zakładanych przez dziennikarzy, dla których nie było miejsca w „głównym nurcie”. Wątpliwa to jednak zasługa obecnej opozycji. A już prawdziwym szczytem hipokryzji było organizowanie przez nią (zaproszenia rozsyłały partyjne biura PO) demonstracji pod siedzibami regionalnych mediów publicznych. W przypadku oddziałów TVP są to zgliszcza. Faktycznie – Polska w ruinie. Nie ma kogo tam już bronić, poza szefami. Praktycznie wszyscy dziennikarze zostali pozwalniani lub „wylizingowani”. Ciekawe, kto za to ponosi polityczną odpowiedzialność? Czy Jarosław Kaczyński i Jacek Kurski?

Regionalne oddziały TVP za rządów PO-PSL zostały zagłodzone i sprowadzone do roli mediów marszałkowskich i prezydenckich. Są upolitycznione, bo zależne finansowo od nadal rządzącej praktycznie we wszystkich regionach koalicji. Mówienie w tej sytuacji o obronie wolnych mediów to wolne żarty.

 

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Janek
    11.01.2016 11:29
    Wolne media Jarosława Kaczyńskiego w Polsce można już zobaczyć w programach informacyjnych i publicystycznych w TVP. Stres strach i zachowawczość widoczna na każdym kroku. Przykładem niech będzie Krzysztof Ziemiec który prowadzi program publicystyczny w niedzielny poranek na TVP info i wieczorne wiadomości. Przecież tego nie daje się słuchać. Lizanie Jarosławowi Kaczyńskiemu i obecnej władzy jest aż nadto widoczne. Usprawiedliwiam tego młodego człowieka i zastanawiam się jak można szybko zniewolić człowieka.
  • gut
    11.01.2016 16:01
    Zgadzam się!
    doceń 3
  • opinia
    11.01.2016 16:41
    Żenujące felietony panów z GN . Chyba żyjecie na innej planecie. Lizusostwo do PIS-uaru Wam się po stokroć opłaci. Prawda nas wyzwoli
    doceń 8
  • zwyczajny
    15.03.2016 17:12
    Ma Pan w dużej części Rację Autorze. Trzeba jeszcze jednak dodać, że przyczyną sporu jest to, w czym się PiS z KODem zgadzają. Wy obrońcy KOD-u zrozumcie, że teraz media sąPiSu, a wcześniej były PO, bo nie ma czegośtakiego, jak neutralność:

    https://youtu.be/PQ8qpOLTtfU
    doceń 0

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama