Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Sądy miłosierne

Od 8 grudnia ub. roku w sądach kościelnych obowiązują nowe przepisy w procesach o nieważność małżeństwa. Papieżowi zależało na uproszczeniu i przyspieszeniu procedur. Wprowadzanie w życie reformy budzi tyle samo nadziei co obaw.

Od momentu opublikowania, czyli od 15 sierpnia 2015 roku, papieski list „Mitis Iudex Dominus Iesus” (skrót: MIDI) stał się przedmiotem intensywnego studium prawników kościelnych. Zorganizowano szereg konferencji, szkoleń dla pracowników sądów, pojawiły się pierwsze praktyczne komentarze. Wszystko po to, by nowe przepisy weszły w życie, a reforma spełniła zamierzone cele. Reforma Franciszka wzbudziła również zainteresowanie małżonków znajdujących się w sytuacji niepewności co do ważności swojego małżeństwa i oczekujących od Kościoła pomocy. Doniesienia mediów, w których mało kto rozumie specyfikę kanonicznych procesów o nieważność małżeństwa, mogą powodować dezorientację. Trudno w tej chwili przewidzieć, jak reforma wpłynie na kościelne sądownictwo.

Czy wzrośnie ilość orzeczeń o nieważności? Czy skrócone procedury będą lepiej służyły dobru małżonków pragnących po Bożemu uregulować swoje sprawy? Jak nowe prawo przysłuży się samej instytucji małżeństwa, która jest dobrem publicznym Kościoła i zawsze cieszyła się jego prawną (kanoniczną) ochroną? Życie jest zawsze bogatsze niż przepisy i  żaden prawodawca nie jest w stanie przewidzieć wszystkich skutków wprowadzanych ustaw. Praktyka sądowa pokaże, czy obecna reforma spełni pokładane w niej nadzieje.

Przyczyny nieważności bez zmian!

W preambule do MIDI papież kilka razy podkreśla niezmienność zasady nierozerwalności świętego węzła małżeńskiego. Nowe przepisy „nie mają na celu promowania nieważności małżeństwa”. Ich celem jest przyspieszenie i uproszczenie procedur w taki sposób, „aby serca wiernych, którzy oczekują na wyjaśnienie swojej sytuacji, nie były zbyt długo zniewolone przez mroki wątpliwości z powodu opóźnień w wydaniu wyroku”. Ks. Pio Vito Pinto, dziekan Roty Rzymskiej, prezentując papieski dokument we wrześniu 2015 r. mówił, że reforma oznacza „wyjście poza ograniczoną liczbę kilku tysięcy unieważnień ku wielkiej liczbie nieszczęśliwców, u których powinno się stwierdzić nieważność, ale są oni poza dzisiejszym systemem”. Nie zmienił się żaden z kanonów określających warunki konieczne do zawarcia ważnego związku.

Zmiany dotyczą tylko kanonów regulujących sam proces stwierdzania nieważności (kan. 1671–1691). Kościół nie udziela rozwodów, ale w pewnych okolicznościach stwierdza, że małżeństwo od początku było nieważne z jakiejś przyczyny. Te przyczyny (tytuły) są ściśle określone przez prawo kanoniczne. Nieważność może być stwierdzona przez sąd na podstawie trzech tytułów: 1/ Jeśli któraś ze stron była obciążona przeszkodą małżeńską (np. za niski wiek, zbyt bliskie pokrewieństwo, związanie innym małżeństwem itd.); 2/ Jeśli wadliwa była zgoda małżeńska, np. związek zawarto pod przymusem, ze strachu lub bez świadomości; 3/ Brakło odpowiedniej formy zawarcia małżeństwa. Podkreślmy, że papież Franciszek nie określił żadnych nowych przyczyn (tytułów) nieważności związku.

MIDI poza zmianami w samym prawie procesowym postuluje rozszerzenie zakresu tzw. dochodzenia przedprocesowego. Chodzi o to, aby już na poziomie duszpasterstwa diecezjalnego czy parafialnego stworzyć możliwość prawnej konsultacji łatwo dostępnej dla tych, którzy są w jakiejś „nieregularnej sytuacji małżeńskiej”. Dokument mówi o „stałej strukturze”, w której mają posługiwać osoby kompetentne zatwierdzone przez biskupa. Takie przedprocesowe badanie może się kończyć skierowaniem sprawy do sądu, jeśli są przesłanki za nieważnością związku.

Jedna instancja

Najbardziej znaczącą zmianą jest rezygnacja z obowiązkowej drugiej instancji. Od prawie 300 lat obowiązywała w Kościele zasada, że wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa musiał być zawsze potwierdzony w innym trybunale. Po orzeczeniu nieważności w pierwszej instancji sprawa była z urzędu przekazywana do drugiej, czyli do sądu w innej diecezji. Ta procedura wydłużała cały proces. Tym niemniej stanowiła zabezpieczenie przed nadużyciami. Zdarzało się, nie za często, ale jednak, że wyroki w tej samej sprawie w dwóch instancjach były odmienne. W tych sytuacjach rozstrzygała trzecia instancja.

Od 8 grudnia 2015 roku do prawomocnego wyroku wystarczy orzeczenie trybunału pierwszej instancji. Oczywiście strony oraz tzw. obrońca węzła mogą zawsze złożyć apelację. Wprowadzona zmiana nakłada ogromną odpowiedzialność na trybunały oraz na obrońcę węzła, którego rola wzrasta (w razie wątpliwości powinien apelować). Papież podtrzymał zasadę kolegialności trybunału (orzeka trzech sędziów), ale zezwolił, by za zgodą biskupa mógł orzekać także pojedynczy sędzia, jeśli w jakiejś diecezji trudno o skompletowanie kolegium. Sędziami mogą być również osoby świeckie.

W przypadku pojedynczego sędziego musi to być duchowny. MIDI wprowadza szereg szczegółowych zmian w procedurze prowadzenia zwykłych procesów, które mają na celu przyspieszenie biegu sprawy. Większą wagę dowodową niż dotychczas przyznano oświadczeniom stron w procesie. Poszerzono listę sądów, które są kompetentne do rozstrzygania spraw. Do tej pory proces mógł toczyć się w diecezji, w której małżeństwo było zawarte, albo w trybunale miejsca zamieszkania strony pozwanej (czyli współmałżonka osoby, która wnosiła o stwierdzenie nieważności).

W tej chwili może toczyć się także w miejscu zamieszkania strony powodowej. Celem tych przepisów jest bliskość sądu dla stron i dla świadków.


« 1 2 »
oceń artykuł

Reklama

  • z troską
    10.02.2016 21:51
    Ta nowa regulacja ma wady teologiczne i proceduralne, które wynikają z błędnej wizji sakramentalnego małżeństwa. Do wad teologicznych należy, miedzy innymi, poddanie w wątpliwość ważności małżeństwa na podstawie słabej wiary nowożeńców. Jest to zupełne nieporozumienie, a od strony procesowej pozwoliłoby na anulację pewnie większości małżeństw. Franciszek ostatnio to nieśmiało korygował w przemówieniu do Roty Rzymskiej, ale jest to tylko mały krok wstecz znad przepaści.

    MIDI powoduje, jeśli dwoje zgodnie wnosi o uznanie małżeństwa za niebyłe, to muszą dostać odpowiedź w ciągu miesiąca. Orzekać mają biskupi diecezjalni. A często miesiąc zupełnie nie wystarcza na zbadanie sprawy, nie mówiąc o sytuacja przeciążenia sądów i biskupów. Biskupi często też nie mają żadnego przygotowania ani doświadczenia prawnego. Będzie to więc pewnie w niejednej diecezji skutkowało masowym uznawaniem małżeństwa za nieważne - taki pseudo katolicki rozwód w tempie ekspresowym w imię pseudo miłosierdzia, a dokładniej zupełnego jego braku.

    Do okoliczności rzekomo świadczących o nieważności małżeństwa zaliczono subiektywne przekonanie o tym. To jest zupełne nieporozumienie. Do argumentów za rzekomą nieważnością ma niby należeć też fakt jego rozpadu, ale znowu jest to zupełne nieporozumienie.

    Ta regulacja już przynosi zatrute owoce. Niedawno słyszałem "świadectwo" pewnej osoby, która wystąpiła o uznanie małżeństwa za nie byłe i o rozwód cywilny. Sprawa była skomplikowana i trafiła do wyższej instancji. Bardzo się modliła o bezproblemowe załatwienie sprawy. W międzyczasie weszła wspomniana regulacja, zadziałał przepis o ograniczeniu czasowym i małżeństwo uznano za niezaistniałe - bez badania sprawy. To jest zupełna patologia, bo powinno być na odwrót: jeśli nie ma niezbitych dowodów na nieważność małżeństwa, to uznaje się je za ważne. Trzeba pamiętać, że małżeństwo jest sakramentem i faktem ontologicznym, którego gwarantem jest sam Bóg. Do tej pory obowiązywała zasada favor matrimonii, czyli w razie wątpliwości orzekać na rzecz małżeństwa, teraz favor nullitatis, czyli w razie wątpliwości orzekać na jego niekorzyść.

    Ksiądz Jaklewicz pisze, że życie pokaże jak będzie. To zdanie niby ma uspokoić, ale pokazuje tylko desperacką próbę obrony katastrofalnych zmian. Po pierwsze, tworzenie prawa ma sens dla tego, że można przewidywać jego skutki. Inaczej większość regulacji prawnych kończyłaby się katastrofą. Po drugie, życie już pokazało, jak zgubne skutki mają regulacje, do których powrócono.

    Taka patologia miała miejsce kiedyś w Polsce, kiedy sprawy nie były automatycznie kierowane do drugiej instancji w celu rewizji. Powodowało to, że właściwie wszystkie wnioski kończyły się uznaniem małżeństwa za nieważne. Podobnie było w latach siedemdziesiątych w USA, gdzie były SETKI TYSIĘCY wniosków o unieważnienie, wszystkie załatwiono "pozytywnie", czyli negatywnie dla węzła małżeńskiego. To była ogromna patologia, która niepokoiła JPII i BXVI, co w efekcie spowodowało ich interwencje. Teraz oprócz dawnych patologii pojawiają się okoliczności sprzyjające nowym nadużyciom.

    To wszystko nie ma nic wspólnego z Miłosierdziem Bożym. Jest tylko czysto antropocentrycznym jego substytutem, a dokładniej jego przeciwieństwem, bo prowadzi do grzechu śmiertelnego.
    doceń 0
  • Anna
    10.02.2016 23:23
    Jak powinien się zachować Św. Jan Chrzciciel, gdyby żył w naszych czasach? Zamiast wyrzucać Herodowi, że wziął sobie za żonę Herodiadę, żonę swego brata, powinien wyjść naprzeciw ich "pogmatwanej sytuacji" i w jak najkrótszym czasie doprowadzić do stwierdzenia nieważności małżeństwa. Powód na pewno by się znalazł. Jan Chrzciciel bezkompromisowo głosił prawdę i stracił przez to głowę. Dlaczego obchodzimy ścięcie Jana Chrzciciela skoro jego postawa odbiega zupełnie od promowanych obecnie w Kościele? Lub może inaczej: dlaczego odchodzimy od głoszenia prawdy - za trudna? Czy Pan Jezus się pomylił? Czy to, co proponuje Kościół to jest prawdziwe miłosierdzie? Powody, dla których można obecnie uzyskać stwierdzenie nieważności (i uzyskuje się, jak wiem z kilku przypadków), budzą zdumienie nawet u osób bardzo luźno związanych z Kościołem. Spotkałam się z taką ich opinią, że jest to zwykły koniunkturalizm, zakłamanie, mydlenie oczu itp. Niby rozwodów nie ma, ale jak właściwie nazwać to co się obecnie dzieje?
    doceń 0
  • bluemoon
    11.02.2016 00:45
    Ostatnio jest prawdziwy wysyp tych panienek z odzysku.KK powinien przymknac ta furtke a nie upraszczac i przyspieszac.
    doceń 0
  • Arletta Bolesta
    06.11.2016 12:21
    Nie rozwód kościelny a stwierdzenie/orzeczenie nieważności małżeństwa. dr Arletta Bolesta adwokat kościelny
    doceń 0