• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Polska mniejszość strajkuje na Litwie

    mm/Rp.pl

    dodane 02.09.2015 07:57

    Chodzi o systematycznie pogarszający się stan polskiego szkolnictwa.

    Protest młodych Polaków na Litwie, w czasie wyjątkowo niespokojnym w naszej części Europy, może się stać sprawą nawet bardzo poważną, jeszcze bardziej pogarszając stosunki między Warszawą a Wilnem – ocenia szef działu zagranicznego „Rzeczpospolitej” Jerzy Haszczyński. 

    Jego zdaniem strajk rozpoczynający się 2 września będzie najważniejszym od kilku lat starciem między władzami litewskimi i Polakami w tym kraju. Nie zgadzają się oni na pogarszanie stanu szkolnictwa. Argumentują, że dzieje się tak od dawna, a władza jest nieczuła na prośby i głos obywateli. Jako koronny dowód podają uchwalenie w 2011 r. ustawy oświatowej niekorzystnej dla mniejszości. Władze w Wilnie zignorowały wówczas 60 tys. podpisów w tej sprawie, zebranych przez polską mniejszość. 

    Teraz widać konsekwencje tej ustawy. Wskutek ograniczenia nauki w ojczystym języku, młodzi Polacy mają problem, żeby na maturze osiągać wysokie wyniki, pozwalające dostać się na dzienne, bezpłatne studia. Uczniowie obawiają się, że ich szkoły w ogóle mogą przestać istnieć. W Wilnie nie wiadomo co będzie z polskimi klasami w najbardziej zasłużonych placówkach.

    Litewskie władze nie zgadzają się z tymi argumentami, a organizatorom strajku zarzucają nieliczenie się z dobrem dzieci. Sprawy nie ułatwia także niechęć do Waldemara Tomaszewskiego, przywódcy Polaków na Litwie, kreowanego na „kremlowskiego agenta”. 
     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół