• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Książę w habicie

    Mariusz Majewski

    |

    GN 36/2015

    dodane 03.09.2015 00:15

    Jego ojciec, lider polskiej emigracji, po cichu liczył, że ma następcę. August Czartoryski zamiast kariery politycznej wybrał jednak drogę duchownego. Wielki wpływ na późniejszego błogosławionego mieli dwaj inni święci: brat Rafał Kalinowski i ks. Jan Bosko.

    Centralnym punktem tej historii jest wizyta ks. Jana Bosko w Paryżu w roku 1883. Zakonnik nazywany ojcem młodzieży, był już wtedy znany w Europie ze swojej pobożności i aktywnej działalności. Dużo ludzi zabiegało o spotkanie z nim, gdy po raz pierwszy gościł w stolicy Francji. Głośnym echem odbiło się zdarzenie w jednym ze szlacheckich domów. Zakonnik wymodlił tam zdrowie dziecka, któremu lekarze nie dawali już większych szans. Enzo Bianco w krótkiej biografii bł. Augusta Czartoryskiego wskazuje, że Czartoryscy, bardzo wierząca, a jednocześnie tęskniąca za krajem rodzina, mieli w spotkaniu z ks. Bosko konkretny cel. „Ojciec błogosławionego, książę Władysław sądził, że duchowi synowie ks. Bosko mogliby się zatroszczyć o wychowanie polskiej młodzieży, zarówno za granicą, jak i w kraju” – tłumaczy włoski pisarz. Władysław razem ze swym ojcem Adamem stworzył w Paryżu szkołę dla Polaków. Założył też jedną z najlepszych bibliotek we Francji. Zwłaszcza po klęsce powstania styczniowego książę Władysław stracił wiarę w sens walki zbrojnej, a także działań dyplomatycznych na europejskich salonach. Kierowany przez niego obóz Hotelu Lambert skupił się na ratowaniu i promowaniu polskiej kultury oraz na edukacji i wychowaniu społeczeństwa.

    Dwa spotkania

    Książę Władysław nie przypuszczał jednak, że jego plan wymknie się spod kontroli. A pierwszym, który będzie chciał nie tyle wychowywać się pod bokiem założyciela salezjanów, co wstąpić w szeregi zakonu, będzie jego syn. Dla 25-letniego wówczas Augusta paryskie spotkanie z ks. Bosko było życiowym przełomem. Siedzieli obok siebie podczas obiadu. Przed wyjściem zakonnika rozmawiali krótko w cztery oczy. Młody książę miał się zwierzyć, że nie czuje się powołany do małżeństwa, chociaż jego ojciec uważa to za naturalną drogę dla niego i nie dopuszcza innej możliwości. Miał przyznać, że myśli o karmelitach albo jakimś innym zakonie. Ksiądz Bosko nie dał mu jasnej odpowiedzi, polecając jedynie przemodlić i przemyśleć sprawę. August miał wówczas zrozumieć, że ks. Bosko jest przewodnikiem, którego Bóg stawia mu na drodze. Od tego czasu prowadzili regularną korespondencję. August odwiedzał go też w Turynie. Odprawił pod jego okiem rekolekcje. Włoski zakonnik miał powiedzieć po wizycie w Hotelu Lambert, że gdyby we Francji na czele narodu stanęli tacy ludzie, jak ci, których spotkał u Czartoryskich, „religia zajęłaby miejsce honorowe”. To kluczowy wątek w tej opowieści. Ale niezwykle ciekawe jest zarówno to, co było przed nim, jak i to, co działo się później. August Czartoryski urodził się 2 sierpnia 1858 roku w należącym do Czartoryskich paryskim pałacu Hotel Lambert. Jego matka María Amparo Muñoz była córką królowej Hiszpanii. Zmarła, gdy miał zaledwie 6 lat. Pochowano ją w krypcie kościoła parafialnego w Sieniawie, ok. 50 km od Przemyśla. Znajduje się tam posiadłość rodzinna Czartoryskich. Oboje, i matka, i syn, mieli wątłe zdrowie. August dużo czasu w młodości spędzał w sanatoriach i uzdrowiskach. Wychowany w religijnej rodzinie, od młodych lat rozwijał swoją duchowość. Często sprawdzał, czy tam, gdzie jedzie, będzie kaplica z Najświętszym Sakramentem. Chciał też, żeby w podróżach towarzyszył mu kapelan. Objechał w ten sposób Włochy, Szwajcarię, Egipt, Hiszpanię.

    Pod piramidami zaprzyjaźnił się z noblistą Henrykiem Sienkiewiczem. W latach 1868–1870 chodził do Liceum Karola Wielkiego w Paryżu, mieszkając w Hotelu Lambert pod opieką ojca. Zaprzyjaźnił się wówczas m.in. z księciem Ferdynandem, późniejszym królem Bułgarii. Niedługo później August po raz pierwszy przyjechał do ojczystej Polski. Tam doszło do drugiego bardzo ważnego spotkania w jego życiu. We wrześniu 1874 roku spotkał w Sieniawie po raz pierwszy kolejnego wychowawcę. Był nim długoletni zesłaniec na Sybir Józef Kalinowski, znany dzisiaj w Kościele i czczony jako brat Rafał Kalinowski. Zajmował się młodym Augustem przez 3 lata. Później, w 1877 roku, wstąpił do karmelitów bosych. To właśnie od weterana powstania styczniowego dowiadujemy się, że razem przerobili biografie świętych Alojzego Gonzagi i Stanisława Kostki. Obaj ci święci – włoski książę i polski szlachcic – wywarli na Auguście wielkie wrażenie. – August jest głęboko religijny i to w sposób bardzo naturalny. Czuje się w nim przywiązanie do ojczyzny i wszystkiego, co polskie. Wszystko to trzeba przypisać rodzinie, gdzie się oddychało przywiązaniem do Kościoła, żywą religijnością i szczerą miłością do Polski – wspominał Kalinowski współpracę z Augustem Czartoryskim. Był bardziej towarzyszem duchowym niż wychowawcą młodzieńca.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół