• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wielki Mały Książę

    Joanna Bątkiewicz-Brożek

    |

    GN 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:15

    „Mały Książę”, numer jeden klasyki literatury XX wieku, ma swoje źródło w… Piśmie Świętym. Znany na świecie mały blondynek, Mały Książę, to Chrystus, a jego upragniona róża to sam Bóg Ojciec. To odkrycie kopernikańskie!

    Kiedy Walt Disney przeczytał „Małego Księcia”, od razu odmówił ekranizacji dzieła. „Dwóch geniuszy w jednej wytwórni to za dużo” – powiedział do Orsona Wellesa, który przyszedł do niego ze scenariuszem Antoine’a de Saint-Exupé- ry’ego. Może i dobrze. Do dziś krytycy literatury są zgodni: „Mały Książę” jest najważniejszym dziełem XX wieku. I dzieci, i dorośli wciąż chcą czytać o bohaterze, który stawia pytania o to, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy, o sens, powód i kres istnienia. „Jesteśmy niczym przelotni pasażerowie w drodze ku wieczności. Każdy z nas marzy o tym, by spotkać pewnego dnia Małego Księcia, który rozświetli przed nim gwiazdy i otworzy serce” – pisze Enzo Romeo w wydanej właśnie we Włoszech analizie „Małego Księcia”. Włoski krytyk dokonał odkrycia na miarę przewrotu kopernikańskiego: przyłożył tekst „Małego Księcia” do Biblii i odtworzył w dziele Exupéry’ego fragmenty Księgi Mądrości, Pieśni nad Pieśniami, Księgi Psalmów, Ewangelii – szczególnie Kazania na Górze i Ośmiu Błogosławieństw, a przede wszystkim męki i śmierci Chrystusa. Bo to w tę Postać wcielił się Mały Książę.

    Chleb aniołów

    „Czytam właśnie Biblię: jakaż siła i moc prostoty opowieści, a chwilami pełnych poezji wersów. Dziesięć Przykazań to najwyższych lotów dzieło prawnicze. W każdym aspekcie te moralne nakazy emanują pięknem i użytecznością: to niezwykłe! Czy czytałaś Księgę Przysłów albo Pieśń nad Pieśniami? W tej księdze jest wszystko…” – pisze Antoine de Saint- -Exupéry do matki. Ma wtedy zaledwie 17 lat. Biblię czyta od deski do deski. Wielu jej wersów uczy się na pamięć. Zachwyca się Bożym pomysłem na świat i planem zbawienia. Przenosi to do swoich książek. Bezpośrednio do Boga zwraca się w „Twierdzy” czy „Nocnym locie”. Jest typem samotnika, szuka sensu ludzkiej egzystencji. Z trudem przyjmuje własne błędy. Jest rok 1943. Antoine de Saint-Exupéry leży w klinice w Los Angeles. Dochodzi do siebie po operacji. Jest poważnie chory po trzech latach od wypadku, jakiemu uległ w samolocie nad Gwatemalą w trakcie powietrznego rajdu między Nowym Jorkiem a Cap Horn. Od lat jest zawodowym pilotem i wziętym pisarzem. Świat zaczytuje się w „Nocnym locie” i „Ziemi planecie ludzi”. Za tę ostatnią Exupéry otrzymuje zresztą Grand Prix Akademii Francuskiej. Jego osobiste życie niestety nie układa się. Jego małżeństwo przeżywa głęboki kryzys. Żona, Argentynka Consuelo, jest kobietą piękną, ale niefrasobliwą i rozrzutną. Kiedy Antoine ma wyjechać do Afryki, nie ma nawet za co kupić butów, bo żona roztrwania ich pieniądze na biżuterię.

    Przez pewien czas państwo Exupéry żyją osobno, pisarz jednak nie godzi się na rozwód. Został wychowany w duchu katolicyzmu. Niestety, nieraz wpada w sidła ludzkiej słabości, nawiązuje przelotne relacje z przyjaciółkami. To one są właśnie tymi „pustymi różami”, o których pisze w „Małym Księciu”. Consuelo zaś tą jedną jedyną, która „pod kloszem” zachowuje świeżość. Francuz ma świadomość, że zbyt wiele czasu spędza poza domem, że jego pasja lotnicza nadszarpnęła więź małżeńską. W szpitalu długie godziny spędza na lekturze baśni i opowieści Chansa Christiana Andersena. Czyta ich pierwotną, nasączoną ewangelicznym rysem wersję. Bajki duńskiego pisarza okazują się bezpośrednią inspiracją do napisania dzieła życia. W „Małego Księcia” angażuje się cały, nawet szkicuje do książki własnoręcznie rysunki. Inspiruje się freskami Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej, od węża boa począwszy (nawiązanie do zilustrowanej przez Buonarrotiego sceny spotkania Adama i Ewy z wężem z Księgi Rodzaju, rozdz. 6). Dużo myśli, pisze nocami. W ciszy. W „Małym Księciu” lokuje pytania, które nurtują go od dzieciństwa, swoją samotność, przeżycia wewnętrzne jako pilota, relację z żoną. Ale, jak się okazuje, także swój zachwyt Biblią i rozpacz nad własnymi słabościami. W „Małym Księciu” nic nie jest wprost powiedziane. Tu Bóg jest ukryty. Ale subtelnie obecny w każdym niemal wersie baśni. „To Nowy Testament Saint-Exupéry’ego” – uważa Enzo Romeo. „Tu najbardziej wybrzmiewa symbolicznie to, o czym Exupéry pisze w »Ziemi planecie ludzi«. Że jedynym chlebem, którego pragnie jako leku na grzechy i pokarmu dla duszy w życiu jest »chleb, jakim żywią się Aniołowie, chleb, jakim jest Jezus Chrystus«”.

    Najważniejsze jest niewidzialne

    Co wiemy o „Małym Księciu”? Że to książka dla dorosłych i dzieci, o dorastaniu do wiernej miłości, do przyjaźni, o odpowiedzialności za drugiego człowieka. Wszystko to prawda. Ale że to baśń o Bogu? Poprawność polityczna wśród literackich krytyków każe na ten temat milczeć. Tymczasem za postacią miniaturowego człowieczka, który przemierza ziemię i planety, chowa się nie tylko sam Exupéry, jak twierdzili dotąd krytycy, ale Jezus Chrystus. Róża zaś to nie tylko postać żony pisarza Consuelo czy matki autora, a sam Bóg Ojciec, do którego Mały Książę tęskni i chce wrócić po trudach ziemskiej podróży. „To czas, jaki spędziłeś ze swoją różą, sprawia, że staje się ona dla ciebie ważna” – powtarza Mały Książę. A Exupéry w notatkach do książki podkreśla obok tego zdania: „Jedynie czas spędzony z Bogiem, na modlitwie i czytaniu Jego Słowa, daje mi siłę. Bóg staje się ważny, jeśli z Nim jesteś”. Exupéry używa w „Małym Księciu” prostego języka. Przez powtórzenia, porównania i symboliczne obrazy nawiązuje do biblijnych przypowieści Jezusa (spotkanie z Kupcem, Latarnikiem, Księgowym). Mały bohater pochodzi z nieznanej planety, „nie większej od zwykłego mieszkania”. Pilot nadaje jej numer B-612, by zaspokoić ciekawość dorosłych, „zakochanych w cyfrach”. I wystawia im gorzką diagnozę (zresztą nie tylko w tym miejscu). „Jeżeli mówicie dorosłym: »Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z geranium w oknach i gołębiami na dachu« – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Wind_Catcher
      05.07.2015 11:51
      Autorem tego dziełka był mason. Wątpię aby pisząc tę książeczkę opierał się w jakikolwiek sposób o Pismo Św. Jak ktoś nie wierzy to może to sobie sprawdzić na necie. Zresztą daleko nie szukając - http://wolnomularstwo.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=485&Itemid=1 : a cytując:

      "[...]

      Dopiero niedawno dowiedziałam się, że wielki pisarz francuski Antoine de Saint-Exupery był naszym bratem, i że pewne słowa z „Małego Księcia” umieszczone zostały w poczesnym miejscu domu lożowego Wielkiego Wschodu Francji na Rue Cadet. Postanowiłam raz jeszcze sięgnąć po jedną z moich lektur dzieciństwa i odszukać — jeśli są - idee masońskie na jej kartach.

      Po powtórnej lekturze tej książki jestem już pewna, że całe dzieło przesiąknięte jest ideami masońskimi.

      Po pierwsze — dociera do Czytelnika poprzez symbole. Symbolem jest przecież mały chłopiec wędrujący po światach ziemskich i pozaziemskich rozmawiający z roślinami, zwierzętami, ludźmi wreszcie. Symboliczna jest róża wyrastająca na malej planetoidzie; symboliczne postaci Króla, Bankiera, Latarnika.

      Po drugie — w książce jak na dłoni uwidacznia się triada masońska: Wolność-Równość-Braterstwo.
      WOLNOŚĆ. Mały Książę jest postacią wolną absolutnie. Nie podlega ograniczeniom rodzinnym, narodowym, państwowym. Więcej — nie podlega ograniczeniom praw fizyki, może przecież poruszać się w Czasie i Przestrzeni.
      RÓWNOŚĆ. Książka przesycona jest także ideą równości. Mały Książę jak równy z równym rozmawia nie tylko z Królem czy Bankierem. Jako równych sobie traktuje składniki natury: Różę, Żmiję, Lisa. Dla tytułowego bohatera nie ma stworzeń lepszych i gorszych, wszyscy czują, przeżywają strach, radość i dumę. Wszyscy są ważni.
      BRATERSTWO. Poszukiwanie przez Małego Księcia przyjaźni to nic innego jak chęć szukania bratniej duszy w całym świecie i poza nim.
      Co istotne — wszystkie te wartości są nierozłączne od siebie. Absolutna wolność niesie za sobą samotność, a braterstwo bez równości może przerodzić się w takie stosunki jak Króla z jego „poddanymi".

      ŚWIAT POZORÓW
      Pewien turecki astronom jako pierwszy i jedyny odkrył asteroid, który nazwał B-612. Swoje odkrycie ogłosił na Międzynarodowym Kongresie Astronomów w 1909 r. Nikt jednak mu nie uwierzył, bowiem miał bardzo dziwne ubranie. Gdy ten sam astronom pojawił się na kolejnym kongresie ubrany w elegancki frak, cały świat mu uwierzył. Tacy są bowiem dorośli - pisze Saint-Exupery, dedykując swoją książkę przyjacielowi, gdy ten „był małym chłopcem". I podaje następny przykład: Gdy powiemy dorosłym, że wiedzieliśmy piękny dom z czerwonej cegły, z geranium w oknach i gołębiami na dachu — nie potrafią sobie go wyobrazić. Trzeba im powiedzieć, że widzieliśmy dom za sto tysięcy. Wtedy krzykną: Jaki to piękny dom! Mówiąc w języku masońskim, ten dom za sto tysięcy jest symbolem metali, które przytłaczają ludzką egzystencję i jej duchowość: żądzy bogactwa, dominacji i władzy; metali, które stają się istotą, mimo że są jedynie powierzchownością.

      Autor nie szczędzi mocnych słów światu i ludziom, którzy nigdy nie marzą, nie wąchają kwiatów, nie patrzą w gwiazdy twierdząc, że nie są to sprawy poważne. Mówi w pewnej chwili Mały Książę: - Znam planetę, na której mieszka pan o czerwonej twarzy. On nigdy nie wąchał kwiatów. Nigdy nie patrzył na gwiazdy. Nigdy nikogo nie kochał. Niczego w życiu nie robił poza rachunkami. I cały dzień powtarza tak jak ty: Jestem człowiekiem poważnym, jestem człowiekiem poważnym. Taki człowiek dla Małego Księcia nie jest człowiekiem lecz grzybem, który nie żyje, tylko wegetuje.

      OSWOIĆ KOGOŚ
      Planetoidy i ich mieszańcy: Król, i Bankier, Pijak czy Latarnik to symbole samotności i wyobcowania. Samotni są ludzie, zajmujący się wyłącznie samym sobą, nie widzący nic poza swoimi problemami często wydumanymi i nieistotnymi.
      Zrzucony na Ziemię Mały Książę poczuł się także bardzo samotny. Szukał przyjaciół.. Niezwykle cennych wskazówek udzielił mu Lis. Nie mógł się bawić z Małym Księciem, bowiem — powiedział — nie jest oswojony. – Co znaczy „oswoić"? dopytywał się Mały Książę. „— Jest to pojęcie zupełnie zapomniane — powiedział lis. — „Oswoić" znaczy „stworzyć więzy". Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty także mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować, Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie".
      W wypowiedzi mądrego lisa znajdujemy stosunek samego autora do naszej cywilizacji z jednej strony globalnej wioski, z drugiej — samotnego tłumu. — Poznaje się tylko to, co się oswoi — mówi lis do Małego Księcia. — Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe, A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.
      A jak „oswoić" kogoś, kogo chce się mieć za przyjaciela? — Mowa jest źródłem nieporozumień — rzecze lis. - Dobrze się widzi tylko sercem, bowiem najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
      Lis dał jeszcze jedną wskazówkę swemu małemu rozmówcy: - Ludzie zapomnieli o tej prawdzie. Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.

      ŚWIAT IDEALNY
      Jaki świat idealny rysuje się z kart Małego Księcia? Oto świat ludzi, którzy nie są samotni w tłumie, którzy nie ranią się słowem, odczuwają istotę spraw, a nie tylko ich pozór; świat ludzi współczujących i odpowiedzialnych za swoje czyny; świat ludzi bliskich sobie i życzliwych. Czy zdaniem autora istnieje gdzieś taki świat?, bowiem Mały Książę nie widzi go na Ziemi.

      Pomogą nam tu kolejne słowa mądrego lisa, który poradził księciu jak ma go oswoić. Otóż — mówi lis, Potrzebny jest obrządek. — Co to znaczy „obrządek"? — spytał Mały Książę. To także coś całkiem zapomnianego — opowiedział list. — Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin.
      A może opisując swój świat pożądany, Saint-Exupery opisywał także idealną lożę masońską?; lożę skupiającą ludzi życzliwych i bliskich sobie; szanujących się nawzajem i swoje uczucia?; odpowiedzialnych za świat wraz z całą naturą i będących pożytecznymi dla tego świata?; podających się zwyczajowemu rytuałowi czyli obrządkowi, dzięki któremu „pewien dzień odróżnia się od innych, a pewna godzina od innych godzin"?...

      [...]"
    • derek
      05.07.2015 16:47
      Wstrząsające jest porównanie postaci Małego Księcia do Chrystusa Już nawet pomijam bardzo niezręczne sformułowanie, że Mały Książę wcielił się (sic!) w Chrystusa. Książce tej zdecydowanie bliżej do egzystencjonalizmu, rozpaczliwego w swojej pustce, niż do Ewangelii.To,że książka ta cieszy się popularnością naprawdę nie świadczy o jej wartości (mam na myśli wartość moralną, nie zaś literacką) i nie trzeba jej czytać na kolanach. Conchita Wurst też cieszy się popularnością, i też wiele osób widzi w tym zjawisku wielką sztukę i głębokie przesłanie, i co z tego.
    • Dominik
      07.07.2015 16:14
      Zdecydowanie mocno naciągana interpretacja symboliczna. Jest tutaj wiele nieścisłości, o których już wspomnieli moi przedmówcy - chociażby to właśnie, że Róża - jakkolwiek na nią nie patrzeć - była próżna i zapatrzona w siebie. Czasem lepiej na siłę nie szukać symbolizmu tam, gdzie go nie ma. Dla mnie "Mały Książę" to bezkompromisowe arcydzieło, które niesie uniwersalne przesłanie, wyrażające się chyba najpełniej w tym, oklepanym wszak, cytacie: "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Zawsze widziałem pewien związek tej książki z Biblią i domyślałem się tego, że jej autor był katolikiem. Ale porównanie Mały Książę - Jezus, Róża - Bóg nigdy nie przyszło mi do głowy. Tyle.
    • krakuska
      07.07.2015 16:22
      Książki A. de Saint_Exupery chyba jednak mają fundament ewangeliczny tak jak bajki Andersena. Być może masoni grzebia w tym ,żeby rozwalić wszelkie autorytety, które opierają się na wartościach chrześcijańskich. Przesyłam fr. ostatniej , niedokończonej przez autora powieści "Twierdza"- piękne motto na całe życie....

      ".....Trzeba najpierw zbudować statek i okulbaczyć karawanę, i zbudować
      świątynie trwającą dłużej od człowieka. Odtąd ludzie będą się radośnie
      przemieniać w to, co cenniejsze od nich samych. Wtedy rodzą się malarze,
      rzeźbiarze, rytownicy i złotnicy. Ale nie oczekuj niczego od człowieka,
      jeśli pracuje tylko na swoje życie, a nie dla wieczności. Bo wtedy
      niepotrzebnie bym ich uczył architektury i jej zasad. Jeśli budują domy
      po to, żeby w nich żyć, po cóż by mieli przemieniać swoje życie w domy?
      Skoro ten dom ma służyć ich życiu i niczemu więcej? A oni mówią, że ich
      dom jest użyteczny i nie traktują go jako wartości samej w sobie, widząc
      tylko jego użyteczność. I dom im służy, a oni zajmują się tym, żeby się
      wzbogacić. Ale umierają w nędzy, bo nie pozostawiają po sobie ani
      haftowanego obrusa, ani złocistej szaty kapłańskiej ukrytej w kamiennym
      statku. Byli powołani do tego, żeby swoje życie w coś przemienić, a
      chcieli być tylko obsłużeni. Więc odchodzą, nie zostaje po nich nic”
      (A. de Saint_Exupery, Twierdza).

      a "Mały książe" to piekna bajka, ale nieoczywista więc łatwo dopasować do niej dowolną interpretację
      Życzę wszystkim spokojnych wakacji




    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół