• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nick Vujicic: Moja misja? Zmieniać świat!

    Weronika Pomierna

    dodane 01.05.2015 09:11

    Już pięć milionów ludzi usłyszało o Chrystusie dzięki australijskiemu ewangelizatorowi.

    - Chcecie więcej uczciwości i miłości w Polsce? Wszystko zaczyna się w Waszych rodzinach. Chcecie więcej przebaczenia w Polsce? Zacznijcie sami przebaczać - mówił w Poznaniu Nick Vujicic.

    Podróżuje po całym świecie, aby szerzyć wiarę, nadzieję i miłość. Jego przesłanie usłyszało już ponad 5 milionów ludzi na całym świecie. Polska to 56. kraj na jego liście. Nick Vujicic ma 33 lata i urodził się w Australii jako dziecko imigrantów z Serbii. Nie ma rąk ani nóg. Gdy miał 10 lat, próbował odebrać sobie życie. Dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem, prowadzi własną firmę i czerpie z życia pełnymi garściami. Swoją siłą i optymizmem zawstydza każdego, kto poddaje się w obliczu trudności.

    - Mam nadzieję, że moja historia zainspiruje wielu ludzi w Polsce do tego, żeby nigdy się nie poddawać. Aby marzyć o wielkich rzeczach i aby wyposażać się tak, by móc pokonać każdą przeciwność – mówił w czasie spotkania „Życie bez ograniczeń” na poznańskim stadionie Inea.

    W czasie trwającego prawie dwie godziny wystąpienia Nick dzielił się z Polakami historią swojego życia. Podkreślał jak ważne jest, aby doceniać to, co każdy z nas otrzymał od Boga.

    - Dlaczego nie osiągamy naszego potencjału? Narzekamy i nie doceniamy tego, co mamy. Jestem wdzięczny za moją małą stopę z dwoma palcami, za moich rodziców i za to, że żyję.

    Kluczowe dla Nicka było uświadomienie sobie, jakie są jego mocne strony.

    - Mój tata jest najmądrzejszym człowiekiem, jakiego znam. To on pomógł mi zaakceptować to, czego nie mogę zmienić i zmienić to, na co mam wpływ. Nie mogłem biegać tak, jak wszyscy. Musiałem się z tym pogodzić. Mój tata przypominał mi, że mam inne talenty. Byłem najlepszy w matematyce w całej klasie. To dało mi pewność siebie. Gdy nie umiałem czegoś zrobić, to koncentrowałem się na tym, co potrafię.

    Nick opowiadał też w jaki zdecydował się zaryzykować i, mimo talentu do księgowości, zmienić branżę, aby zostać mówcą. Choć okazało się, że to praca, w której najlepiej się realizuje, droga do niej była kręta. Rodzice Nicka wcale nie byli z początku zachwyceni planami syna.

    W czasie spotkania w Poznaniu Nick podkreślał, że jego misją jest móc zmieniać świat.

    - Kocham was wszystkich i wierzę w was. To na pewno nie jest moja ostatnia wizyta w Polsce – mówił. - Od 13 lat podróżuję po świecie. Czasem wracam do jakiegoś kraju wielokrotnie. Gdy przyjechałem do pewnego miejsca po 10 latach, zobaczyłem dużą zmianę. Ludzie byli tam wyraźnie szczęśliwsi. Wiem, że prawdziwa zmiana może się wydarzyć. Wymaga to uwierzenia w coś, czego jeszcze nie widać. Bądźcie milsi i bardziej cierpliwi. Pomyślcie jak się zmienić. Jeśli brakuje Wam wiary w Boga, to będę się modlił, żebyście dzisiaj pomodlili się do niego i poprosili Go o trochę wiary – mówił Nick do uczestników spotkania.

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Ala
      01.05.2015 09:45
      Dziękuję Ci Piękny człowieku że przybliżasz swoim pięknym życiem pełnym wiary i ufności, ludzi do BOGA.Niech Ci Bóg błogosławi,a Maryja Matka Jezusa Naszego Jedynego Zbawiciela da odczuć swą bliskość.
      doceń 11
    • kochana
      01.05.2015 13:36
      Każde życie ma sens.Postępowi rodzice w dzisiejszych czasach nie pozwolili by mu się urodzić mówiąc że robią to z obawy że nie będzie szczęśliwy.
      Moim zdaniem jest to człowiek super szczęśliwy
      i czyni więcej dobrego jak ci którzy walczą o prawo
      do "wyboru" dla rodziców co zrobić z niepełnosprawnym dzieckiem.
      Pod powiem urodzić i kochać tak jak zrobili to również moi rodzice.
    • Tatrzański
      01.05.2015 17:10

      I ja dziękuję za wspaniałe świadectwo. Dzięki też Kochanej, za kolejny mądry wpis - świadectwo.

      Kiedyś dyskutowałem ze zwolennikiem eugeniki, nic go tak nie rozwścieczało jak świadectwa takich kalekich ludzi. A priori odrzucał te świadectwa, twierdząc, że ich pogoda ducha to tylko psychologiczna reakcja na trudną sytuację, czyli klasyczny przykład wyparcia.


      Z tego powodu wasze świadectwa są niezwykle ważne, może skruszą serca fanatyków, ale jak nawet ich nie skruszą to dają wiarę tym, którzy bronią świętości życia, że ich postawa obrony nie jest przeciw ludziom kalekim, że nie unieszczęśliwiają innych. Jak to argumentują zwolennicy eugeniki.
      Nie wam dobry Bóg daje siłę!

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół