• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Fast-Christmas

    Wojciech Teister

    dodane 01.12.2014 09:05

    W centrach handlowych święta już od kilku tygodni. Na ulicach coraz więcej przystrojonych choinek. Czy coś takiego jak „czas oczekiwania” jest nam w ogóle jeszcze potrzebne?

    Gdy nagle dopada nas głód wstępujemy do Fast-fooda. Gdy mamy napięty grafik podróży szukamy szybkich połączeń kolejowych czy lotniczych. Nawet tablet czy smartfon musi mieć szybki procesor. Socjologowie już dawno zauważyli, że żyjemy w epoce „Fast” – wszystkie potrzeby muszą być spełniane natychmiast.

    Z jednej strony wynika to z poczucia braku czasu, z drugiej z faktu braku cierpliwości. I czy mi się to podoba, czy nie, czy jestem wielkim fanem dzisiejszej cywilizacji, czy bardziej jej krytykiem – taki jest świat, w którym żyję, a ja jestem dzieckiem tej rzeczywistości.

    Fast-mentalność dosięga też Bożego Narodzenia. W centrach handlowych święta trwają już od kilku tygodni. Pierwsze bombki i choinki widziałem tam jeszcze przed 1 listopada. Tam Adwent dawno już zniesiono. I tylko Kościół maniakalnie upiera się przy utrzymaniu „radosnego czasu oczekiwania”. Po co? Nie można by tak od razu – lampeczki, kolędunie i bombeczki na drzewku? Do tego focia z rąsi i święta na fejsbuku jak znalazł.

    Jasne, że można. Mnóstwo ludzi tak właśnie przeżywa święta. Tylko czy faktycznie takie święta to ciągle Boże Narodzenie?

    Pan Bóg daje nam czas oczekiwania (nie tylko Adwent), zawsze tam, gdzie sprawa dotyczy czegoś więcej niż ładna dekoracja i miła melodia wpadająca w ucho. Czekamy też na  Wielkanoc (Wielki Post), na zawarcie sakramentu małżeństwa (narzeczeństwo). Poza „trybami kościelnymi” czekamy m. in. na narodziny dziecka. We wszystkich tych wydarzeniach nie czekamy na coś, ale na KOGOŚ.  Na Jezusa, na żonę czy męża, na dziecko.

    Przed rokiem pisałem o tym, że Adwent jest czasem, który ma nam pomóc na nowo odkryć tęsknotę do Boga. Króla, który przychodzi z mocą. Bo Adwent to nie tylko oczekiwanie na święta Bożego Narodzenia, ale też szczególne przygotowanie na ostateczne przyjście Jezusa królującego. Te dwa przyjścia – narodziny i paruzja – są ze sobą ściśle powiązane. Jeśli nie będziemy potrafili przyjąć Króla bezbronnego, narodzonego w smrodzie stajni, to dlaczego mielibyśmy być zdolni przyjąć Go, gdy przyjdzie powtórnie? Adwent daje nam szansę porządnie się nad tym zastanowić. Pozwala, wsłuchując się w teksty liturgiczne, na nowo zatęsknić do obiecanego Zbawiciela. Mojego Zbawiciela.

    Tego czasu oczekiwania, pewnego rodzaju „świętej cierpliwości” potrzebujemy właśnie po to, by zatęsknić. By stworzyć w swoim życiu przestrzeń spotkania z żywym Bogiem. Bo stworzenie relacji wymaga czasu. Ale jeśli się uda, Boże Narodzenie będzie czymś znacznie wspanialszym, niż dwa, wolne od pracy dni spędzone z Kevinem samym w domu i pełnym żołądkiem. Będą czasem, który zmieni każdy kolejny dzień życia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • mmm
      01.12.2014 17:30
      Nie wiem czy święta już są w centrach handlowych bo tam nie bywam ale widzę, że niektórzy szukają świąt w złych miejscach. Natomiast czasami bywam w Kościele. W ostatnią niedzielę wchodzę do środka i co widzę? W pierwszym momencie myślałem że pomyliłem budynki i instynktownie zacząłem szukać wózka ale nie ma, natomiast są ławki i ołtarz więc trafiłem prawidłowo. Jeszcze listopad a tu już porozkładane stoły ze świecami, opłatkami, kalendarzami, książkami no i prasą. Przedzieram się przez tłum "zainteresowanych wiernych" żeby dobrnąć do ołtarza bo jakoś nastrój bazaru lekko mnie rozprasza.
      Msza się kończy no i powtórka z rozrywki, teraz jest jeszcze gorzej bo część ludzi chce coś kupić a część chce wyjść natomiast stoliki porozkładane przy samym wyjściu i robi się niezły tłok.
      Już zapchane parkingi przy centrach handlowych w niedzielę mnie nie dziwią, w końcu żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo do spędzania wolnego czasu w taki sposób w jaki chce. Natomiast dziwi mnie jeszcze handel w świątyniach w dzień świąteczny ale odnoszę wrażenie że już tylko mnie. A przepraszam kiedyś taki handel też przeszkadzaj jednemu człowiekowi ale to było ponad 2000 lat temu więc to się nie liczy :))
    • mmm
      02.12.2014 12:42
      Kilka dni temu na portalu GN można było przeczytać tekst nt. mszy odprawianych w kościele anglikańskim w przerwie na lunch. Autor pokpiwał z takiego procederu.
      Skoro p. WT popełnił już tekst nt. centrów handlowych to może jako "ekspert" i stały bywalec (mam nadzieję, że nie co niedzielny) mógłby napisać tekst nt. kaplic, które znajdują się w niektórych miejscach w Polsce na terenie tych centrów. Tam katolicy mogą w przerwie świątecznych zakupów "zaliczyć" mszę św. :)) Fajne co? W dodatku handel, opłatkami, świecami, dewocjonaliami, kalendarzami, książkami czy prasą w tych miejscach jest jak najbardziej uzasadniony.
      Obawiam się, że w takim miejscu jegomość o którym pisze kolega krut00 musiałby się pojawić co najmniej z buldożerem aby zaprowadzić "porządek" :))
    • gut
      02.12.2014 18:09

      Dla mnie to w pewnym sensie niełatwy temat ponieważ tym zagadnieniu jest tyle >specyficzności<, że ciężko jedno od drugiego oddzielić. Całkowicie zgadzam się, że >oczekiwanie< na coś dla dzisiejszego społeczeństwa to trudny proces. Ten zgiełk przedświąteczny jest za wczesny ale nie jest problemem samy w sobie.Znam pewną osobę, która tak kocha święta, że już listopadzie słucha kolęd - szalone co? ;) znam pewnego człowieka, któremu ten przedwczesny zgiełk nie przeszkadza ponieważ jak mówi za komuny pod tym względem nie było niczego, szaruga, jak człowiek chciał posłuchać kolęd - i to jedną kolędę to musiał czuwać przy radiu ponieważ leciała tylko jedna kolęda i to o północy jak człowiek to przegapił to człowiek musiał cały rok czekać aby można sobie było łaskawie posłuchać coś świątecznego. To prawda, że czekamy np. na zawarcie małżeństwa, na narodziny dziecka ale drugiej strony to >nadejście< już w nas wywołuje >przygotowywanie się< to znaczy kiedy zawieramy małżeństwo to już wcześniej myślmy o tym jakich gości zaprosimy, ilu ich będzie jaką sukienkę uszyjemy jaki garnitur, jakie jedzenie, tak samo jakie łóżeczko dla dziecka, jak pokoik urządzić dla niego. To jest nic innego jak antycypacja, czyli coś co robimy wcześniej zanim to coś z tym związane nadejdzie - to wynika z Biblii. Nikt przecież nie przygotowuje się do ślubu w dniu ślubu, tylko przed ślubem, a więc  to co już co robi >przed< przywołuje, jest  i będzie związane ściśle z tym dnie szczytowym. Dlatego ja nie rozdzielam >Kogoś od czegoś,< ponieważ to >czegoś< już jest językiem tego >Kogoś<, który przez to >czegoś< mówi do mnie. :-) Tylko ci rozdzielają dla których Bóg jest bogiem nie z Biblii ale bogiem modernistów to oni rozdzielili Boga i go w sobie skłócili, rozdzielili i złożyli z części. To straszne jak oni indoktrynują ludzi. :( Kończąc zgadzam się z Panem - mieć w sobie >świętą cierpliwość< w tym czasie to coś bezcennego a jak przyjdzie czas >przedświątecznego zgiełku< w swoim czasie to te dwa doświadczenia tj, >świętej cierpliwości i przedświątecznego zgiełku< spowodują, że doświadczenie Świąt Bożego Narodzenia będzie o wiele lepszym i głębszym wymiarem niż wymiar HD. :-D

    • mmm
      03.12.2014 11:13
      Kilka dni temu na portalu GN można było przeczytać tekst nt. mszy odprawianych w kościele anglikańskim w przerwie na lunch.
      Autor pokpiwał z takiego procederu.
      Skoro p. WT popełnił już tekst nt. centrów handlowych to może jako "ekspert" i stały bywalec (mam nadzieję, że nie co niedzielny) mógłby napisać tekst nt. kaplic, które znajdują się w niektórych miejscach w Polsce na terenie tych centrów. Tam katolicy mogą w przerwie świątecznych zakupów "zaliczyć" mszę św. :)) Fajne co? W dodatku handel, opłatkami, świecami, dewocjonaliami, kalendarzami, książkami czy prasą w tych miejscach jest jak najbardziej uzasadniony.
      Obawiam się, że w takim miejscu jegomość o którym pisze kolega krut00 musiałby się pojawić co najmniej z buldożerem aby
      zaprowadzić "porządek" :))
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół