• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zadymy w Budapeszcie

    Andrzej Grajewski

    dodane 31.10.2014 07:55

    W stolicy Węgier odbyły się demonstracje, które zgromadziły największą liczbę przeciwników premiera Viktora Orbána od czasu objęcia przez niego władzy w 2010 r.

    Formalnie protestowano przeciwko rządowym planom wprowadzenia opłat od przesyłu danych w sieci. Indywidualny odbiorca ma zapłacić 700 forintów miesięcznie, czyli zaledwie 10 zł. Czy to istotny powód, aby wychodzić na ulicę, czy może dogodny pretekst, aby pod hasłem obrony internetu zorganizować młodych do antyrządowych demonstracji? Tym bardziej, że niedawno Fidesz, po parlamentarnych i wyborach do parlamentu europejskiego  wygrał wybory samorządowe, eliminując praktycznie postkomunistyczną lewicę z życia publicznego. Inicjatorem protestów był Balázs Gulyas, do niedawna młodzieżowy działacz postkomunistycznej lewicy.

    Protesty jednak z pewnością miały szerszy zasięg, aniżeli tylko środowisko jednej partii. Niewątpliwie w Budapeszcie sympatie sporej części młodzieży nie lokują się po stronie Fideszu. Dla nich każdy pretekst jest dobry, aby zademonstrować przeciwko znienawidzonemu Orbánowi. W tle jest jednak także podatek obrotowy, jaki właśnie został nałożony na międzynarodowe koncerny, posiadające sklepy wielkopowierzchniowe, banki oraz koncerny energetyczne. To są już duże pieniądze. W Polsce wszyscy oni są traktowani jak święte krowy, choć postulat ich opodatkowania był zgłaszany od dawna. Do tego doszła jeszcze sprawa firmy „Bunge” z międzynarodowym kapitałem, głównie amerykańskim, której węgierski Urząd Skarbowy zarzucił przekręty podatkowe. Wkrótce po tym zastępca ambasadora USA w Budapeszcie, André Goodfriend oświadczył, że 9 osób z administracji węgierskiej otrzymało zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych w związku z oskarżeniami o korupcję.  Nie podał jednak ich nazwisk, a z mętnego tłumaczenia nie wynikało, czy chodzi o polityków, czy członków rządu.

    Z pewnością to oświadczenie stworzyło jednak dogodną atmosferę do oskarżenia przez opozycję i media władz węgierskich o korupcję. Nie przez przypadek zapewne pan Goodfriend pojawił się także na demonstracji w sprawie podatku od internetu. Poparcie dla protestujących wyraziła na Twitterze unijna komisarz ds. agendy cyfrowej Neelie Kroes. Po raz kolejny okazało się, że kiedy Orbán narusza interesy ideologiczne albo ekonomiczne wpływowych międzynarodowych lobby, musi się liczyć z protestami nie tylko w kraju, ale także z obstrukcją zorganizowaną przez ośrodki zagraniczne.

    P.S.: Z informacji PAP wynika, że protesty przyniosły skutek i Viktor Orbán wycofał się z planów opodatkowania przesyłu danych w internecie. Zobacz tekst Protesty na Węgrzech przyniosły efekt.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Boxter
      31.10.2014 12:12
      Orban był by fajny gdyby nie to, że jest najbardziej prorosyjskim przywódcą w Europie.... widać to wyraźnie w jego stosunku do Ukrainy i Putina.
    • ala
      31.10.2014 20:14
      Czy czasami Prezes nie chciał wzorować się na Orbanie???
    • Janek
      02.11.2014 08:20
      Kwota 10 zł. nie jest mała, porównując do abonamentu 71 zł., który opłacam obecnie. Zakładając, że miała to być opłata za transfer danych, osoby korzystające bardziej intensywnie, czyli np oglądające multimedia wysokiej jakości w strumieniu, zapłaciliby napewno więcej. Korzystając z internetu już i tak płacimy podatki. Korzystamy z energii elektrycznej, zapłaciliśmy także przy zakupie sprzętu. Dlatego ja się wcale nie dziwię tym protestom, nie dziwię się także opozycji, która to skrzętnie wykorzystuje.
    • Kooper Nick
      03.11.2014 14:20
      Wszystko fajnie, ale dlaczego przedstawiciel państwa USA uczestniczył w protestach dotyczących podatków na Węgrzech? Czy Węgierski ambasador kiedykolwiek buntował Amerykanów tylko dlatego, że np. stan Kalifornia wprowadził jakiś podatek?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół