"Kilka osób usiłowało narzucić ojcom synodalnym…"

dodane 15.10.2014 19:40

RADIO WATYKAŃSKIE |

Kilka osób usiłowało narzucić ojcom synodalnym swoją orientację – mówi ks. prof. Tony Anatrella z Paryża, psychoanalityk, ekspert na synodzie.

"Kilka osób usiłowało narzucić ojcom synodalnym…"   RV Ks. prof. Tony Anatrella

Jaka jest atmosfera w małych grupach?

Pracujemy bardzo intensywnie. Ponieważ postanowiliśmy na nowo napisać dokument podsumowujący pierwszy tydzień obrad. A to dlatego, że większość kardynałów i biskupów nie zgadza się z tym tekstem. Mówią, że są to myśli kilku redaktorów, ale nie jest to opinia ani biskupów, ani synodu, a już w ogóle nie jest to stanowisko Kościoła. A zatem całkowicie przerabiamy ten tekst, schodzą nam na tym całe noce, piszemy całe paragrafy.

Są to odczucia właściwe tylko dla waszej grupy czy dla całego synodu?

Jest to powszechne odczucie. W czasie przerw rozmawiamy ze sobą. Jest głębokie niezadowolenie z tego tekstu, w którym praktycznie nikt nie znajduje swoich poglądów. To budzi głęboki zawód, ale też pytania. Nie możemy zrozumieć, jak można było opublikować tekst, który jest tak płytki, tak źle napisany, a na dodatek stojący w sprzeczności z nauczaniem Kościoła, przez co może wprowadzić w błąd wielu katolików, a u niekatolików sprawia wrażenie, że Kościół porzuca swe nauczanie.

Ale jak to możliwe, że tekst ten nie odzwierciedla myśli ojców synodalnych?

Nie wiem. Ten tekst był opracowywany na kilku etapach, a następnie został dopracowany przez kilka osób o określonej orientacji. Ale jest to tak, jakby chciano tę orientację narzucić ojcom synodalnym, wbrew ich woli. Trzy, cztery osoby chcą skłonić ich w ten sposób. Sam nie wiem, ale tak to jest odbierane przez wielu biskupów, którzy mówią: nie o tym mówiliśmy na synodzie, nie tego chcemy, nie taka jest nasza opcja duszpasterska. Bo większość biskupów dobrze się orientuje w realiach życia rodzinnego, chcą pomóc rodzinom żyć lepiej, ale nie byle jak, i nie za wszelką cenę. Punktem wyjścia nie może być socjologia, lecz to, czego oczekuje od nas Chrystus. To wszystko oczywiście stwarza wiele problemów i jest sprzeczne z tym, co zostało ogłoszone w ostatnich latach, zwłaszcza przez Kongregację Nauki Wiary. I to nie tylko w odniesieniu do rozwodników, którzy zawarli drugi związek, ale również w odniesieniu do homoseksualizmu.

Czy media przyczyniły się do złej interpretacji tego tekstu?

Na pewno, bo trzeba było się najpierw zastanowić nad charakterem tego tekstu. Jest to wstępny projekt. A stacje telewizyjne i to z pomocą pewnych księży populistów i demagogów, którzy zawsze się znajdą, rzeczywiście zaczęły rozpowszechniać fałszywe wiadomości, które zasiały niepokój w ludzie Bożym i w sumieniach wiernych, i naruszyły jedność Kościoła. W konsekwencji zgłaszają się do mnie księżą, którzy zapowiedzieli sprzeciw sumienia, bo przekłamuje się przesłanie Chrystusa, przesłanie Kościoła odnośnie do tych wielkich tematów. I stąd ten smutek, by nie powiedzieć bunt, choć jest to wielkie słowo, bunt tu w Rzymie. Wielu biskupów domaga się, by ten tekst został poprawiony. Zobaczymy, co się będzie działo na zgromadzeniu ogólnym, w piątek po południu, a następnie w sobotę, czy ten tekst zostanie przegłosowany.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | SYNOD, SYNOD O RODZINIE

Zobacz

Przeczytaj komentarze | 28 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 M.R. 20.10.2014 15:36
Niezalogowany użytkownik Tytuł nie odzwierciedla prawdy. To cały czas było więcej niż 110 osób, nie kilkadziesiąt. 60 - 65 % uczestników synodu. Chyba, że ktoś nie umie liczyć. Katolickie media POWINNY informować.
Plusów: 0 nika 18.10.2014 21:46
Niezalogowany użytkownik jak doszedłeś do takiego kuriozalnego wniosku?...
Plusów: 3 rst 18.10.2014 11:56
Niezalogowany użytkownik "Kilka osób usiłowało narzucić ojcom synodalnym swoją orientację.." i niewłaściwie zredagowało treść dokumentu.
I mam pytanie: i te osoby poniosą jakąś odpowiedzialność za zamieszanie jakie powstało? Przecież ten tekst ujrzał światło dzienne i wywołał duży rezonans w świecie. Wiele osób zgorszyło się i wiele mogło uwierzyć, że kościół dopuści rozwodników w drugich związkach do Komunii św.
I nie ma na to kary? Nadal będą biskupami, pasterzami owiec? Przecież nie trudno się domyślić, że w swoich diecezjach będą szerzyć swoje błędne nauki.
Plusów: 0 ZDZIWIONY 18.10.2014 08:51
Niezalogowany użytkownik Jak to jest możliwe? Za kogo nas MACIE? Rozpacz!!! W USA w kościoły katolickie przypominają już zbory protestanckie!!! A teraz taka afera!!!! Czy to aby nie efekt nauczania JP-II?

wszystkie komentarze >