• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jak milczał wtedy Kościół

    Franciszek Kucharczak

    dodane 02.09.2014 11:30

    No właśnie – czy mamy naśladować katolików III Rzeszy?

    Kard. Reinchard Marx powiedział w Warszawie: „Patrząc w przeszłość związaną z II wojną światową, z przerażeniem widzę, ilu ludzi wtedy milczało, ilu ludzi brało wtedy udział w tym strasznym wydarzeniu. Jak milczał wtedy Kościół” (przeczytaj tekst Zbyt wielu wtedy milczało).

    No właśnie – kto by się odważył protestować, gdy naród niemiecki dumnie wzniósł sztandar wyższej rasy i gremialnie stanął za swoim wodzem. Można zapytać, gdzie wtedy byli niemieccy katolicy. Było ich wtedy przecież wielu, to nie to, co dzisiaj. A jednak nie protestowali w zauważalny sposób, gdy III Rzesza zaczęła krzywdzić Żydów – najpierw przez poniżanie, potem przez niszczenie ich mienia, potem przez zabójstwa. Nie protestowali, gdy Hitler zaczął sięgać po ziemie Czechów. Nie protestowali, gdy ich kraj najechał Polskę. Nie protestowali wreszcie, gdy zaczęły się deportacje ich żydowskich sąsiadów – wiedzieli przecież, że nie pojechali na wczasy.

    Stanowczo – ludzie Kościoła w Niemczech nie stanęli na wysokości zadania. Na pewno nie wszyscy popierali Hitlera, ale kto by się odważył sprzeciwić, gdy wódz wokół tak uwielbiany. Z pewnością więc pojedynczy przeciwnicy dojrzałego nazizmu musieliby wiele zaryzykować, prawdopodobnie życie. Gdy dopiero dojrzewał – można było jeszcze coś robić bez utraty życia, ale wtedy trzeba by było znieść przynajmniej niechęć otoczenia i pozwolić sobie przyczepić łatkę oszołoma, który działa wbrew interesom narodu. Byłoby takim ludziom ciężko – to pewne. Tyle tylko, że – o ile ich protest nie przyniósłby skutku – przynajmniej daliby świadectwo temu, że przynależność do Kościoła oznacza coś więcej niż spełnianie praktyk pobożnych.

    Ja wiem – łatwo się gada, gdy się nie ma nic do stracenia. Łatwo się gada o konieczności ukrycia Żyda, gdy dziś go nikt nie ściga i nie grozi żadnymi konsekwencjami. Ale też nie ta sprawa jest naszym dzisiejszym wyzwaniem. My dziś mamy inne ważne sprawy, za które trzeba nadstawiać karku – i teraz to one są testem naszej wierności Chrystusowi. Dziś ludzi też się morduje, tyle że o ich eksterminacji decyduje nie przynależność do narodu żydowskiego, lecz miejsce zamieszkania. Gdy mieszkają w łonach matek – mogą zostać zabite. Wystarczy, że padnie na nie podejrzenie, że są chore. To dzisiejszy morderczy rasizm i żadne prawo ani jakiekolwiek bagatelizowanie „zabiegu” nie zmienią faktu, że tu naprawdę ma miejsce bestialstwo. Tu trzeba protestować mocno, bo sprawa jest mocna. Tu trzeba mocnych środków wyrazu, takich jak wystawy antyaborcyjne, trzeba zbierać podpisy, naciskać na zmianę zbrodniczego prawa. A gdy jakiegoś katolika na to nie stać, niech przynajmniej nie dyskredytuje działań pro-life hasłami typu: „Nad dramatem trzeba się pochylić, a nie wrzeszczeć”. Dobrze – pochylajcie się, ale nie nazywajcie wrzaskiem wołania o pomoc, i to jeszcze o pomoc dla krzywdzonego maleństwa.

    Gdybyśmy wiedzieli, że za ścianą mordują niewinnego dorosłego człowieka, nie umielibyśmy przejść obok tego miejsca obojętnie. A żąda się od nas, żebyśmy z uśmiechem mijali kliniki, w których morduje się dzieci. I oczekuje się od nas, żebyśmy potępiali dyrektora jednej z nielicznych klinik, w których z zasady dzieci nie mordowano.

    Niedoczekanie.

    Gdyby katolicy niemieccy u progu III Rzeszy zgodzili się robić za oszołomów, gdyby pozwolili się ośmieszyć, a pewnie i szykanować za stawanie w obronie krzywdzonych, może by nie powstrzymali mroku, który nadchodził. Ale przynajmniej sami stanowiliby źródła światła, które by ten mrok rozpraszały. I nikt nie musiałby mówić po latach ze wstydem: „Jak milczał wtedy Kościół”.

    Jeśli wtedy katolicy popełnili błąd, to przynajmniej my dziś nie możemy go powtarzać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • kropka
      03.09.2014 00:18
      No i zlecieli się propagandyści spod czerwonej gwiazdy...

      @ff...

      "naziści najwięcej zwolenników mieli w katolickiej Bawarii."

      A to wielka ciekawostka! Bo nawet na forum protestantów, których trudno posądzać o bezwzględną sympatię do katolików, można znaleźć mapki porównujące głosowanie katolików i protestantów na NSDAP w 1933 roku w poszczególnych landach, które wyraźnie pokazują, że na obszarach, gdzie katolików była przewaga, tam poparcie dla hitlerowców było najmniejsze:
      http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?t=5568

      @Michał...

      Odnośnie odezwy Episkopatu Niemiec do Wehrmachtu z września 1939 roku...
      Nawet jeśli to był prawdziwy apel do żołnierzy, to nic dziwnego, że taki, w trakcie trwających już działań wojennych, się pojawił.
      Czy wiesz co to oznacza STAN WOJENNY? Próbkę tego starsze pokolenie miało w Polsce w latach 80. Ale ten nasz stan wojenny to był pikuś w porównaniu ze stanem wojennym w Niemczech podczas II wojny św.
      Działało już Dachau, trwał terror wobec Żydów, aresztowani byli również liczni księża, za ich sprzeciw wobec polityki Hitlera.
      Czego oczekujesz zatem?
      Że heroiczni i bohaterscy biskupi niemieccy powinni potępić działania Hitlera? Jego ofensywę na Polskę? Przecież to byłoby ich samobójstwo. Zaaresztowano by ich i zapewne odesłano do Dachau. A oni przecież byli ODPOWIEDZIALNI za katolików żyjących na terenie Niemiec. Ich otwarty sprzeciw spowodowałby masowe prześladowania katolików. Byli między młotem a kowadłem, więc oficjalnie MUSIELI poprzeć, choćby symbolicznie, politykę Hitlera. Zauważ, że w "poparciu" przemycili naganę:
      "Wierzących nawołujemy do żarliwych modlitw, aby boska opatrzność doprowadziła rozpętaną wojnę do błogosławionego sukcesu dla ojczyzny i przyniosła pokój jej obywatelom."

      Wojna została "rozpętana". Rozpętujemy zawsze zło, a nie dobro.
      O co się mieli katolicy modlić? O pokój.

      Jeśli to jest pean na cześć rozpoczętych działań wojennych, to ja jestem kosmitką.
    • AB
      03.09.2014 08:36
      W sumie dobrze, że redaktor Kucharczyk napisał o milczeniu Kościoła niemieckiego. To trochę narusza pewne obowiązujące u nas tabu. Należałoby jednak napisać także o wsparciu niemieckiego duchowieństwa różnego szczebla dla nazizmu - tak wsparcia i to pomimo świadomości nieludzkiego charakteru nazizmu i potwornych zbrodni. We wspomnieniach Polaków wiele można o tym przeczytać.

      Jak już naruszamy pewne tabu, to dobrze byłoby to zrobić konsekwentnie. Antysemityzm, wynikający z ideologii nazistowskiej, nie był dla nacjonalizmu niemieckiego siłą napędową. A to przecież ten nacjonalizm, zresztą trwający wieki, był siłą napędową nazizmu. Dzisiaj, ze względu na obowiązujące tabu, nikt o zbrodniczym antypolonizmie nie pisze. A fakty są jednoznaczne, np. Hess, komendant Auschwitz poznał się z Himmlerem w pewnej rewizjonistycznej i antypolskiej organizacji. Antypolonizm bardzo silnie występował w czasie rozbiorów, np. w postaci kulturkampfu.

      Czy dzisiaj jednak ktokolwiek z polskich lub niemieckich hierarchów lub kleru protestuje przeciwko antypolonizm, który przyniósł w efekcie tak potworne zbrodnie? Odpowiedź jest oczywiście nie. Kiedy powstają takie filmy jak "Nasze matki, nasi ojcowie" lub zabarwione rasizmem jak "Pokłosie", nikt nie protestuje. Znowu wygodniej jest płynąć z prądem.

      Historia uwikłania, a właściwie też uwikłania, niemieckich katolików to temat, który powinien być badany, tak zresztą, jak uwikłanie części katolickiego kleru w komunizm, ich współpraca z UB. Milczenie na ten temat niczego dobrego nie przyniesie.

      Podobnie polski Kościół milczał, kiedy podczas tzw. "transformacji ustrojowej" rabowano polskie mienie, masowo niszczono zakłady pracy. To wszystko robiono w imię ideologii, tym razem neoliberalnej, ale również niezgodnej z nauką KK. Miejsca pracy i majątek utracony wtedy nie zostały odzyskane. Skutkiem są dzisiaj dwa miliony emigrantów, 14% bezrobocia, katastrofa demograficzna. Skutkiem jest też niestety demoralizacja młodych ludzi, którzy zamiast zakładać rodziny, co wymaga stałej pracy, coraz częściej żyją w konkubinatach.

      Historia kościoła, którą znamy z Ewangelii byłaby zakłamana, bez wspomnienia o upadku św. Piotra i historii Judasza.
    • pinks
      04.09.2014 11:34
      Chyba tak znowu nie milczeli skoro podobne dzisiejszym bluzgi na księży pedofilów leciały ze strony Goebbelsa.
      A teraz proszę, cytacik z Lutra:
      "„Po pierw¬sze należy pod¬ło¬żyć ogień pod ich syna¬gogi i szkoły, a to, co nie spło¬nie, należy przy¬kryć zie¬mią (…). Należy tak uczy¬nić dla czci naszego Pana i chrze¬ści¬jań¬stwa, by Bóg zoba¬czył, że jeste¬śmy chrze¬ści¬ja¬nami (…). Po dru¬gie należy znisz¬czyć ich domy, ponie¬waż upra¬wiają w nich to samo co w swo¬ich szko¬łach (…). Po trze¬cie należy im ode¬brać wszyst¬kie księgi modli¬tewne i Tal¬mudy, które nauczają prze¬są¬dów, kłamstw i prze¬kleń¬stwa. Należy mło¬dym Żydom i Żydów¬kom dać do ręki cepy, sie¬kiery, szpa¬dle, kądziele, wrze¬ciona — i niech zara¬biają na swój chleb w pocie czoła“. Trak¬tat O Żydach oraz ich kłam¬stwach 1543r"
    • Klarcia
      08.09.2014 04:21
      Opisana tutaj sytuacja ma swoją analogię w Rosji i działaniach Putina.
      Nie dziwmy się Niemcom, którzy udzielili poparcia Hitlerowi - początkowo nie wiedzieli na co się zanosi, a później już, sprzeciw wobec nazizmu był najwyższej miary bohaterstwem.
      Dzisiaj Rosjanie w ponad 80% popierają Putina i to poparcie rośnie sukcesywnie wraz z kolejnymi podbojami.
      Kościół rosyjski (Cerkiew moskiewska) również stoi murem za satrapą. Prawosławni biskupi nie protestują przeciw prześladowaniu wyznawców katolicyzmu i Społeczności protestanckich, na razie we wschodniej Ukrainie. Jak najbardziej są za tym, aby podbitym narodom narzucić - choćby siłą - "jedyną prawdziwą wiarę", prawosławie i to w wydaniu moskiewskim.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół