• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Trzęsienie ziemi

    Marcin Jakimowicz

    dodane 03.09.2014 07:00

    Zdanie z dzisiejszej liturgii spowodowało, że spustoszona duchowo parafia w Baltimore zaczęła tętnić życiem.

    Ks. Michael White i jego świecki przyjaciel Tom Corcoran trafili do parafii w Baltimore. Zastali wiecznie niezadowolonych konsumentów, którzy na ewangelizacyjne pomysły reagowali histerią. Nic nie zapowiadało tego, że uda im się przemienić pogrążoną w letargu parafię w tętniącą życiem wspólnotę wiary.

    Zakasali rękawy i rozpoczęli reformy. Im bardziej się starali, tym… gorzej im to szło. Wiernych nie przybywało, a przychodzący na niedzielne Msze zachowywali się jak klienci kierujący się zasadą „płacę (wprawdzie niewiele, ale zawsze coś rzucę na tacę), więc wymagam”.

    – Młodzież nie znosiła katechezy i prawie niemożliwe było znalezienie tylu animatorów wolontariuszy, ilu potrzebowaliśmy – wyliczali nowy proboszcz i jego świecki współpracownik. – Formacja młodzieży nie istniała; nastolatkowie byli „wielkimi nieobecnymi” w parafii. Oprawa muzyczna wzbudzała reakcję typu: „Błagam, na miłość boską, przestań!”. Doświadczenie niedzielnych Mszy nosiło znamiona wymierania i depresji; nie uczestniczylibyśmy w nich, gdybyśmy tam nie pracowali. Ofiarność wiernych nie pozwalała opłacić rachunków. Parafia nie miała żadnych oszczędności – byliśmy biedną wspólnotą w bogatej okolicy. Teren parafii był zaniedbany i zarośnięty. Pracownicy wykonywali swe prace w kompletnym oddzieleniu od siebie. Jedynymi rzeczami, którym oddawali się z entuzjazmem, były plotki i lunch. Wszechobecne tablice ogłoszeń próbowały zająć uwagę parafian wszystkim: od zagubionych szczeniąt po ostatnie składki. Istniał też tygodniowy biuletyn parafialny, ale przyjęło się, że „nikt tego nie czyta”. Podstawową formą komunikacji było zażalenie. Powodem mogło być wszystko: od nieprzeczytania intencji mszalnej po temperaturę w kościele.

    Ks. Michael wraz z Tomem rozpoczęli od naprawy „czynników zewnętrznych”. Nie malowali wprawdzie trawy na zielono, ale dokładnie skosili zapuszczone trawniki, stworzyli stronę internetową parafii, solidnie wypucowali kościół. Z uśmiechem na ustach wyruszyli do parafian z ofertą „usług dla ludności”. „Zamieściliśmy w niej różne programy lojalnościowe: bankiety, wycieczki autokarowe i wykłady. Odświeżyliśmy biuletyn i wydawaliśmy błyszczące sprawozdanie roczne. Efekt? To była strata czasu – przyznają brutalnie w książce „Odbudowana”. – Im więcej dawaliśmy Krainie Pobożności, tym szybciej musieliśmy biec, by… pozostać w tym samym miejscu”.

    Wspólnota nie zyskała nowych parafian, a ci, którzy siedzieli zabarykadowani w swych domach, dalej nie przestąpili progu kościoła. – Co mamy zrobić, by nasza parafia zaczęła się rozwijać? – zastanawialiśmy się przez lata. – To złe pytanie. My nie sprawimy, żeby zaczęła się rozwijać; od tego jest Bóg. Św. Paweł naucza, to Bóg jest Panem wzrostu: „Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg” (1 Kor 3,6-7.9). Jeśli więc nie przynosimy owocu, czyż nie powinniśmy się zatrzymać i zastanowić, czy jesteśmy Mu naprawdę wierni?

    Ks. Michael i Tom obrali nowy kierunek: skupili się na modlitwie, wspólnocie, dziesięcinie, formacji, posłudze i ewangelizacji. Przestali się „spinać”, zaczęli czekać, aż Bóg „sam da wzrost”. Efekt? Liczba praktykujących wiernych w tygodniu wzrosła niemal trzykrotnie (z 1400 do ponad 4000). To cztery tysiące parafian zaangażowanych w konkretne posługi. Aktywnych członków wspólnoty, nie biernych konsumentów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Adam2
      03.09.2014 21:58
      Przykładem takiego działania w Polsce jest Parafia Kończyce Małe na Śląsku Cieszyńskim.

      Opis działań przedstawił emerytowany Ks.Proboszcz tej Parafii Kazimierz Osiński w ND nr 50 z 15 grudnia 2013 r.

      Wydaje się, że podobne działania są możliwe i bardzo pożądane w większości naszych Parafii.

      Z Panem Bogiem wsystko jest możliwe.

      Szczęść Boże!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół