• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • Brukselski żyrandol

    Stefan Sękowski

    dodane 30.08.2014 22:23

    Donald Tusk jako przewodniczący Rady Europejskiej będzie musiał myśleć po "unijnemu”, a nie po polsku.

    Trwa przekonywanie Polaków, że Donald Tusk jako nieformalny "prezydent UE” wzmocni naszą pozycję w Unii. W końcu w Radzie Europejskiej nie będziemy mieć, jak dotąd, jednego przedstawiciela, a dwóch! I będzie przewodniczył obradom szefów rządów państw członkowskich, a także reprezentował Zjednoczoną Europę na zewnątrz.

    Zabawne, że człowiek, który jeszcze cztery lata temu zrezygnował z ubiegania się o urząd prezydenta Polski, by nie siedzieć bezczynnie pod żyrandolem w wielkim pałacu, teraz zgodził się na pełnienie funkcji, która da mu jeszcze mniejszy wpływ na rzeczywistość. Gdy wczytamy się w zapisy traktatowe, okaże się, że przewodniczący Rady Europejskiej ma za zadanie przewodniczyć pracy RE i (niesamodzielnie!) ustalać jej program. Ponadto reprezentuje UE na zewnątrz - i to nie sam, bo wspólnie z Wysokim Przedstawicielem ds. Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa. Jego pozycja zależy od siły charakteru przewodniczącego RE – czy swoją rolę pełni czysto formalistycznie, ograniczając się do udzielania i odbierania głosu, czy aktywnie bierze udział w dyskusjach, starając się wypracować osobisty autorytet, dzięki któremu jego głos będzie ważył więcej.

    Przewodniczący RE ma jednak jeszcze jedną, symboliczną rolę do odegrania. Rada Europejska jest organem unijnym najbliższym państwom członkowskim. W jej skład wchodzą głowy państw członkowskich lub szefowie ich rządów. Tymczasem w postaci stałego przewodniczącego traktat lizboński wprowadził do RE człowieka, który symbolizuje ponadnarodowy charakter UE i to on kieruje pracami premierów i prezydentów. Podobnie jak europosłowie, a zwłaszcza eurokomisarze, ma kierować się nie interesem swojego kraju, a interesem Unii jako całości.

    Wspólny interes Unii Europejskiej jest niedefiniowalny, jednak z reguły sprowadza się on do jakiejś wypadkowej interesów państw członkowskich. Trzeba być naiwnym, by nie wiedzieć, że ustalanie wspólnej taktyki sprowadza się tak naprawdę do ciągnięcia przez każdego przedstawiciela państw europejskiego sukna w swoją stronę. Przewodniczący RE z definicji nie może tego robić - nie jest przedstawicielem swojego kraju, ale wspólnoty.

    Oczywiście politycy z dnia na dzień nie zatracają myślenia kategoriami interesu narodowego. Niemniej politycy i urzędnicy funkcjonujący w Brukseli z biegiem lat zaczynają myśleć po "europejsku” bardziej niż po "polsku”, "włosku” czy "holendersku”. Zresztą widać to na konkretnych przykładach - tonąca w kryzysie Portugalia nie skorzystała z tego, że przewodniczącym Komisji Europejskiej (mającym o wiele więcej władzy niż przewodniczący RE) był przez ostatnie 10 lat Jose Manuel Barroso. I tak Donald Tusk z euroentuzjasty stanie się pełną gębą eurokratą. Zresztą to, że polski premier już potrafi myśleć po "europejsku” było jednym z powodów, dla którego został wybrany.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • kim
      01.09.2014 10:07

      @Piotr Adamczyk
      Szanowny Panie!
      Śledzę pańskie wypowiedzi i zazdroszczę szczerej wiary, że zacietrzewionych da się przekonać do czegokolwiek.
      Czegóż z ich strony nie czytamy?!
      Że Tusk uciekł! - Taak... Niejeden chciałby TAM "uciec" - ale się nie nadaje (no, może Jarosław zostanie kiedyś przewodniczącym Międzynarodowej Federacji Hodowców Kotów...)
      Że określenie Polski "zieloną wyspą" to była tuskowa propaganda. - Tak. Jasne. Nie przekona Pan tych ludzi o uproszczonych umysłach, że pojęcie "zielonej wyspy" określało kraj na ścieżce wzrostu gospodarczego, a nie kraj ogólnego - już osiągniętego - dobrobytu. Im się to wszystko miesza, oni w zaślepieniu łączą pojęcia ze sobą niezwiązane i tworzą własną propagandę.

      W każdej populacji jest margines ludzi, których umysły nie są w stanie ogarnąć zjawisk bardziej złożonych, którzy mają więcej buńczucznej arogancji niż zdolności analitycznego ujmowania skomplikowanych procesów.
      Trzeba to przyjąć. Szkoda energii na dyskutowanie z osobami, które nawet same ze sobą nie dyskutują - bo nie potrafią. Ich aktywność polega na wygłaszaniu ex cathedra, nie na dialogowaniu, badaniu, pytaniu...

      prosty przykład. oto "chrześcijanin" ogłasza na tym forum: "Donald Tusk zawsze myślał nie tylko nie po polsku, ale wręcz po NIEMIECKU!"

      no i widzi Pan - ten gość wie! on jest pewny i ogłasza światu!
      chce Pan go naprawdę do czegoś przekonywać?

    • kim
      01.09.2014 12:11

      @Piotr Adamczyk
      Życzę zatem powodzenia, choć naprawdę szczerze wątpię.
      znalazłem oto bowiem kolejny ładny kwiatek:
      "Z Tischnerem mi nie wyskakuj, bo nic mądrego w tym cytacie (ani jego twórczości) nie ma."

      no proszę: bezdyskusyjnie twórczość ks.Tischnera zostaje uznana za nic nie wartą!!!
      nie ma wątpliwości, nie ma pytań, nie ma refleksji: KS. TISCHNER NIE JEST NIC WART!  Punkt. Kropka.

      aż korci, by zaapelować do Autora tej śmiałej tezy o uchylenie prywatności i zdekonspirowanie się z imienia i nazwiska spoza nick'a forumowego!

      i z kim tu dyskutować??????

      z kim się wspólnie zastanawiać??????

    • Scott
      01.09.2014 13:49
      Zachwytów a zachwytów. A kto by tylko zechciał myśleć samodzielnie, to ma różne złe cechy.

      A tak w kompletnie innym temacie, przeczytałem:

      http://wpolityce.pl/polityka/211779-tuskowie-sa-spokojni-nikomu-nie-dokuczaja-gazeta-wyborcza-pisze-o-tusku-jak-kiedys-pisano-o-leninie
    • MarcinOkroj
      01.09.2014 14:50
      Wlasnie przeczytalem te poklepywanie sie po pleckach @kima i naszego forumowego propagandzisty i byloby to nawet smieszne gdyby nie fakt, ze oni pisza to na powaznie (przynajmniej ten pierwszy). Jeden nie potrafi odpowiedziec na proste zadane mu pytanie ale za to wrzuca bezczelne klamstwa na temat prezesa opozycji, na to pojawia sie drugi, ktory udaje ze nie widzi, za to zaczyna cos o tezach ex catedra, zacietrzeiweniach i takich tam. Juz nie raz i nie dwa tlumaczylem @kimowi na czym pojega wzrost gospodarczy i ze o realnym wzroscie mozna mowic, kiedy jest podparty wskaznikami takimi jak przyrost zatrudnienia (nie mylic z bezrobociem),spadek zadluzenia, bilans obrotow biezacych i wiele innych. W kazdym innym przypadku mamy do czynienia z papierowym PKB wygenerowanym przez kredyt, ktorego odsetki przejadaja caly wzrost (de facto obecna sytuacja 3 RP). Jesli wiec ktos uwaza, ze to charakterystyka kraju na sciezce wzrostu to wypada mi naprawde wspolczuc. NIestety, tacy dyletanci wybrali do wladzy podobnych dyletantow i oto mamy, co mamy.

      Najbardziej za to ubawil mnie tekst o ¨racjanalnych argumentach¨ w ustach naszegi Piotrusia A. Przeciez ten facet jeszcze takiego nie sformulowal, od kiedy sledze jego tworczosc to polega ona na wrzutkach. No chyba, ze za taki ¨racjonalny argument¨ przyjmiemy wlasnie to, co @kim nazywa ¨teza ex catedra¨ to wowczas wysuwa sie na prowadzenie w rankingu :)
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół