• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Apostazji nie trzeba wpisywać

    KAI |

    dodane 23.08.2014 15:15

    Sąd uchylił decyzję GIODO nakazującą wpisywanie apostazji do księgi chrztu.

    Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję GIODO nakazującą proboszczowi odnotowanie apostazji w księdze chrztu. Wyrok zapadł w sprawie pierwszej skargi złożonej przez proboszcza, który - powołując się na prawa wynikające z Konstytucji RP i Konkordatu - nie zgodził się na akceptację nakazu wydanego przez GIODO.

    Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wyrok dotyczący kobiety, która domaga się sprostowania jej danych w parafialnej księdze chrztu, ponieważ złożyła pisemne oświadczenie, że występuje z Kościoła katolickiego. Wniosła ona do GIODO, by nakazał proboszczowi wydanie takiego sprostowania. Początkowo, w październiku 2012 r. GIODO umorzył postępowanie. Jednak po tym, jak w 2013 r. sądy administracyjne zmieniły linię orzeczniczą w sprawach apostatów, w styczniu br. GIODO nakazał umieszczenie w księdze adnotacji o wystąpieniu z Kościoła.

    Decyzję GIODO zaskarżył tym razem proboszcz parafii. Jak argumentował, Generalny Inspektor nie powinien ingerować w sferę wyznaniową, gdyż byłoby to naruszeniem Konstytucji, Konkordatu i zasady rozdziału Kościoła od państwa.

    Podobnie argumentował ks. Ireneusz Wołoszczuk, prawnik i filozof prawa, sędzia Trybunału Arcybiskupiego w Strasburgu. Jak stwierdził w analizie dla KAI, GIODO nie ma ani podstaw prawnych do ingerencji w jakiekolwiek archiwa Kościoła katolickiego, ani tym bardziej środków do tego, aby stwierdzić czy ktoś jest, czy nie jest członkiem Kościoła.

    "Gdyby było inaczej, oznaczałoby to, że to GIODO w sposób arbitralny, a nie Kościół w sposób autonomiczny, ustala zasady nie tylko wystąpienia ale także wstąpienia do wspólnoty religijnej, a to byłby absurd! To tak samo, jakby Kościół próbował narzucać Państwu zasady uzyskania lub zrzeczenie się obywatelstwa polskiego" - wyjaśniał ks. Wołoszczuk.

    WSA uchylił decyzje GIODO, stwierdzając, że nie podlegają one wykonaniu. W ocenie sądu, urząd nie zbadał do końca sprawy - nie sprawdził, czy wnioskodawczyni dopełniła procedur wskazanych przez Kościół.

    Na rozprawie, która odbyła się w czwartek, kobieta przyznała, że zignorowała kościelny tryb postępowania. Jej zdaniem, i tak by to nic nie dało.

    Pierwsza decyzja, w której GIODO nakazywał proboszczom odnotowanie apostazji w księdze chrztu, wydano w grudniu 2013 r. Ówczesny sekretarz episkopatu, a obecnie prymas Polski abp. Wojciech Polak zapowiadał, że proboszczowie będą zaskarżać takie decyzje do sądu administracyjnego.

    Jego zdaniem, decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego była zaskakująca. „Sąd zinterpretował prawo do wolności wyznania tak, że przyjął, iż wystarczy tylko oświadczenie woli - tak jak jest ono rozumiane w polskim prawie powszechnym - nie licząc się z wewnętrznym prawem Kościoła. Będziemy dążyć do pokazania, że wyrok ten nie jest dobry” – mówił KAI abp Polak w styczniu br.

    "W przypadku nakazów, które wydał GIODO, każdy z proboszczów powinien odmówić ich przyjęcia i odwołać się od tych decyzji. W następnym kroku ewentualnie zaskarżyć taką decyzję do sądu administracyjnego" - dodawał ówczesny sekretarz generalny KEP, a obecnie prymas Polski.

    Wcześniej Generalny Inspektor umarzał sprawy, gdyż informował, że w odniesieniu do zbiorów danych "dotyczących osób należących do Kościoła lub innego związku wyznaniowego" nie ma uprawnień wydawania decyzji czy prowadzenia inspekcji. Na pytania GIODO proboszczowie odpowiadali bowiem, że osoby skarżące wciąż były członkami Kościoła katolickiego, ponieważ nie przeszły kościelnej procedury.

    O kościelnych procedurach apostazji mówią „Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła”, które zostały przyjęte przez Konferencję Episkopatu Polski w 2008 r.

    Według instrukcji, procedura apostazji wymaga kilku czynności. Zainteresowany winien w parafii chrztu uzyskać świadectwo chrztu. Następnie w parafii zamieszkania winien poinformować proboszcza o chęci dokonania apostazji. Kolejnym krokiem powinna być ponowna wizyta w parafii zamieszkania wraz ze świadectwem chrztu, aktem apostazji i z towarzyszeniem dwóch świadków. Wtedy w obecności proboszcza podpisuje się akt apostazji. Proboszcz wysyła następnie akt apostazji do kurii biskupiej, a ta poleca parafii chrztu dokonać wpisu o apostazji w Księdze Chrztu. Następnie ponownie uzyskuje się w parafii chrztu świadectwo chrztu, tym razem z dopiskiem o dokonaniu apostazji.

    Celem dokumentu jest wskazanie duszpasterzom jednolitych zasad postępowania wobec osób, które chcą odstąpić od Kościoła. Przede wszystkim nacisk kładzie się na to, by duszpasterz rozeznał, jakie są rzeczywiste przyczyny decyzji tego, kto składa oświadczenie o apostazji. Dlatego wymaga się osobistego spotkania takiego człowieka z duszpasterzem, by ten mógł upewnić się, że istotnie chodzi o porzucenie wiary katolickiej, a nie tylko okazanie dezaprobaty wobec któregoś księdza, czy nawet całej instytucji Kościoła. Powinnością duszpasterza jest podjęcie wysiłków, by taką osobę odwieść od przestępstwa, jakim jest apostazja.

    GIODO prawdopodobnie będzie się odwoływać od wyroku WSA, wnosząc o kasację postanowienia w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama



    • re
      25.08.2014 10:11
      Ta dyskusja tutaj pokazuje, kim jest gorliwy polski katolik: człowiek, który ma niewolnictwo we krwi!
      Podajecie tak absurdalne argumenty, że na płacz się zbiera.
      Wykreśliliście ze słownika słowo "możesz"?
      Cóż wart wierny, który "musi", a nie "może"?

      Rodzice decydują o mnie - ale do pewnego momentu.
      Odejście z kościoła - jakiegokolwiek - winno być autonomiczną i NA WSZYSTKICH PŁASZCZYZNACH SZANOWANĄ DECYZJĄ!

      Wy wierzycie, ze Bóg będzie łaskaw dla niewolników.
      A ja wierzę, że Bóg uhonoruje ludzi odpowiedzialnych, postępujących zgodnie z własnym sumieniem i stawiających sprawy jasno.
      Także wówczas, gdy osoba stwierdzi, że nie jest w stanie wierzyć zgodnie z kanonami katolickimi, albo gdy wciąż wierzy, ale przestała uznawać Kościół katolicki za uczciwego depozytariusza wiary w Jezusa.
    • Jerzyk
      25.08.2014 17:58

      Trzeba zacząć od tego, że
      - Do Świętego Jezusowego Kościoła Katolickiego nie ma zapisów.

      - Jak można wypisać się z czegoś, gdzie nie ma zapisów?

      W księgach parafialnych jest jedynie zapisany chrzest, który na prośbę rodziców i chrzestnych rzeczywiście miał miejsce.

      - To i tylko to jest zapisane.

      Jeżeli miało miejsce bierzmowanie, ślub, to także te fakty zostały odnotowane w księgach.

      - Zostały odnotowane fakty, które rzeczywiście miały miejsce na prośbę odpowiednich osób.

      W Kościele nikogo nie chrzci się na siłę, czy pod przymusem.
      Jeżeli ktoś chce pokazać swoje chore widzimisię, to i tak nie cofnie faktów, które rzeczywiście miały miejsce.

    • MacBlacker
      26.08.2014 11:43
      GIODO to instytucja szkodliwa, glupia i nie wypełniająca swoich statutowych obowiązków - do likwidacji.
    • Adam Duno
      29.08.2014 22:50
      Przeczytałem kilka komentarzy do tego wyroku. Najbardziej spodobał mi się ten: http://swieckapolska.pl/wyrok-wsa-14-08-21-komentarz/
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół