Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Wyrzucili aktora, bo był przeciw "Golgota Picnic"

Marek Cichucki, aktor, który określił sztukę „Golgota Picnic” jako „bełkot”, został 5 sierpnia zwolniony z pracy – dowiedziała się KAI. Od dyrektora Teatru Nowego w Łodzi usłyszał, że w teatrze „nie jest potrzebny drugi Chazan”.

Marek Cichucki zgłosił się 5 sierpnia rano do Teatru Nowego na próbę nowej, premierowej sztuki. Jednak inspicjentka przekazała mu informację, że wcześniej chce z nim rozmawiać dyrektor Zdzisław Jaskóła. W trakcie rozmowy aktor otrzymał wypowiedzenie z pracy bez obowiązku jej świadczenia aż do końca listopada 2014 r. Jego przyczyną jest „utrata zaufania”, będąca bezpośrednim skutkiem postawy Cichuckiego wobec prezentacji w Łodzi tekstu sztuki „Golgota Picnic”. „Drugi Chazan jest mi w teatrze niepotrzebny” - usłyszał aktor od Jaskóły.

Gdy pod koniec czerwca łódzki Teatr Pinokio organizował publiczne czytanie treści sztuki „Golgota Picnic”, Cichucki – mimo swojego urlopu – poszedł na próbę. Po przeczytaniu tekstu uznał, że jest to „bełkot” i podczas następującej zaraz potem lektury odmówił udziału w przedstawieniu. Zamiast tego dołączył do ludzi, którzy, w ramach protestu, przed teatrem czytali bajki (Teatr Pinokio znany był do tej pory głównie z przedstawień dla dzieci).

„Z przykrością odbieram stanowisko dyrekcji, ponieważ świadczy ono o tym, że jesteśmy bardzo daleko od próby zrozumienia postaw różnych od naszych. Powołując się na wolność słowa, robimy rzeczy, które wolność gwałcą. Co zatem z wolnością w innych płaszczyznach – np. artystycznej czy religijnej?” – pyta aktor. Jego zdaniem „za chwilę utkniemy w jakiejś beznadziejnej kakofonii”. „Pięknie jest, kiedy możemy się wypowiadać jako ludzie wolni, ale niezbędne jest, żebyśmy jako ludzie wolni również mogli i chcieli słuchać” – podkreśla Cichucki.

W rozmowie z KAI aktor nie wyklucza złożenia odwołania w Sądzie Pracy. „Szukam dobrego adwokata” – przyznał.

« 1 »

Zobacz także

Reklama

  • amster1
    06.08.2014 09:47

    od początku - dla zasady - byłem przeciw wymuszaniu zakazu prezentacji "GolgotaPicnic" na ZAMKNIĘTYCH, BILETOWANYCH przedstawieniach.
    gdyby teraz się okazało, że za krytykę tej sztuki aktor został zwolniony - będę tak samo pryncypialnie przeciw takiemu postępowaniu.
    wolność nie może oznaczać wolności tylko jednego światopoglądu. nigdy!

    niemniej, dla jasności warto może poznać stanowisko dyrektora, który inaczej uzasadnia swą decyzję:
    "dyrektor Zdzisław Jaskóła przedstawił inną wersję całego zajścia.
    - Marek Cichucki nie został zwolniony ze względów ideologicznych. Aktorów obowiązuje pluralizm w tym aspekcie. Decyzja o wręczeniu wypowiedzenia związana jest z jego nieprofesjonalnym i niekoleżeńskim zachowaniem podczas próby odczytów "Golgota Picnic" - tłumaczy nam dyrektor Jaskóła.

    I dodaje, że Cichucki rezygnując w ostatniej chwili z udziału w przedstawieniu postawił innych aktorów w "bardzo trudnej sytuacji".


    ponieważ sprawa staje się głośna, rzetelność dziennikarska wymagałaby zbadania sytuacji z obu stron, i może jeszcze poznania ocen osób trzecich, tzn. innych aktorów uczestniczących w całym przedsięwzięciu.
    apeluję do redakcji o to!

    doceń 4
  • Piotr
    07.08.2014 04:30
    Postępowa lewica w akcji :( Wszystkich nas wyrzuccie z pracy!!!!! :(
    doceń 0
  • saherb
    07.08.2014 14:26
    Gdybym ja zatrudnił się jako aktor, to od razu zastrzegłbym w kontrakcie, że nie zgadzam się grać w scenach erotycznych, gdzie jest nagość, gdzie zło przedstawiane jest jako dobro itp. Mógłbym zagrać np. mordercę, ale tylko w sytuacji, gdyby ta postać ewidentnie kojarzyła się jako negatywna. Nie zagrał bym rozwodnika w nowym związku, kogoś, kto żyje w konkubinacie, jest zwolennikiem antykoncepcji, in vitro, aborcji, eutanazji.
  • amster1
    10.08.2014 23:53
    @Poncjusz Piłat
    Dziękuję za ten wyczerpujący opis zdarzenia.
    Moderatorowi forum dziękuję, że tego nie skasował.

    Cóz, każdy, także pan Cichucki, ma prawo w dowolnym czasie wykrystalizować swój pogląd na jakiś utwór. Aktorzy są w tej może niewygodnej sytuacji, że iluminacji mogą dostać w trakcie pracy - i współpracy.
    Nagle rzecz się może przestać podobać - zdarza się.
    Ale tu właśnie wkracza etyka zawodowa.
    Gdyby każdy z nas czuł się uprawniony do rzucania zadań zawodowych w chwili, gdy przestają sie podobać, ładnie byśmy wyglądali!

    I bardziej o tym jest ta cała historia, a nie o "prześladowaniu za światopogląd".
    Po raz kolejny, niestety, sfera religijna stała się obszarem infantylnej prowokacji i dowodem braku dojrzałości.
    Czego tu bronić?

    Niestety, śmiem twierdzić, że od początku to, co polski kościół instytucjonalny robił w kwestii "GolgotaPicnic" było niedojrzałe i niemądre (z felietonem Autorki w GN włącznie). Jakby się diabeł uparł, żeby polska religijnośc raz na zawsze została infantylnie krzykacka, teatralna w wyrazie i bezrefleksyjnie impulsywna...

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy