• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Gdy mózg umiera

    dodane 24.07.2014 00:15

    O tym, kiedy człowiek umiera i jak się stwierdza śmierć mózgu, z dr. Tomaszem Kubikiem rozmawia Katarzyna Pinkosz

    Katarzyna Pinkosz: Panie Doktorze, kiedy człowiek umiera?

    Dr Tomasz Kubik: Tego nie wiem, bo ani medycyna, ani bioetyka nie są w stanie stwierdzić momentu śmierci człowieka. Próbujemy go wskazać, ale to się zmienia, definicja momentu śmierci ewoluuje. Z metafizycznego punktu widzenia można by powiedzieć, że śmierć następuje wtedy, gdy dusza opuszcza ciało. Próbujemy określić, kiedy to następuje. Były różne badania, na przykład ważono człowieka, który umierał, i mówiono, że spadek masy o 21 gramów to może wynik tego, że właśnie w tym momencie dusza ulatuje z ciała.

    Myślałam, że będzie Pan mówił o medycznych znakach końca życia, a Pan mówi o duszy…

    Bo jestem człowiekiem wierzącym. Według współczesnej wiedzy nie można wskazać momentu śmierci. Przez wiele lat posługiwaliśmy się kryterium krążeniowo-oddechowym: uważano, że człowiek umiera z chwilą oddania ostatniego oddechu. W XIX w. za moment śmierci uznano czas, kiedy serce przestaje bić. Medycyna jednak uczyła się przywracać funkcje poszczególnych organów. W czasie epidemii polio, gdy chorzy mieli problemy z oddychaniem, wprowadzono metody sztucznej wentylacji. Okazało się, że nie trzeba oddychać w sposób spontaniczny, człowieka może wspomóc respirator. W przypadku ustania akcji serca można przeprowadzić reanimację. Techniki intensywnej terapii są coraz bardziej zaawansowane, na pewien czas możemy zastąpić pracę niemal wszystkich narządów. Nie da się tylko zastąpić mózgu. Trwały i nieodwracalny brak funkcji mózgu i ośrodkowego układu nerwowego oznacza śmierć.

    Czyli śmierć człowieka to śmierć mózgu?

    Umieranie to pewien proces prowadzący do biologicznego rozkładu. Nie ma jednego momentu, w którym moglibyśmy powiedzieć, że w tej sekundzie człowiek jeszcze żyje, a w tej już nie. Opieramy się na nieodwracalności tego, co się dokonało.

    W takim razie osoby, które protestowały pod wrocławskim szpitalem, gdzie umierał 17-letni Kamil, miały rację? Skoro nie można jednoznacznie określić momentu śmierci…

    Współcześnie uważamy, że warunkiem wystarczającym do stwierdzenia śmierci człowieka jest nieodwracalna niewydolność mózgu, czyli śmierć mózgu.

    Jak ją się stwierdza?

    Przeprowadza się dwu- albo kilkuetapową procedurę, w której bada się, czy są zachowane funkcje mózgu. Wychodzą z niego nerwy, które można zbadać przy pomocy odruchów.

    (Nasza sonda: Czy nosisz przy sobie deklarację dawcy organów do przeszczepu albo przekazałeś swym bliskim wolę oddania organów do przeszczepu?)

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • SylwesterŚlesiński
      25.07.2014 18:03
      Jak zwykle "naukowiec" z dużą pewnością siebie rysuje nam piękną wizję transplantologii, usprawiedliwiając tak bardzo już dzisiaj krytykowaną metodę diagnozy tzw. "śmierci mózgowej".
      To, czym są takie mniemanologie "ekspertów", doskonale pokazał wypadek w Fukuszimie. Wtedy też mieliśmy pełno różnych "naukowców", autorytatywnie stwierdzających, że tak naprawdę nic się nie stało i że wszystko jest pod kontrolą...
      Trudno mi w tej chwili powiedzieć, czy ci "naukowcy" wyrażają kontrowersyjne opinie ponieważ są niedouczeni, czy robią to z premedytacją, świadomie wprowadzając nas w błąd.
      Podobnie sprawa ma się z pobieraniem organów od "umarłych". Są dowody na to, że względy ideologiczne a nie naukowe zadecydowały o powstaniu definicji "śmierci mózgowej". Ale studentom, późniejszym specjalistom organowym, pewnie nikt takich niewygodnych informacji nie podaje aby nie niepokoić niepotrzebnie ich sumień.
      Polecam wywiad z o. Jackiem Norkowskim OP:
      http://ksd.media.pl/aktualnosci/2195-transplantologia-zabija-swiat-milczy

      P.S.
      Pytania do wtajemniczonych:
      1. Czy udostępnione są opinii publicznej historie chorobowe osób, po tym jak wszczepiono im organ innego człowieka? Także te związane z ich kondycją psychiczną.
      2. Czy mamy robione jakieś statystyki chorób u osób, po tym, jak wykonano im transfuzję krwi? I jak się one mają do stosownej populacji osób wolnych od jakichkolwiek zawartości obcej krwi w układzie krążenia?
      3. Czy mamy informację o chorobach dzieci, które zostały poczęte przez kobiety, którym jakiś czas wcześniej wykonano transfuzję krwi?
      4. Czy są rejestry zawierające dokładne informacje od kogo i dla kogo został przeznaczony pobrany organ?
      5. Jaka jest skala przestępczości w handlu pobranymi organami i jak wygląda rynek obrotu takimi "towarami"?
      6. Czy mamy dostęp do danych na temat historii chorób osób będących żywymi dawcami - np. jednej nerki lub części wątroby?
    • Tessa
      26.07.2014 07:43
      Chwileczkę, chwileczkę, jestem politologiem z wykształcenia..o ile dobrze pamiętam na wykładach z bioetyki mówiono mi, (i ubolewano nad tym bardzo)ze w Polsce nie ma uwarunkowań prawnych dotyczących pobierania narządów od dawcy, który jest np po wypadku i nastąpiła śmierć mózgu.
      Nie zgodzę się z autorem, ze lekarze pytają rodziny czy mogą pobrać narządy,bo takie jest prawo..W POLSCE NIE MA UWARUNKOWAŃ PRAWNYCH REGULUJĄCYCH TA KWESTIĘ.
      LEKARZE PYTAJĄ, BO TAK WYPADA, ALE RÓWNIE DOBRZE MOGĄ POBRAĆ NARZĄDY NIE PYTAJĄC RODZINY O ZGODĘ.I ZROBIĄ TO ZGODNIE Z PRAWEM, BO W POLSCE NIE MA UWARUNKOWAŃ PRAWNYCH NIEZEZWALAJĄCYCH NA POBRANIE NARZĄDÓW.
      Reasumując: jeżeli nie zastrzeżesz faktu, ze nie chcesz aby pobrano ci jakikolwiek narząd, to mogą to zrobić bez pytania kogokolwiek o zdanie i zrobią to zgodnie z prawem....NIE ROZUMIEM PO CO NOSIĆ PRZY SOBIE DEKLARACJE ZGODY NA POBRANIE NARZĄDÓW?TO JAKAŚ ŚCIEMA! NIKT NIE POTRZEBUJE TWOJEJ ZGODY!JAK ZECHCE TO I TAK WEZMĄ! NA RAZIE JESZCZE PYTAJĄ RODZINĘ, BO JAKOŚ TA WYPADA, ALE CZY ZAWSZE BĘDĄ PYTAĆ?jakoś politycy milczą w tej kwestii i sprawa jest nadal nieuregulowana.... Sprawa przeszczepów na żywych narządach i pobierania od dawców tak naprawdę jest bardzo dyskusyjna... jaka jest gwarancja, ze moje narządy nie pójdą do kogoś "schandlowane"? A nawet jeśli nie, to i tak to jest już cały przemysł, bo tak biorca do końca życia będzie wzbogacał koncerny farmaceutyczne i brał leki żeby organizm nie odrzucił przeszczepu....to są ogromne pieniądze....jest już legalna aborcja w szpitalu Sw Rodziny za chwile w innym szpitalu zezwolą na eutanazje,może być to "przyspieszona eutanazja", bo ktoś gdzieś czeka na organy...?A rodzinie może się powiedzieć, ze nastąpiła śmierć mózgu?Może ten scenariusz wcale nie jest taki odległy?
      Wiem, każdy chce żyć, ale....czy życie kończy się tu i teraz dla osoby wierzącej?
    • tESSA
      26.07.2014 07:51
      dopisek:
      nie rozumiem skąd ta informacja o noszeniu przy sobie deklaracji zezwalającej na pobranie narządu do przeszczepu, skoro w Polsce prawo zezwala na pobranie narządu bez pytania kogokolwiek o zgodę? To jakaś nowa moda?Mydlenie ludziom oczu?
      JESZCZE RAZ POWTARZAM, JEŚLI NIE CHCESZ, ABY POBRANO OD CIEBIE ORGAN TO MUSISZ TO ZASTRZEC, JEŚLI NE TO NIE MUSISZ WYRAŻAĆ ŻADNEJ ZGODY....a tym bardziej nosić jej przy sobie....PRAWO ZEZWALA NA POBRANIE ORGANU BEZ ZGODY PACJENTA CZY RODZINY.KONIEC,KROPKA.
    • Tessa
      26.07.2014 08:55
      http://www.medyczneprawo.pl/2012/06/25/zgoda-na-pobranie-organow-do-transplantacji-po-smierci/

      poniżej wklejam treść ustawy o transplantacyjnej
      http://www.poltransplant.org.pl/ust_jednoli.html
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół