• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Źle się wiedzie błaznom

    Hanna Karolak

    Gość Warszawski 30/2014 |

    dodane 24.07.2014 00:00

    W jakim stopniu człowiek działa na swoją zgubę? Kiedy rodzą się w nas pycha, chęć dominacji i okrucieństwo? Kiedy zaczyna się prosta droga do samozatracenia?

    Choć bohaterowie dramatów Szekspira wydają się potężni, w istocie popełniają kardynalne błędy. Dzięki temu są bardziej ludzcy, a na ich błędach próbujemy się uczyć. W tym sensie teksty barda stają się dydaktyczne, choć nie mają nic wspólnego z natrętnym pouczaniem. Tak jest również z „Królem Learem” pokazanym na scenie Teatru Polskiego.

    Reżyser spektaklu Jacques Lassalle przyznaje, że Francuzi nie tylko nie przepadają za Szekspirem, ale nawet szczególnie nie lubią „Lea- ra”, nazywając dramat barbarzyńskim. Sam André Gide uznał sztukę za odrażającą. Mimo to Andrzej Seweryn i Jacques Lassalle przymierzali się do niej od lat. Może dlatego, że aktualny wydał im się problem, w jakim stopniu człowiek działa na zgubę swoją i innych, będąc pysznym, łatwowiernym, dominującym...

    Niekwestionowany władca zrzeka się korony, przeświadczony, że autorytet pozwoli mu żyć dalej według własnych reguł i zachcianek. Co więcej, zrzeka się majątku na rzecz córek, obłudnych i chciwych, w których ta decyzja budzi najniższe instynkty. Jedyna córka, która kocha ojca bezinteresownie, zostaje wygnana z królestwa. Że dwie córki okazują się potworami, mogliśmy się spodziewać, ale że butny, bezwzględny ojciec zniszczy to, co mogłoby stanowić jego największy uczuciowy kapitał, trudno zrozumieć.

    Przed naszymi oczami jawi się człowiek pozbawiony godności, bo okazuje się, że bez władzy nie znaczy nic. Zagubiony w świecie bez Boga, pogrążony w chaosie i rodzącym się obłędzie. Kim byłby, gdyby zachował władzę i majątek? Tym, kim okazał się być. Szekspir zdaje się podpowiadać nam, że zbyt łatwo wyrzekamy się człowieczeństwa, żyjemy bez moralnego kośćca, odrzucamy Dekalog, gdy opływamy w bogactwa i splendory. A gdy z własnej woli czy woli losu tracimy przywileje, okazuje się, że nie zgromadziliśmy nic, co pozwalałoby trwać w harmonii, w zgodzie ze Stwórcą i światem. Dlatego nie jesteśmy w stanie współczuć rozbitkowi w jego tragicznym losie, na który sam sobie zasłużył.

    Andrzej Seweryn prowadzi swego bohatera bez nadmiernego patosu, ale przedstawienie ma momenty wstrząsające. W licznym zespole wyróżniają się Jerzy Schejbal, Krzysztof Kumor i Piotr Cyrwus. Spektakl nie straciłby jednak niczego, mieszcząc się w zapowiadanych trzech godzinach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół