• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Taka mała

    Marcin Jakimowicz


    |

    GN 23/2014

    dodane 05.06.2014 00:15

    Mówiła o sobie: „jestem małym nic”. Śpiewała… unosząc się nad lipami. Żyła mimo poderżniętego gardła i przebitego na wylot serca. Widziała Ducha Świętego. Zdradził jej sekret: jest ratunek dla kapłanów.


    Kim była? Opisanie w kilkudziesięciu zdaniach absolutnie niezwykłego życiorysu Palestynki jest niewykonalne i grozi skrótem myślowym w stylu szkolnego streszczenia „Władcy Pierścieni”: „Pewien hobbit musi wrzucić pierścień do pewnej dziury. Idzie w tym celu przez trzy kolejne tomy, aż w końcu mu się to udaje”. 
Życie Małej Arabki obfitowało w niezwykłe wydarzenia, a ilością darów i charyzmatów, jakimi została obsypana, można by z powodzeniem obdzielić wszystkie grupy modlitewne w Europie Środkowo-Wschodniej. Sama mówiła o sobie: „Jestem małym nic”, a znajomemu kapłanowi radziła: „Proszę być małym, by nie wchodzić samotnie do nieba. Proszę być małym, a zdobędzie ksiądz dużą liczbę dusz”.
– Niespotykana w przypadku innych świętych „inwazja nadprzyrodzoności” w życiu Małej Arabki jest świadectwem istnienia innego świata, świa­­dectwem, któremu trudno się oprzeć, trudno je zane­gować, świadectwem budzącym zakłopotanie scep­tyków, zdumienie agnostyków, irytację ateistów – opowiada Rafał Tichy, scenarzysta świetnego filmu „Mała Arabka i Matrix”. – Już narodziny Mariam Baouardy miały znamiona cudu. Przy­szła na świat między Na­za­retem a Hajfą, w małej i ubogiej wiosce Aberin. Jej rodzice w kolejnych latach małżeń­stwa musieli pogrzebać dwanaścioro dzieci zmarłych w ko­łysce z niewy­jaś­nio­nych przyczyn. Udręczeni po­stanowili pójść z pielgrzymką do odda­lonego o 170 km Betlejem, by tam w grocie Bo­żego Naro­dzenia prosić Maryję o dziecko. Zostali wysłuchani. 5 stycznia 1846 roku u­­rodziła się im córka, której na chrzcie na­dali imię Mariam.


    Poderżnięte gardło


    Po śmierci rodziców dziewczynka trafiła do Aleksandrii do wuja. Gdy jako 12-latka odrzuciła zaaranżowane przez rodzinę zaręczyny, wybuchł skandal. – Zalana łzami, zamknęła się w pokoju i padła przed ikoną Matki Bożej – opowiada Tichy. – Praktycznie całą noc pozostała na modlitwie. Zasnęła nad ranem.

    We śnie ujrzała Maryję, która szepnęła: „Ma­riam, posłuchaj natchnienia, a ja ci po­mogę. Nie lękaj się niczego”. 
Demonstracyjne zerwanie zaręczyn rozwście­czyło wuja i zgorszyło całą rodzinę. Mariam uciekła. Od znajomego, u którego szukała pomocy, usłyszała propozycję, by została muzułmanką, wyszła za niego i przyłą­czyła do jego rodziny. Odpo­wiedziała zaskoczona: „Zostać muzułmanką? Nigdy! Jestem córką Kościoła katolickiego i mam nadzieję, że po­zo­stanę nią na zawsze”. Mężczyzna wpadł w furię. Wy­ciągnął kin­dżał i podciął dziewczynie gardło, a przeko­nany, że zmarła, zawinął ją w białe prześcieradło i porzucił w jakimś ciemnym zaułku.
– Ślad podciętego gardła pozostał u Mariam do końca życia – wyjaśnia Tichy. – Była to blizna 10-centy­met­rowej długości, szeroka na centymetr. Po wielu latach życia Mariam w Karmelu lekarz ateista stwierdził, że ma uszkodzo­nych kilka kręgów tcha­wicy i że osoba z tego typu raną nie miała prawa przeżyć. Było to dla niego tak zaskakujące, że uznał to za dowód na istnienie jakiejś ponadnaturalnej rzeczy­wistości.


    Dziewczyna została porzucona na ulicy z poderżniętym gardłem. I wówczas nastąpił splot wydarzeń, wobec których nauka jest całkowicie bezradna. Mariam wspomina, że gdy straciła przy­tomność, zna­lazła się w obliczu aniołów. Ujrzała rodziców, wielu świętych, a nawet całą Trójcę Świętą. Kiedy ocknęła się, spostrzegła, że znajduje się w jakiejś nieznanej grocie, a tuż obok niej krząta się ta­jem­nicza, ubrana w lazurową suknię kobieta. Mała Arabka często wspo­mi­nała, że jej opie­kunka gotowała zupę tak smaczną, jakiej nigdy w życiu nie spożywała. Kiedy pewnego razu dziewczynka prosiła o kolejne dokładki, usły­szała: „Mariam, pamiętaj, zadowalaj się zawsze tym, co konieczne. Nie proś o więcej. Bóg ci zawsze da to, co niezbędne, ale nie jesteś w stanie przyjąć całego oceanu”. Nie prosi o więcej.
Tajemnicza opiekunka zaprowadziła dziewczynę do kościoła i odeszła. Mariam zaczęła pracować jako służąca. Ukrywała się przed rodziną. W maju 1863 r. trafiła do Marsylii. Dwa lata później została przyjęta do postulatu sióstr św. Józefa. Rada zgromadzenia jest bezradna wobec ogromu nadprzyrodzonych darów, którymi zostaje obsypana Palestynka. 21-letnia Mariam zamyka się za murami Karmelu. Przyjmuje imię Maria od Jezusa Ukrzyżowanego.


    Walka o ogień


    Potężny głos muezina budzi senne uliczki Betlejem. Za wysokim murem straganiarze otwierają swe sklepy z kardamonem i oliwkami. Nad domami górują minarety 
86 meczetów, a z wypłowiałych plakatów spoglądają twarze zabitych islamskich chłopaków. Wchodzę do spalonego słońcem betlejemskiego klasztoru karmelitanek. Wygląda jak solidna, warowna twierdza. Jego położenie, konstrukcja zapisane były w odgórnych planach, a Mariam pilnowała, by zrealizować co do joty założenia Głównego Architekta. Gdy trafiła do Ziemi Świętej, usłyszała: „W kolebce ojca mojego, Da­­wida, postawisz mi dom”. W czasie modlitwy ujrzała w Betlejem na wzgórzu przeciwległym do wzgórza bazy­liki Bożego Na­ro­dzenia stado gołębi. „To tam zbudujemy klasztor” – zawołała. Mniszki nie miały dotąd pojęcia, że miejsce to od wieków jest nazywane wzgórzem Dawido­wym, bo znajduje się na nim grota, w której Dawid został namasz­czony na króla. Na spieczonej słońcem ziemi wyrasta klasz­tor, swym kształtem przypominający wieżę Dawidową. 
– Pod ołtarzem (wejście od strony klauzury) znajduje się grota, gdzie Dawid był namaszczony na króla – s. Maria Lucyna od Krzyża oprowadza nas po Karmelu. – Tu gdzieś stał dom Jessego! Mariam proroczo to widziała. Widziała też, że dokładnie w tym miejscu odpoczywała Maryja, zanim porodziła Jezusa, że tu przychodził sam Jezus przed 40-dniowym postem.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • lola
      09.06.2014 20:51
      od zarania dziejów tak nas męczą religią - jak w ogóle można rznąć człowieka za wiarę to świnia też ucieka z podróży na spęd a cud że żyje- sprawa pozornie prosta ale z p. widzenia ducha św, piękna i staszna i na pewno prawdziwa.bo to jest misja.
    • ~nika
      10.06.2014 00:17
      tak wlasnie jak Ta Mala Arabka trzeba o sobie mowic "jestem nicoscia " czy dokladniej : " jestem malym nic".. . I zawsze sie korzyc przed WIELKOSCIA BOGA . Kiedy prosze z wiara Ducha Swietego o swiatlo by rozwiazac jakis problem lub by sprawil by osoba z ktora mam rozmawiac w mojej sprawie zawodowej byla nastawiona  zyczliwie ( bo znana jest z oschlosci) do mnie- tak ssie stalo! To bylo dzis , niesamowity spokoj ducha we mnie nastal, trudno opisac ale wiem,ze gdy szczerze i z wielka ufnoscia w pomoc Ducha Swietego uwierze i Jemu sie w opieke oddam to sprawa potoczy sie spokojnie i pomyslnie <3


    • tadam
      10.06.2014 21:11
      jest również dokument o Małej Arabce :)
      https://www.youtube.com/watch?v=2o8yXgZ-UoM
    • Izraelita
      11.06.2014 20:26
      To w końcu Arabka czy "Palestynka"?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół