• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Cud matczynej miłości

    kab

    dodane 09.05.2014 14:56

    Dziecko Kate Ogg urodziło się martwe. Kobieta przez dwie godziny tuliła je do siebie. Lekarze mówili by nie robiła sobie nadziei.

    Kate Ogg porodziła przedwcześnie bliźnięta, dziewczynkę - Emily, i chłopca - Jamie. Chłopiec jednak nie przeżył ciężkiego porodu. Matka chcąc pożegnać się z dzieckiem poprosiła lekarzy o możliwość przytulenia go do siebie.

    Przez dwie kolejne godziny niemowlę spoczywało w rękach mamy, która je dotykała, głaskała, przykładała do piersi. Lekarze mówili aby nie robiła sobie nadziei. I stał się... cud.

    Lekarze byli oniemiali zdolnością przywrócenia dziecka do życia. Nie potrafią dać medycznego wyjaśnienia na to co zaszło w szpitalu w Sydney. Mówią o "cudzie" matczynej miłości.

    Clinically dead baby revived by Mother's touch
    howlifebegan

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • Aiva
      11.05.2014 19:45
      Ja kiedy 14 lat temu poroniłam w domu lekarz pogotowia płód poprostu spłukał w toalecie. Dziecko Miało 5 miesięcy i lekarz nawet nie sprawdził czy żyło. Byłam strasznie zraniona.
    • Okey
      12.05.2014 22:51
      O jakim cudzie my mówimy? Zmartwychwstania??? No, bez przesady. Dziecko dawało jakieś znaki życia po pieciu minutach od urodzenia..to znaczy, że wcześniej umarło wcześniej? No w życiu..Urodziło się i po pięciu minutach dało znać o sobie, że tak powiem..Ludzie,nie brnijcie w taką manipulację że nagle dziecko ożyło choć było martwe..Jak tak można..
    • mama2
      12.05.2014 23:00
      ona uwierzyła, ze ono ożyje. To wiara wielka, jak ta, gdy Chrystus przeszedł sie po wodzie. Tylko kogo stać na takie szaleństwo?
      Boże jak dobrze, ze jej wysłuchałeś!
    • pijaar
      24.07.2014 21:19
      A świstak siedzi i zawija te pazłotka.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół