• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Szokujące: Seksedukacja po niemiecku

    Magdalena Czarnik

    dodane 09.05.2014 08:55

    „Dzieci potrzebują miłości, a nie seksu!” , „Chrońcie swoje dzieci!” – takie hasła wykrzykiwali rodzice, którzy wyszli wraz z dziećmi na ulice Stuttgartu, by zademonstrować swój sprzeciw wobec seks-edukacji w szkołach w Badenii-Wirtembergii.

    Blokujący wyznaczony tor przejścia agresywni kontrdemonstranci ze środowisk gejów i lesbijek odpowiadali skandując: „Wasze dzieci będą takie, jak my!”. W stronę rodziców zza tęczowych flag poleciały różne przedmioty i gaz pieprzowy prosto w oczy. Nie obyło się bez szarpania, podkładania nóg, pokazania środkowego palca podniesionego z pogardą w górę. „Rzucali nam w twarz prezerwatywy” – mówił ktoś z atakowanych rodziców. Policja nieskutecznie chroniła legalnych demonstrantów na wyznaczonej dla nich trasie. Manifestujące rodziny nie dały rady przejść do końca tak, jak zaplanowali organizatorzy. Czy można rozgonić gejów i lesbijki? Wygląda na to, że policja nie wiedziała, jak się do tego zabrać. Organizator krzyczał do megafonu: „Nie chcemy eskalacji konfliktu. Przyszliśmy tu na pokojową demonstrację. Rozejdźmy się jednak, zanim ucierpią najmłodsi!”

    Perwersyjne żądania: masowe manifestacje

    Od początku tego roku trwają w Niemczech w Stuttgarcie i Kolonii kilkutysięczne protesty rodziców przeciwko zaostrzeniu kursu seks-edukacji w szkołach. W Stuttgarcie demonstracje odbyły się już 1. lutego, 1. marca i 5. kwietnia. W Kolonii 18. stycznia i 22. marca. Niemieccy rodzice wreszcie się obudzili.  W kraju, w którym seks-edukacja w szkołach publicznych w różnym wydaniu jest już obecna od przeszło 40 lat, coraz bardziej perwersyjne żądania aktywistów homolobby wywołały w końcu zdecydowany sprzeciw.

    Czerwono-zielony rząd landu Badenia-Wirtembergia pod naciskiem środowisk LGBTTIQ (lesbijki, geje, biseksualiści, transseksualiści, transgenderyści i queerseksualiści) przygotował na przyszły rok szkolny projekt edukacyjny Bildungsplan 2015, który zakłada zwalczanie homofobii i transfobii (o czymś takim wcześniej nie mówiono).  W ramach tego programu od pierwszej klasy szkoły podstawowej podczas zajęć na wszystkich przedmiotach szkolnych dzieci mają być zaznajamiane z „różnorodnością orientacji seksualnych”, mają być uczone tolerancji i akceptacji seksualnych czynności, jakiekolwiek by one nie były. Na lekcjach ma być mowa o tym, jak zaspokajają się lesbijki. W niektórych szkołach w innych niemieckich landach takie „edukacyjne cele” już zostały wprowadzone. „Liżą się po narządach” – tak tłumaczył mamie po takiej lekcji jeden chłopczyk. Dzieci mają oczywiście poznać również, jak zaspokajają się  geje, jakie dodatkowe gadżety mogą zastosować, jakie są korzyści z seksu w wydaniu homoukładu. Edukatorzy tłumaczą dzieciom, że nie będzie katastrofalnej ciąży. I pytają: a może twój kolega jest transseksualistą? Na szkolnych ławkach lądują darmowe ulotki Federalnej Centrali Edukacji Zdrowotnej (BZgA). Uczniowie dowiedzą się z nich (np. w Berlinie już się dowiadują), że odbyt to właściwie organ seksualny.

    „Nie chcemy porno-lekcji”!

    Nie ma się więc co dziwić takim obrazkom. Rodzice, babcie, dziadkowie, dzieci niosą transparenty z napisami: „Nie pozbawiajcie dzieci ich dzieciństwa!”, „Dzieci są czyste i takie mają pozostać!”, „Nie chcemy pornolekcji w szkołach!”. Jeden z nauczycieli Gabriel Stängle nie wytrzymał i zaczął zbierać podpisy pod petycją do rządu przeciw wprowadzeniu tego planu.

    Zebrano w dwa miesiące blisko 200 tys. podpisów.

    Szef rządu Badenii-Wirtembergii Winfried Kretschmann, jak i minister edukacji Andreas Stoch, nie przejęli się zbytnio tymi protestami. Premier zapowiedział kilka kosmetycznych poprawek w projekcie i tłumaczył przed kamerami, że chodzi o to, żeby uczniowie nie używali wyzwisk wobec swoich homoseksualnych kolegów na dziedzińcach szkolnych. Jak mówił, tolerancja i akceptacja różnorodności seksualnych należy do wartości demokratycznego, otwartego społeczeństwa. Tę retorykę niemieccy rodzice znają już doskonale, wiedzą, że tak wygląda tylko opakowanie tej ideologii, a w środku – materiały edukacyjne, od których robi się autentycznie niedobrze. 

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • skierka
      10.05.2014 15:51
      @ Piotr Olszewski.
      Ciekawe postawienie sprawy ale... ma jedną "wadę"...jest Biblijne, w moim kościele Biblia została zakrzyczana przez antropologów.

      Niestety jesteśmy gojami, giaurami u tych ludów
      kwestia posłuszeństwa , wierności zasadom jest podstawowa , u nas nie...
      za dużo dyskutujemy o tym co nie podlega dyskusji [ zasługa uczonych w piśmie ]

      No... wiec jakie kwestie nie podlegają dyskusji ?

      Nasz Pan o tym mówił ... śmieszne prawda ?
      Jak się rozstrzyga spory między chrześcijanami, to jeden z podstawowych zapisów Ewangelii, co więcej św. Paweł odwoływanie się do sprawiedliwości państwowej a zapominanie o własnym sądownictwie
      nazwał zgorszeniem ,

      słusznie, bo to podważa istotę naszej wiary , bo jeżeli ktoś twierdzi ,że Nasz Pan jest Wszechmogący to jeśli odwołuje się do pogańskiej sprawiedliwości , do ich systemu wartości...udowadnia ,że kłamie , że Boga można potraktować lekko ...

      Jako się rzekło ludy semickie taka odrębność światopoglądową traktują serio ...my nie.

      Szkoda bo jeśli bylibyśmy tak samo gorliwi jak wyznawcy Allaha to państwo mogłoby kościołowi ..... no jeżeli Sz. Pan jest mężczyzną to nie będę kończył.
    • Piotr Olszewski
      10.05.2014 22:33
      @Hannaonline84 i @skierka

      Proszę potraktować jako dorzucenie moich "trzech groszy" a nie jako próbę polemiki.

      Moja żona była ostatnio na takim kilkudniowym spotkaniu w dość zróżnicowanym (wiekowo i światopoglądowo) towarzystwie. Gdy przyszło do dyskusji o ideologi gender i pomysłach polskiego MEN-u, okazało się, że tylko moja żona się takimi problemami przejmuje. Cała reszta tamtego towarzystwa te sprawy albo bagatelizuje albo zupełnie nie ma świadomości istniejącego realnie zagrożenia ze strony takich ideologi i tego, że w pewnych obszarach te ideologie bezpośrednio wpływają na politykę (nie)Rządu RP.

      Żyjemy w samym środku nowej rewolucji seksualnej. Jeszcze się jej oponentów nie ścina, ale niszczy się ich skutecznie, szczególnie gdy działają w odosobnieniu. Tu proszę pamiętać, że każda rewolucja ma jeden cel główny: wyzwolić lud uciemiężony od ciemiężycieli (tu zwykle unika się precyzyjnych wyjaśnień w imię czego na rzecz ogólnikowego: "w imię wolności", ale jakiej to już niespecjalnie). A podczas obecnej rewolucji, podobnie jak podczas francuskiej, głównym ciemięzcą jest tradycyjna chrześcijańska moralność (która ma czelność coś ludziom kazać) - więc się w nią wali bez pardonu.
    • skierka
      11.05.2014 17:33
      Masz ci los, to jednak...
      W zasadzie się nie różnimy.... alleluja !

      Skoro tak to i ja pozwolę sobie na "trzy grosze".
      Demonstracja jednoczy ? tak ale tylko na krótka chwilę... dalej... no właśnie,
      kiedyś w końcu musimy się rozejść .

      jak słusznie zauważył jeden Z Przedmówców
      nasi oponenci [ ja uważam ,ze jednak wrogowie ]
      UDERZAJA NA OSAMOTNIONYCH , ot i cała zagadka
      pogańskiej skuteczności.

      A jakie jest antidotum ? STRUKTURY Moi Drodzy struktury .

      No to krótko i do rzeczy ...jakie struktury posiada laikat ...no... żadnych .
      Bez posiadania struktur wykonawczych biskupi mogą sobie...pogadać i nic więcej,
      to tak jakby generał wydawał polecenia nieistniejącym dywizjom.

      O czego zacząć ? od choćby od skupienia
      niewielkiej ilości wiernych wokół ks. prymasa
      mógłby to być ruch społeczny ,żadna partia polityczna [ uchowaj Panie ]

      Wiernych ale... tych myślących , jedynie posłuszni tutaj na nic , to jedynie dekoracja .Ale dalej nie będę ciągnąć , bo to inny temat , jedynie przypominam bo jak mi się wydaje episkopat NIE MA NICZEGO TAKIEGO CO MOZE STANOWIĆ SKUTECZNA PRZECIWWAGĘ ,

      a słowa...
      no cóż one w czasie rewolucji informacyjnej nie robią wrażenia na nikim , problem w tym aby kościół posiadał nie tylko słowa ,
      inaczej przegramy , inaczej będą nas lekceważyć [ chyba słusznie ]
    • dino
      12.05.2014 09:02
      Kiedyś jak byłem młody to też myślałem, że trzeba nam całkowitej otwartości i czegoś w rodzaju dzisiejszego gender. Obecnie mam własne dzieci i na myśl o tym, ze w szkołach w Polsce mogłoby być podobne nauczanie robi mi się niedobrze, nie tylko ze względu na treść, ale ze względu na to, że ci ludzie, którzy nie mają dzieci, chcą decydować o tym jak będą wychowywane cudze dzieci. To jest wstrętne i nachalne. Jakim prawem. Nie można wobec tego przechodzić obojętnie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół