• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Masz prawo wiedzieć

    Stefan Sękowski

    |

    GN 15/2014

    dodane 10.04.2014 00:15

    Jak bezpieczna jest szkoła mojego dziecka? Czy obok mojej działki przebiegnie autostrada? Władzę można zapytać niemal o wszystko. Niestety, często nie chce się ona dzielić informacjami.

    Trzy lata trwa walka Mikołaja Barczentewicza z Kancelarią Prezydenta o udostępnienie mu opinii ekspertów, na podstawie których Bronisław Komorowski podpisał uchwaloną w 2011 roku nowelizację ustawy o OFE. Ostatecznie 12 marca 2014 roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że prezydent musi rozpatrzyć wniosek prawnika o udostępnienie mu tych ekspertyz. Niewykluczone, że batalia potrwa o wiele dłużej, bo teraz urzędnicy mogą… odmówić udzielenia mu informacji. – Jeśli tak się stanie, będę składać kolejne wnioski, odwołania, pozwy. Zależy mi na uzyskaniu precedensu, bo jeśli raz prezydent udostępni tego typu informacje, nie będzie mógł w przyszłości zasłaniać się brakiem jasności prawa – mówi „Gościowi Niedzielnemu” Barczentewicz.

    Informacja o (prawie) wszystkim

    Problem wychodzi daleko poza brak wiedzy o opiniach, na podstawie których prezydent podejmuje swoje suwerenne decyzje. – W Polsce mamy do czynienia z kulturą tajności. Organy publiczne nie lubią dzielić się wiedzą na temat swoich działań – tłumaczy Barczentewicz. Stawką jest przejrzystość sfery publicznej i możliwość skutecznego funkcjonowania obywateli. Prawo do uzyskania informacji publicznej gwarantują nam Konstytucja RP (art. 61), a także ustawa o dostępie do informacji publicznej, którą stanowi „każda informacja o sprawach publicznych”. – Chodzi między innymi o organy centralne i samorządu terytorialnego. Także np. firmy, które mają podpisane umowy z samorządem, czy fundacje, które korzystają z jego finansowania – mówi GN Krzysztof Izdebski, ekspert prawny Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

    – To mogą być informacje na temat pozwoleń na budowę, podpisanych przez gminy umów czy statystyk bezpieczeństwa w konkretnej szkole – dodaje. Podstawowym miejscem, w którym możemy szukać informacji, jest Biuletyn Informacji Publicznej, dostępny w internecie. Każdy organ może tworzyć i uzupełniać własny. Jeśli nie znajdziemy tam poszukiwanych informacji, możemy do odpowiedniego organu złożyć wniosek o udzielenie informacji publicznej, do którego musi się ustosunkować w ciągu 14 dni. Nie musi on zawierać uzasadnienia, wyjątkiem są tylko „informacje przetworzone”, czyli takie, które dany organ musi dopiero zebrać. W takiej sytuacji wnioskujący musi wykazać, że istnieje szczególny interes publiczny w ujawnieniu takiej informacji. Ograniczony dostęp mamy także do informacji niejawnych i tajemnic chronionych ustawowo.

    Reglamentacja danych

    Niestety, według badania „Przyjazny Urząd – dostęp do informacji publicznej na wniosek w urzędach gmin i miast woj. śląskiego i małopolskiego”, przeprowadzonego przez Fundację Stańczyka i Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy Bona Fides, aż  50 proc. badanych gmin nie odpowiada na wnioski mieszkańców w terminie albo w ogóle. Nie znaczy to, że wszystkie odpowiedzi na wnioski mieszkańców są pozytywne. – Odmów jest stosunkowo niedużo, ale się zdarzają. Urzędnicy piszą na przykład, że w przypadku danej informacji ustawy się nie stosuje, albo wymagają od ubiegających się wykazania szczególnego interesu publicznego. W jeszcze innych przypadkach wnioskodawcy obciążani są nieuzasadnionymi kosztami przetworzenia danej informacji – mówi Izdebski. Szczególnie niechętnie informacji udzielają spółki należące do gminy.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół