Szkoły wolne od gender – program ruszył

dodane 26.03.2014 15:00

fk

Pierwsze certyfikaty przyznane – MEN zastrasza dyrektorów, "Wyborcza" szaleje.

Szkoły wolne od gender – program ruszył   Roman Koszowski /GN Szkoły, które biorą udział w projekcie "Szkoła Przyjazna Rodzinie", dają rodzicom gwarancję: tu waszych dzieci nie będzie się faszerować indoktrynacją

Ruszyła kampania „Szkoła Przyjazna Rodzinie”. Przyznanie szkole certyfikatu o takiej nazwie jest dla rodziców komunikatem, że w tej placówce dzieciom i młodzieży nie zagraża m.in. genderowa indoktrynacja. Rodzice mogą być spokojni, że tu wychowuje się ich potomstwo do miłości, wierności i odpowiedzialności. W takiej szkole dzieci nie będą poddawane propagandzie kwestionującej na przykład tak podstawowe prawdy jak ta, iż małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety.

Szkoła, która weźmie udział w projekcie, otrzyma gotowe programy edukacyjne i fachową pomoc specjalistów.

W Dniu Świętości Życia nadano 20 pierwszych certyfikatów. W uroczystości, odbywającej się w Zespole Szkół im. Prezydenta Ignacego Mościckiego w podwarszawskiej Zielonce, wzięli m.in. udział abp Henryk Hoser i starosta wołomiński Piotr Uściński, od dawna zaangażowany w działalność prorodzinną.

Decyzje o nadaniu certyfikatu „Szkoły Przyjaznej Rodzinie” podejmuje Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny. Jego prezes Jacek Sapa powiedział serwisowi gosc.pl, że projekt jest adresowany do szkół w całej Polsce. Pierwsze certyfikaty zostały rozdane w ramach programu pilotażowego, dlatego informacje na ten temat nie były jeszcze rozsyłane do większej liczby szkół. Zainteresowanie jest jednak bardzo duże. Tak duże, że Ministerstwo Edukacji Narodowej poczuło się tą akcją zaniepokojone. Minister Joanna Kluzik-Rostkowska zleciła mazowieckiemu kuratorowi zbadanie zasad, na podstawie których dyrektorzy szkół z powiatu wołomińskiego podpisują deklaracje przystąpienia do programu „Szkoła Przyjazna Rodzinie”.

– To próba odstraszenia dyrektorów szkół od przyłączenia się do programu – uważa Jacek Sapa. Zapowiada wniosek do premiera o odpowiedź, jakie są podstawy działania MEN. – Kuratorium, naszym zdaniem, nadużywa swoich kompetencji – mówi.

Dzięki reakcji MEN i sekundującej mu „Gazety Wyborczej” informacja o programie rozeszła się po kraju, powodując wielkie zainteresowanie szkół, które zaczęły zgłaszać chęć uzyskania certyfikatu. W tej sytuacji Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny rozważa przyspieszenie realizacji projektu w skali ogólnokrajowej.

Podmioty zainteresowane uzyskaniem certyfikatu „Szkoły Przyjaznej Rodzinie” mogą kierować zgłoszenia na adres: biuro@centrumzyciairodziny.org.

«« | « | 1 | » | »»

Przeczytaj komentarze | 57 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Xenomorph 01.04.2014 17:15
@fifi

"Myślę, że o małżeństwie wiem więcej niż większość księży."

A ja myślę ,że Księżyc jest z sera. :P

"W którym miejscu promowałem małżeństwa homoseksualne?! Zwróciłem uwagę, na stan prawny różnych państw."

Faktycznie. Przepraszam za insynuację. :(

"Nie sprowadziłem też małżeństwa do obrzędu/rytuału."

Sprowadził.

Fifi napisał
"Tak, to jest aktualny stan prawny. Małżeństwo jako instytucję prawną można by zlikwidować i ludzie by sobie radzili. Tak, to jest aktualny stan prawny w Polsce. Jak wiemy są kraje, w których małżeństwo mogą zawierać osoby tej samej płci i w tych krajach mają taki aktualny stan prawny.
Obawiam się, że pierwsze istoty stałocieplne nie miały konstytucji, ani innych przepisów prawa. Może dlatego, że nie umiały pisać. Możliwe, że wszystkie swoje przepisy znały na pamięć, ale mam w tej kwestii pewne wątpliwości. Traktowanie swojego potomstwa przez te istoty nie określiłbym jednak "wychowaniem". Nie sądzę też, by zawierały małżeństwa i były monogamiczne."

Jak widać dla fifi małżeństwo istnieje tylko jako w formie instytucji prawnej , czyli rytuału przeprowadzanego przez urzędnika/kapłana.

"Przykro mi, ale opieka nad potomstwem jest tylko ewolucyjną konsekwencją przekazywania genów. Dobór naturalny preferował gatunki, które troszczą się o potomstwo."

Nieprawda. Gatunki typu r w ogóle nie opiekują się swoim potomstwem ,a jakoś nadal istnieją i mają się dobrze.
W karbonie właśnie pojawiają się pierwsze gatunki typu K , które inwestują znaczne zasoby w opiekę nad potomstwem.

"Jednak obawiam się, że w karbonie określenie monogamii nie istniało. A sama monogamia większości gatunków dotyczyła tylko okresu rozrodu."

Wraz z pojawieniem gatunków tyku K pojawia się i monogamia(a co najmniej seryjna monogamia). Gatunki tego typu inwestują dużo zasobów w opiekę nad potomstwem ,dlatego też posiadanie potomstwa z kilkoma samicami/samcami odbiłoby się śmiercią lub niskim dostosowaniem następnej generacji.


Plusów: 0 fifi 30.03.2014 22:00
Niezalogowany użytkownik @Xenomorph
Myślę, że o małżeństwie wiem więcej niż większość księży.
W którym miejscu promowałem małżeństwa homoseksualne?! Zwróciłem uwagę, na stan prawny różnych państw.
Nie sprowadziłem też małżeństwa do obrzędu/rytuału. Wiem, że są szczęśliwe, długotrwałe małżeństwa, ale zgodzę się, że to, że dwoje ludzi się kocha, nie oznacza jeszcze, że musi to mieć jakikolwiek związek z przywilejami ze strony państwa.
Przykro mi, ale opieka nad potomstwem jest tylko ewolucyjną konsekwencją przekazywania genów. Dobór naturalny preferował gatunki, które troszczą się o potomstwo. Jednak obawiam się, że w karbonie określenie monogamii nie istniało. A sama monogamia większości gatunków dotyczyła tylko okresu rozrodu.
Plusów: 0 Xenomorph 30.03.2014 21:30
Jak widać fifi rzeczywiście nie ma pojęcia czym jest "małżeństwo" i stąd może bez poczucia własnej śmieszności lansować "małżeństwa" homoseksualne. Dla fifi jak widać "małżęństwo" to taki rytuał, gdzie jakiś kapłan/urzędnik oficjalnie ogłasza, że dwoje(dyskryminacja!) ludzi(szowinizm :( ) stanowią odtąd "komórkę społeczną" i ma miejsce jakaś podniosła ceremonia a potem ludyczna zabawa.

Tymczasem wszystkie te zjawiska są tylko społeczną nadbudową czegoś co jest znacznie starsze i sięga korzeniami karbonu, gdzie po raz pierwszy pojawiła się współrodzicielska opieka nad potomstwem, czyli własnie małżeństwo.

Po prostu rytuały małżeńskie, to nie samo małżeństwo i nie można ich utożsamiać.

Co do formy prawnej małżeństwa , to jestem za tym by ją zlikwidować , a właściwie przywileje jakie się z nim wiążą.
Ci którzy by chcieli zawrzeć małżeństwo robili by to po prostu w swoim związku wyznaniowym.
Plusów: 0 fifi 30.03.2014 16:45
Niezalogowany użytkownik Fakt, że do rozmnażania się potrzebna jest kobieta i mężczyzna, nie mówi jeszcze, że trzeba taki stan rzeczy formalizować prawnie. Ze stosunku płciowego nie wynika akt małżeństwa. Małżeństwa dość często inicjują stosunki płciowe, to fakt. Ale podobno (niestety nie dysponuję źródłem) 70% pań "przed ołtarzem" spodziewa się dziecka.
Tak, to jest aktualny stan prawny. Małżeństwo jako instytucję prawną można by zlikwidować i ludzie by sobie radzili. Tak, to jest aktualny stan prawny w Polsce. Jak wiemy są kraje, w których małżeństwo mogą zawierać osoby tej samej płci i w tych krajach mają taki aktualny stan prawny.
Obawiam się, że pierwsze istoty stałocieplne nie miały konstytucji, ani innych przepisów prawa. Może dlatego, że nie umiały pisać. Możliwe, że wszystkie swoje przepisy znały na pamięć, ale mam w tej kwestii pewne wątpliwości. Traktowanie swojego potomstwa przez te istoty nie określiłbym jednak "wychowaniem". Nie sądzę też, by zawierały małżeństwa i były monogamiczne.

wszystkie komentarze >