• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Mamy problem

    Andrzej Grajewski

    |

    GN 05/2014

    dodane 30.01.2014 00:15

    Pięciu proboszczów otrzymało niedawno decyzję głównego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO) nakazującą im zamieszczenie w księdze chrztów adnotacji o wystąpieniu z Kościoła według żądania osób, które dokonały apostazji. To ingerencja urzędu na obszarze niezwykle wrażliwym.

    Kwestia występowania z Kościoła jest złożonym problemem teologicznym. Pomimo aktu apostazji niezniszczalny charakter, jaki wyciska sakrament chrztu św., pozostaje przecież niezatarty, co z punktu widzenia Kościoła rodzi także dalsze konsekwencje. Dlatego w tej kwestii Kościół, nie ograniczając wolnej woli każdego człowieka, ustanawia także własne procedury regulujące kwestię apostazji. Chciałbym jednak zająć się tym problemem wyłącznie w aspekcie formalnoprawnym, aby zwrócić uwagę na zagrożenia płynące z ostatnich decyzji GIODO.

    Kolizja dwóch porządków

    Podstawą prawną sporu jest ustawa z 29 sierpnia 1997 roku. o ochronie danych osobowych. To właśnie na jej zapisach opierają się osoby, które twierdząc (podkreślenie moje), że wystąpiły z Kościoła, domagają się zaprzestania przetwarzania ich danych osobowych przez parafie, w których zostały ochrzczone czy też na terenie których aktualnie mieszkają. Gdy ich żądania nie są spełnione, a na gruncie procedur kościelnych spełnione być nie mogą, występują do GIODO, aby administracyjną decyzją wymusił na proboszczach stosowny wpis do ksiąg metrykalnych. Ostatnie decyzje GIODO spełniają ich żądanie. Proboszcz ma bowiem obowiązek – pisze GIODO – spełnić żądanie osoby „skarżącej się o przetwarzanie jego danych osobowych” i powołującej się na własne oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła katolickiego, która domaga się sprostowania swoich danych w dokumentach kościelnych, przede wszystkim w metryce chrztu. Mamy więc do czynienia z wyraźną kolizją dwóch porządków prawnych. Proboszcz, postępując według zasad określonych przez Kościół, nie zareagował na wezwanie osoby skarżącej się później do GIODO, postępując zgodnie z odpowiednimi procedurami kościelnymi. Wykluczają zaś one podejmowanie jakichkolwiek działań w tej sprawie tylko na podstawie listu bądź mejla. Osoba wyrażająca wolę wystąpienia z Kościoła ma według przepisów kościelnych obowiązek osobiście zakomunikować swoją decyzję w urzędzie parafialnym w obecności dwóch świadków oraz spełnić dalsze wymogi formalne: pobranie metryki chrztu, przesłanie jej do stosownego urzędu parafialnego etc.

    Na czyich warunkach?

    Skarżący się odrzucali jednak taką możliwość, pragnąc, aby adnotacja o ich wystąpieniu z Kościoła odbyła się na ich, a nie na kościelnych warunkach. Tego, na jakich warunkach będzie odnotowany w księgach metrykalnych fakt wystąpienia z Kościoła, a nie: czy w ogóle taki zapis może się pojawić, dotyczył spór, który toczył się od kilku lat przed różnymi sądami administracyjnymi w Polsce z udziałem GIODO.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Kael
      01.03.2014 14:06

      Obecnie prawo państwowe, co jest rzeczą oczywistą, nie reguluje procedur występowania z Kościoła, a sam Kościół, powołując się na uzasadnienie teologiczne, nie chce tworzyć formalnych norm prawnych w tym względzie. Jednocześnie każdemu człowiekowi z tytułu prawa do wolności religijnej przysługuje jednak prawo do zmiany przyjętej religii bądź dokonania zmiany własnego światopoglądu. Jeśli ten fakt będzie miał miejsce i będzie skuteczny, dana osoba ma również prawo, aby domagać się odnotowania go we własnych dokumentach, które są administrowane przez podmioty kościelne. Dlatego istniejące w tym zakresie instrukcje kościelne winny zostać uzupełnione odpowiednimi zmianami w prawie polskim, jednak bez jakiejkolwiek próby rozstrzygania, jak to ma miejsce w chwili obecnej, czy dana osoba skutecznie, czy też nie, wystąpiła z Kościoła.
       

       

      To znaczy, inaczej mowiac, ze procedur prawnych do stwierdzenia faktu wystapienia z Kosciola katolickiego nie ma i ... nie bedzie. A nawet jak by byly, to kosciol nie musi ich przestrzegac.

      Bo jakie by nie byly, to Kosciol ma wlasne i wystapic nie mozna inaczej,  niz to Kosciol dla swojej wygody spisal.

       

      Popatrzmy na to od innej strony: ktos jako niemowle zostal zapisany do jakiejs organizacji, z ktora jako dorosly sie zupelnie nie identyfikuje. I nie wystarczy napisac do tej organizacji, ze nic z nia nie chce miec wspolnego i maja go wykreslic, ale musi jeszcze przyjsc z dwoma swiadkami, zaplacic za swiadectwo, ze w wieku 2 miesiecy jednak zapisany zostal i odeslac na wlasny koszt tam, gdzie organizacja sobie zyczy.

       

      Wiem, ze Kosciol dla Kosciola to nie organizacja. ale dla osoby niewierzacej - jak najbardziej. I tak to prawdopodobnie dla nich wyglada.

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół