• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zawarcie bezpieczne

    Franciszek Kucharczak

    |

    GN 47/2013

    dodane 21.11.2013 00:15

    Kto się nie chce wiązać, ten wybiera rozwiązłość.

    Polacy nie chcą ślubów – poinformował przed tygodniem tytuł w „Rzeczpospolitej”. Bo okazuje się, że liczba zawartych w tym roku małżeństw będzie najniższa od 1945 roku.

    A pewnie, że Polacy nie chcą ślubów. Dziś ślubów, i to najlepiej w kościele, chcą tylko działacze gejowscy. Pozostali (nie tylko Polacy) chcą rozwodów. Najchętniej też w kościele. I to właśnie rozwody, śmiem twierdzić, są pierwszą przyczyną niezawierania małżeństw. No bo młodzi ludzie mają przecież rozum i potrafią kalkulować: skoro mama i tata rozwiedli się, wujek z ciotką też ze dwa razy, podobnie sąsiedzi i koledzy, to szansa, że i my to zrobimy, jest wielka jak dług publiczny. A potem są problemy: sąd, ceregiele, koszty. Po co więc narażać się na uciążliwe rozwiązywanie czegoś, skoro można tego w ogóle nie związywać.

    To tak jak z drzwiami do domu. Niektórzy uważają, że aby ich złodzieje nie wyważyli, najlepiej ich w ogóle nie montować. Dzięki temu nic się drzwiom nie stanie. I to prawda, tyle tylko, że nie o drzwi chodzi, gdy się je zamyka przed złodziejami. I nie o związanie chodzi, gdy zawiera się małżeństwo. Właśnie – zawiera. W staropolskim „zawrzeć” znaczy zamknąć. Bo ślub rzeczywiście zamyka jakieś drzwi, ale nie po to, żeby więzić domowników, lecz po to, żeby ich zabezpieczyć. Żeby stworzyć im miejsce rozwoju, którego nie zniszczą zbóje. Ale o tym się dziś nie myśli. Myśli się o drzwiach – że kosztują, że blokują, że światła nie wpuszczają. Wciąż tylko o tym się myśli, czym się płaci, a to, co się zyskuje, w ogóle przestaje mieć znaczenie.

    A co takiego właściwie się zyskuje? Włamywacz nie atakuje domu, w którym nie ma rzeczy wartościowych. Byle czego w ogóle nie rusza. Jeśli w domu jest więc coś wartego włamania, pierwszy atak idzie na drzwi właśnie. Drzwi obrywają tym bardziej, im mocniej się opierają. Po ataku włamywacza zostają na nich czasem rysy i dziury.

    Ale czego to dowodzi? Przede wszystkim tego, że złodziej miał w domu czego szukać, a drzwi miały czego bronić. Te drzwi to sakrament. Im bardziej małżonkowie korzystają z jego łask, i im dalej odrzucili od siebie nawet najmniejszą myśl o rozwodzie, tym bezpieczniejszy jest ich dom. Oni po prostu nie uchylają tych drzwi, bo wiedzą, że raz na zawsze zostały zamknięte. Nie przerazi ich ani łomot, ani nie skuszą namowy.

    W sakrament małżeństwa są wpisane szczęście i harmonia, ale nie wiedzą tego ci, którzy sakramentu nie „zawarli”, lecz go tylko lekko przymknęli, myśląc: „A, w razie czego poszukam nowego modelu”. Argumentem dla takich bywają związki niesakramentalne (czyli cudzołożne), które wyglądają nieraz na całkiem zgodne i przyjemne. Ale czy nie dzieje się tak dlatego, że diabeł nie ma powodu ich atakować? Tam przecież nie ma drzwi! Takie związki, nawet milcząc, mówią, że frajerem jest ten, kto dotrzymuje danego słowa.

    Grzeszne związki nie są jak domy. Raczej jak samochody. Czasem luksusowe. Ale co z tego, że jedziesz pięknym samochodem, skoro w kierunku przepaści? Trzeba zawrócić do domu.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • ala i as
      22.11.2013 11:28
      Dlaczego jest coraz mniej ślubów koscielnych? Bo w Kościele nie chroni się małżeństw, ba, w ogóle się o nich nie mówi, a jesli już to raczej o "rodzinie" (co jest o wiele szerszym pojeciem). Nie ma nauk o wierności, nie mówi się o grzechu cudzołóstwa, a za to powstają duszpasterstwa dla zwiazków niesakramentalnych zwanych przez część ksieży też małżeństwami.
      Tak więc Sakrament małżeństwa ma coraz mniejsze znaczenie nawet w Kościele. Stąd ludzie z niego rezygnują, bo on nie gwarantuje, że małżeństwo się nie rozpadnie.
      doceń 13
    • Ania
      22.11.2013 14:53
      Ja nie mam ślubu bo ... nie mam z kim go wziąć. Ciężko znaleźć mężczyznę kochającego Boga, bez nałogów (papierochy, porno, nadmiar alkoholu itp.) szanującego kobiety, nie przeklinającego, o odpowiedniej wrażliwości muzycznej, w miarę oczytanego. To chyba nie są wymagania z kosmosu? ... a jednak
      doceń 14
    • cześ
      24.11.2013 11:55
      Jakie cudzołóstwo? Jak ja się prześpię z koleżanką bo oboje się sobie podobamy i tego chcemy to ma być grzech? Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Czy od razu muszę brać ślub z nią? Co za parodia?
    • ja
      12.11.2014 12:52
      Dlaczego niemowlaki są chszczone a pózniej się od nich wymaga tego wszystkiego.niech decydują gdy dorosną
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół