• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bóg pragnie powrotu każdego człowieka

    KAI

    dodane 03.11.2013 14:00

    O miłosierdziu Boga, oczekującego na to, by dostrzec w człowieku choćby najmniejszy znak nawrócenia i pragnienia powrotu mówił dziś Ojciec Święty w rozważaniu poprzedzającym modlitwę "Anioł Pański". Zaznaczył, iż Bóg pamięta, nie zapomina o nikim, z tych, których stworzył. Zachęcił do przezwyciężenia fałszywego wstydu i pamiętania, że oczkuje nas Chrystus, gotowy przebaczać.

    Drodzy bracia i siostry, dzień dobry,


    Karta Ewangelii Łukasza dzisiejszej niedzieli ukazuje nam Jezusa, który zmierzając do Jerozolimy wszedł do miasta Jerycha. Jest to ostatni etap podróży, która podsumowuje w sobie sens całego życia Jezusa, poświęconego poszukiwaniu i zbawieniu owiec zagubionych z domu Izraela. Ale im bardziej droga zbliża się do celu, tym bardziej zacieśnia się wokół Jezusa krąg wrogości.

    A jednak w Jerychu ma miejsce jedno z najbardziej radosnych wydarzeń opowiedzianych przez św. Łukasza: nawrócenie Zacheusza. Ten człowiek jest owcą zagubioną, jest pogardzany i "ekskomunikowany", gdyż jest celnikiem, a wręcz zwierzchnikiem celników tego miasta, przyjacielem znienawidzonych okupantów rzymskich, złodziejem i wyzyskiwaczem - niezła postać, nieprawdaż?

    Nie mogąc zbliżyć się Jezusa, prawdopodobnie z powodu swej złej reputacji i będąc niewielkiej postury, Zacheusz wspina się na drzewo, aby mógł zobaczyć przechodzącego Mistrza. Ten gest zewnętrzny jest trochę śmieszny, wyraża jednak wewnętrzny akt człowieka, który usiłuje wyjść ponad tłum, aby mieć kontakt z Jezusem. Sam Zacheusz nie zna głębokiego sensu swego gestu. Nie ma też odwagi, by ufać, że możliwe jest przezwyciężenie dystansu oddzielającego go od Pana. Godzi się, na to, że będzie Go widział tylko przelotnie. Ale Jezus, kiedy dochodzi w pobliże owego drzewa, wzywa go po imieniu: "Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu" (Łk 19,5). Ten człowiek niskiego wzrostu, odrzucony przez wszystkich i daleki od Jezusa jest jakby zagubiony w anonimowości. Ale Jezus go wzywa, a to imię ma w języku tamtych ludów znaczenie pełne aluzji: "Zacheusz" oznacza bowiem faktycznie "Bóg pamięta".

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    Zobacz także

    • katolik
      03.11.2013 14:21
      Wolna wola człowieka jest twardsza od najtwardszej skały, bo człowiek może powiedzieć Bogu „nie chcę!”.
    • sapientisat
      03.11.2013 15:39
      Bóg tak potężnie umiłował człowieka , że stworzył go istotą wolną... W swej wszechmocy niejako przyobiecał , iż bezpośrednio tej sfery ludzkiej wolności nigdy nie naruszy...
      Tak mocno ten fakt szanuje...
      W Ewangelii często natrafić można na relacje cudów dokonywanych przez Chrystusa...
      Niemal po każdym z uzdrowień Pan mówi:
      "Twoja wiara Cię uzdrowiła." Jest to niezmiernie istotne... Owszem , dokonało się to za sprawą mocy Bożej , ale punkt wyjścia stanowi zawsze gest świadomej , wolnej woli człowieka , jego wybór , krok , działanie...
      Historia Zacheusza jest opowieścią o próbie...
      Był to człowiek zniewolony przez grzech , nękany ograniczeniami... Pragnąc spotkania żywego Boga , pragnąc ukojenia , wsparcia wychodzi na drzewo by móc Go dojrzeć...
      Przezwycięża swe ograniczenie... Dokonuje wolnego wyboru , podejmuje próbę naprawy swego dotychczasowego życia , wychodzi z nadzieją... My też niejednokrotnie pragniemy tego co Zacheusz , wychodzimy , urastamy ponad nasze zniewolenie , ograniczenie , poszukujemy ukojenia , spojrzenia z innej perspektywy , spotkania z Absolutem...
      Ta nasza próba jest właśnie wyjściem na drzewo... Chrystus widząc starania celnika nakazuje mu zejść na ziemię... Chce "zatrzymać się w jego domu"...
      Podobnie jest i znami... Bóg , dostrzegając staranie , oczekuje byśmy zeszli , ponownie stanęli przed nim w prawdzie , w perspektywie ograniczeń... On chce nas uzdrowić właśnie z tego poziomu , z tej płaszczyzny , by uzdrowienie to było pełnym...
      Chce nas niejako z problemami skonfrontować by móc w pełni odrodzić , by móc prawdziwie zamieszkać w naszych domach , w naszych wnętrzach... Ta konfrontacja w istocie nie będzie straszną , gdy orędownikiem i wsparciem dla nas sam Bóg....
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół