Nowy numer 20/2018 Archiwum

"Emerytowany Papież Rzymski"

Wiadomo, jak będzie się tytułować Papieża po rezygnacji

Benedykt XVI także po zakończeniu posługi Następcy Piotra będzie tytułowany „Jego Świątobliwość Benedykt XVI” i nazywany „papież emerytowany” lub „emerytowany Papież Rzymski” – poinformował podczas dzisiejszego briefingu z dziennikarzami ks. Federico Lombardi SJ. Rzecznik Stolicy Apostolskiej wyjaśnił, jakie będą ostatnie chwile pontyfikatu Ojca Świętego. Nie wykluczył, że kongregacje generalne kardynałów-elektorów rozpoczną się 4 marca i zapewne wówczas poznamy datę rozpoczęcia konklawe.

Ks. Lombardi wyjaśnił, że dzisiaj Benedykt XVI spędza dzień na modlitwie, natomiast jego sekretarze i osoby mieszkające na co dzień w apartamencie papieskim pakują osobiste rzeczy Ojca Świętego.

Jutro, w środę, podczas audiencji ogólnej spodziewanych jest około 50 tys. osób. W związku z organizowaną już od dawna narodową pielgrzymką związaną z jubileuszem 1150. rocznicy rozpoczęcia misji świętych Cyryla i Metodego będzie szczególnie wielu Słowaków. Na zakończenie audiencji nie przewidziano zwyczajowego „bacciamano”, czyli możliwości ucałowania dłoni papieża. Następnie w Sali Klementyńskiej Ojciec Święty, spotka się krótko z głowami państw, w tym prezydentem Słowacji, Ivanem Gasparovičem, władzami San Marino, Bawarii i Andory.

W czwartek o godz. 11.00 Benedykt XVI spotka się z kardynałami. Przewidziano krótkie pozdrowienie przez Kardynała-Dziekana. O 16.45 papież opuści Pałac Apostolski, zaś na dziedzińcu św. Damazego pożegna się z sekretarzem stanu i swoimi współpracownikami. Na lądowisku śmigłowców pożegna go dziekan Kolegium Kardynalskiego. O 17.17 helikopter z papieżem na pokładzie przyleci do Castel Gandolfo, gdzie Ojciec Święty zostanie powitany przez przewodniczącego i sekretarza Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, miejscowego biskupa i przedstawicieli władz. O 17.30 Benedykt XVI pozdrowi z balkonu wiernych zgromadzonych przed pałacem w Castel Gandolfo. O godz. 20.00, kiedy dobiegnie końca pontyfikat Benedykta XVI Gwardia Szwajcarska opuści posterunek przy bramie pałacu apostolskiego, która zostanie zamknięta. Troskę o bezpieczeństwo papieża-emeryta przejmie żandarmeria watykańska.

Po zakończeniu posługi Następcy Piotra będzie on tytułowany „Jego Świątobliwość Benedykt XVI” i nazywany „papieżem emerytowanym” lub „emerytowanym Papieżem Rzymskim”. Będzie używał zwykłej sutanny w kolorze białym bez mantoletu. Nie będzie używał butów czerwonych, a zapewne brązowych, jakie ofiarowano mu w Meksyku w Leon. Nie będzie też używał Pierścienia Rybaka, który wraz z pieczęciami zostanie zniszczony w sposób i w terminie ustalonym przez kolegium kardynalskie. Natomiast Benedykt XVI po ustąpieniu z urzędu będzie używał swego pierścienia biskupiego.

Mówiąc o okresie sede vacante ks. Lombardi wyjaśnił, że kardynał-dziekan, Angelo Sodano wyśle listy konwokacyjne do poszczególnych kardynałów 1 marca. Najprawdopodobniej kongregacje generalne rozpoczną się po niedzieli 3 marca – powiedział rzecznik Watykanu. Kongregacje mogą się odbywać rano i wieczorem, a będą miały miejsce w Auli Nowej Synodu – mieszczącej się nad Aulą Audiencyjną Pawła VI. Decyzje o tym, jak wiele odbędzie się kongregacji podejmą sami kardynałowi. Można oczekiwać informacji publicznej o poruszanych na nich kwestiach. Kardynałowie-elektorzy zamieszkają w Domu św. Marty dopiero w przeddzień konklawe, ale mieszkania będą losować już podczas pierwszej kongregacji.

Natomiast rzecz jasna przed rozpoczęciem konklawe zarówno Dom św. Marty jak i Kaplica Sykstyńska zostaną ocenione pod względem bezpieczeństwa, aby wykluczyć jakiejkolwiek możliwości przedostania się na zewnątrz informacji zastrzeżonych – wyjaśnił rzecznik Stolicy Apostolskiej.

« 1 »

Zobacz także

  • BV
    26.02.2013 16:21
    Informację Ojca św. o rezygnacji z urzędu Piotrowego odebrałem najpierw z wielkim zaskoczeniem, następnie z głębokim smutkiem, ale wreszcie ze zrozumieniem odwagi Ojca św. Rozumiem, że Benedykt XVI – jak sam zresztą mówił – nie jest zmęczony urzędem, nie ucieka z niego, lecz – jak sam przyznaje – jest po prostu człowiekiem starym, któremu ubywa sił. I dlatego chce tę posługę Piotrową pełnić dalej, ale w inny sposób – w modlitwie i medytacji.

    Co to oznacza? Co pokazuje nam Ojciec św. przez tę trudną decyzję? Benedykt XVI ujawnia tutaj dwie sprawy. Po pierwsze, ukazuje światu tzw. chorobę swego wieku, ale co jest jeszcze ważniejsze – ukazuje, gdzie jest prawdziwe serce Kościoła. Sercem Kościoła jest modlitwa. Ojciec św. Benedykt XVI chce się dla Boga w tym sercu roztopić.

    Papież powiedział ostatnio do diecezji rzymskiej, do kapłanów, że jest sobór dziennikarzy, sobór mediów i ten prawdziwy – sobór kościelny. Jeżeli oceniamy Kościół tylko od strony medialnej, to wiemy, że będzie on źle odbierany, a z perspektywy wiary – widziany jest inaczej.

    Uważam, że pontyfikat Benedykta XVI rozpoczął się pięknymi słowami samego Ojca św., które zapewne wszyscy dobrze znamy: „ Po wielkim Papieżu Janie Pawle II, Kardynałowie wybrali mnie – prostego i skromnego pracownika Winnicy Pańskiej”. Słowa te wskazują, że sam Ratzinger chciał być „małym papieżem”. Jesteśmy świadkami tego, jak cicho w duchu przyszedł i jak cicho odchodzi. Benedykt XVI jest wielkim Papieżem, wielkim teologiem, nauczycielem, wielką osobowością, a nade wszystko jest wielkim świadkiem Chrystusa.

    Przesłanie tego pontyfikatu Benedykta XVI jest bardzo proste i zrozumiałe dla wszystkich. Wynika to z całej jego twórczości, a mianowicie: „trzymać się Boga”. Chciałbym podkreślić najważniejszą sprawę, o czym nie słyszy się w mediach. Otóż główną zasługą tego pontyfikatu jest to, że Benedykt XVI stał się prawdziwą opoką, skałą wobec tej nawałnicy Zachodu, która podważa bóstwo Jezusa Chrystusa. Nikt nie kwestionuje, że Jezus Chrystus historycznie żył, ale podważa się, że był Bogiem. To jest obalanie fundamentu chrześcijaństwa i Kościoła. Benedykt XVI stał się prawdziwym bohaterem na tle tego ataku w bóstwo Chrystusa. Broni niezłomnie podstaw tejże prawdy.

    Ojciec św. w swej bardzo wyrazistej, wspaniałej teologii ukazał nam nowy obraz Boga. Chciałbym tutaj przywołać jego pierwszą encyklikę Bóg jest miłością. Ten nowy obraz Boga polega na tym, że Ten jeden Bóg jest po prostu Miłością. Jak pamiętamy, cnoty teologiczne idą w tym kierunku, w następującej kolejności: wiara, nadzieja, miłość. Benedykt XVI odwrócił kolejność; dla niego na pierwszym miejscu jest miłość. Ona wszystko uprzedza, dopiero później jest nadzieja i wiara. Myślę, że ten porządek widnieje również w wydawanych dziełach Ratzingera po polsku w Opera Omnia. Ojciec św. powiedział: Priorytet Boga jest widziany przede wszystkim w liturgii (tom XI Opera Omnia). Następnie Benedykt XVI ukazuje teologię kapłaństwa i istotę Kościoła. Idzie w kierunku ukazania tego, co jest podstawowe w życiu Kościoła, człowieka i świata.

    Kolejnym wspaniałym akcentem pontyfikatu Benedykta XVI jest zapewne przyznanie centralnego miejsca Słowu Bożemu w życiu Kościoła. Wielki ukłon Benedykta XVI w kierunku Słowa Bożego, podporządkowanie się oraz posłuszeństwo Słowu Bożemu ukazuje jego głęboką wiarę jako Papieża. Ojciec św. uważa, że wszystko, co dokonuje się w Kościele powinno dokonywać się w perspektywie wiary. To, co zarzuca się Papieżowi, iż nie poszedł w duchu Soboru jest nieprawdą. W jego dziełach widać głęboką realizację Soboru Watykańskiego II. Zauważmy, że to co wydał Sobór: dokumenty o liturgii, o Kościele, o Objawieniu ukazuje te priorytety, które on wskazał – Bóg, Kościół, Pismo. W trylogii Jezus z Nazaretu utwierdził i umocnił wiarę każdego człowieka. Jak na tak krótki pontyfikat uczynił naprawdę wiele.
    doceń 4
  • jokko
    26.02.2013 16:43
    Skandal i idiotyzm - "emerytowany papież"... nigdy nie było i nie będzie emerytowanych papieży!!! po abdykacji staje się kard. Ratzingerem i nikim więcej. Abdykacja to śmierć papieża. Nigdy w historii abdykacji papieży nie wymyślono takiego absurdu jak papież emeryt!!! (Poncjan, Benedykt IX, Celestyn V, Grzegorz XII). Pycha i głupota.
    doceń 0
  • kl
    27.02.2013 07:22
    Potrzebujemy proroka

    Abdykacja Benedykta XVI i spekulacje na temat jego następcy wciąż są głównym tematem w mediach. Nad możliwymi skutkami sensacyjnej abdykacji i wyboru kolejnego papieża dyskutuje się nie tylko w Polsce, ale od Chin przez Rosję aż po Amerykę. I chociaż poziom tych dywagacji bywa czasami spłaszczony, to sama skala zainteresowania tematem pokazuje, że papiestwo i Kościół nie przestają być jednymi z najważniejszych instytucji współczesnego świata.

    Ważność papiestwa dla Kościoła i świata nie wypływa, jak chciałby przewrotnie pewien były zakonnik, z faktu, że chodzi o jedną z głów państwa. Ani, jak domniemywał kiedyś Stalin, z liczby dywizji, jakie ma papież. Wynika ona z moralnego i duchowego oddziaływania na setki milionów katolików, ponad miliard chrześcijan i miliardy ludzi innych religii, a nawet na niewierzących. Papież był i dalej będzie najwyższym i najbardziej powszechnie uznawanym autorytetem na świecie. Jego słowa, kierowane do ludzkich sumień, potrafią zmienić świat. Czasem bywa to wręcz cudowna przemiana, którą trudno wyjaśnić do końca ludzkimi tylko czynnikami. Doświadczaliśmy tego szczególnie za pontyfikatu Jana Pawła II. Nie tylko Polska i Europa, ale cały świat stał się od tego czasu zupełnie inny.

    Od wyników tego konklawe, które już za kilkanaście dni rozpocznie się w Rzymie, będzie więc zależeć oblicze Kościoła i świata w najbliższych latach. Nasz świat znalazł się na największym chyba od półtora tysiąca lat zakręcie historii. Trudno nawet ocenić, skąd płyną większe zagrożenia: z zewnątrz czy z samego wnętrza. Mamy bowiem z jednej strony żywiołowy napór świata islamu oraz ludów Afryki i Azji, z drugiej zaś kryzys europejskiej i zachodniej tożsamości i fundamentalnych wartości. Nasza cywilizacja nie tylko odrywa się od swoich chrześcijańskich korzeni, ale zaczyna nimi gardzić. To nie jest już walka z Bogiem, ale z tym wszystkim, co Bożego jest w człowieku i w świecie. Panoszy się dyktatura relatywizmu, zacierane są różnice między prawdą i fałszem, między dobrem i złem. Szerzą się hedonizm i dzieciofobia, promuje się wynaturzenia, niszczy się podstawy życia rodzinnego. Nasza cywilizacja wymiera. Dosłownie! Zdaje się niemal, że jest to proces już nieodwracalny. I chociaż Europa nie jest całym światem, to aktualne pozostaje pytanie, czy ktoś będzie chciał kontynuować uformowane w Europie chrześcijańskie dziedzictwo.

    Nowy papież będzie miał trudne zadanie. Porównywalne do tego, przed którym w V wieku stanął św. Leon Wielki. Kiedy hordy barbarzyńców nacierały na Rzym, świętemu papieżowi udało się nie tylko ocalić miasto i chrześcijaństwo przed zagładą, ale jeszcze pozyskać ówczesnych barbarzyńców dla Kościoła. Dzisiaj może to być trudniejsze, bo barbarzyńcy, uderzający w podstawy naszej wiary i cywilizacji, najliczniejsi są wśród nas. Najgłębsze dzisiaj podziały nie występują między ludźmi różnych ras, religii i narodów – ale między ludźmi w ogóle wierzącymi w Boga a niewierzącymi w nic!

    Dla współczesnego Kościoła i świata nie ma znaczenia, czy przyszły papież będzie pochodził z Afryki, Ameryki, Azji, czy z Europy. Ważne, aby miał Ducha Bożego i był prorokiem, który będzie świadczył o prawdzie Ewangelii bez oglądania się na polityczną poprawność i ludzkie względy. Nikt z nas, także spośród kardynałów zbierających się na konklawe, nie ma jeszcze tego jednego, idealnego kandydata. Poruszamy się we mgle. Ale ma go pewnie Chrystus. Dlatego trzeba się bardzo modlić, aby wybrany przez konklawe był tym, którego chce Chrystus, a nie tym, którego w swojej małostkowości chcieliby ludzie.
    doceń 1

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama