• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Uwolnić niedzielę!

    Szymon Babuchowski

    |

    GN 09/2013

    dodane 28.02.2013 00:15

    Gdyby konsumenci nie robili w niedziele zakupów, to handel w tym dniu straciłby rację bytu. Ważna jest tu zmiana prawa, ale jeszcze ważniejsze – nasze świadectwo.

    Kiedyś oczywistość, dziś coraz częściej luksus, o który trzeba walczyć: odświętny dzień, w którym jest czas na modlitwę, odpoczynek, spotkanie z rodziną. Wolna niedziela. Dla wielu pracowników centrów handlowych – marzenie niemal nie do spełnienia. Ania przekonała się o tym, zatrudniając się na pół etatu w jednym ze śląskich hipermarketów. Choć powinna była pracować przez cztery godziny dziennie, w praktyce zajmowało to cały dzień. – Siedziałam w kasie, a w przerwach musiałam układać towar i sprzątać ubikacje – opowiada. – Temu wszystkiemu towarzyszyły nieustanne kontrole i rozkazy. To był po prostu obóz pracy. Jako studentce zależało mi, żeby przynajmniej co drugą niedzielę mieć wolną, ale było to właściwie niemożliwe. Jeśli odmówiłabym pracy w niedzielę, z miejsca zostałabym zwolniona.

    Dla Boga i rodziny

    O wolne niedziele od lat walczy Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. Jest on jednym z głównych inicjatorów kampanii promujących ideę ustanowienia niedzieli dniem wolnym od pracy. Ulotki, rozdawane w tym roku 3 marca przed hipermarketami w największych miastach Polski, mają uświadomić naszym rodakom potrzebę zmiany prawa.

    – Działamy dwutorowo – mówi Bujara. – Z jednej strony edukujemy społeczeństwo, z drugiej – docieramy do polityków. Wspierają nas również organizacje społeczne Europy Zachodniej, które w swoich krajach mają regulacje dotyczące pracy w niedziele. Obecnie zapisy zakazujące handlu w niedziele lub przynajmniej go ograniczające ma w swoim prawie kilkanaście krajów UE. Są wśród nich: Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Holandia, Austria, Grecja, Belgia, Luksemburg, Cypr i Malta. Niedawno w referendum za takim rozwiązaniem opowiedzieli się także Słoweńcy. W Austrii zakaz handlu obowiązuje od wielu lat. Podobnie w Niemczech, gdzie zapis o zakazie nastawionej na zysk pracy widnieje nawet w konstytucji federalnej. Choć akurat w tym ostatnim kraju ów przepis dość często się omija, zwłaszcza w miejscach atrakcyjnych turystycznie. Dlatego właśnie niemieccy europosłowie najsilniej zabiegają o pojawienie się zapisu dotyczącego wolnej niedzieli w unijnej dyrektywie o czasie pracy. Szef „Solidarności” Piotr Duda uznaje walkę o wolne niedziele za jeden z priorytetów związku. – „Solidarność” od samego początku, od 1980 r., była za tym, aby wolne niedziele były dla Boga i rodziny – mówił podczas ostatniej wizyty w Legnicy. – Tutaj idziemy ramię w ramię z Kościołem, chociażby przez organizowanie wspólnych przedsięwzięć, takich jak Społeczny Ruch Świętowania Niedzieli. Krok po kroku będziemy dążyć do tego, aby faktycznie niedziele były wolne od handlu wielkopowierzchniowego.

    Skanowanie na rekord

    Czy jednak wprowadzenie ustawowego zakazu handlu w niedziele jest w dzisiejszych czasach realne? Patrząc na wypełnione w dzień Pański hipermarkety, można nabrać wątpliwości. – Na pewno wymagałoby to od społeczeństwa radykalnego przestawienia się, na które chyba jest jeszcze za wcześnie – twierdzi mecenas Monika Gładoch, ekspert Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej – największej w naszym kraju organizacji zrzeszającej pracodawców. – Warto spytać, czy potrzeba wolnej niedzieli dotyczy wszystkich. Wielu ludzi robi wówczas zakupy, bo w tygodniu są tak zapracowani, że zwyczajnie nie starcza im na to czasu. Ale zgadzam się, że jest to problem i związki zawodowe powinny się tym zająć. Warto podkreślić, że polskie organizacje pracodawców na ogół popierają inicjatywę wolnej niedzieli. Przeciwni regulacjom są za to pracodawcy z korporacji międzynarodowych. – Sądzę, że dla nich liczy się przede wszystkim zysk, a nie człowiek – ocenia Alfred Bujara. – Nie myślą oni o kraju jako o społeczeństwie, które należy budować, a nie tylko eksploatować. Tymczasem odpoczynek w niedzielę staje się jeszcze ważniejszy ze względu na elastyczny czas pracy, w którym niewystarczająco uwzględnia się potrzeby ludzi pracujących. To prowadzi do wyjątkowych obciążeń dla zdrowia i psychiki. Z szacunków handlowej „Solidarności” wynika, że w każdą niedzielę w handlu pracuje ok. 250 tys. osób, w większości kobiet. Funkcjonują nierzadko w stresie, związanym z tzw. normą tempa skanowania, obowiązującą już w większości polskich sieci i hipermarketów spożywczych. Mało kto z kupujących zdaje sobie sprawę z tego, jak sprzedawcy muszą spieszyć się z przeciągnięciem towarów przez czytnik. „Normy” są bardzo wyśrubowane. Zwykle na zeskanowanie produktu kasjer ma ok. 2 sekund. Inaczej czeka go połajanka od szefa, utrata premii, a nawet zwolnienie.

    Bankructwa nie będzie

    Mimo to sprzedawcy rzadko skarżą się na podobne praktyki, bo zwyczajnie boją się, że stracą zatrudnienie. Z tego samego powodu nie odmawiają pracy w niedziele. – Albo stracisz premię, albo cię zwolnią, albo wydłużą ci godziny pracy w innym dniu – twierdzi Tomasz, który w trakcie studiów pracował jako ochroniarz w perfumerii na terenie dużego centrum handlowego. – To nie jest dobra sytuacja, jeśli człowiek musi harować w niedziele i boi się, że jeśli będzie chciał iść do kościoła, to go zwolnią. Przeciwnicy proponowanej zmiany w prawie twierdzą często, że wprowadzenie wolnych niedziel spowoduje utratę wielu miejsc pracy. Jej zwolennicy przywołują przykłady Niemiec, Austrii czy Francji, gdzie na ten krok się odważono i nie przyniosło to wcale masowych bankructw sieci handlowych. Klienci po prostu przyzwyczaili się do nowej sytuacji i robią zakupy w inne dni.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • MarEd
      05.04.2013 22:22
      Całkowicie zgadzam się z "pracownikiem". Doskonale wiem co czuje. Pracowałem w markecie przez 7 lat. Były niedziele, że sam zaczynałem bac się swojej nienawisci do ludzi kupujacych w niedzielę... Fale zwiekszonego ruchu były zawsze po mszach. Znajomym przychodzacym do sklepu mówiłem głosno prosto w oczy : kupujesz w niedziele ?? Głosno, tak aby inni klienci słyszeli. Tyle co mogłem zrobic, nie mogłem sie powstrzymac...
      Kiedys już ja tym portalu próbowano uruchomic akcję "stop handlowi w niedziele" ale jak widac nic z tego nie wyszło. A może by tak na facebooku cos podziałac ??? Akcja z NC+ dała rezultat. Myślę, że gdyby księża zaangażowali sie bardziej w te sprawę ( zamiast radzic na kogo mamy głosowac np) to mogłaby byc z tego pożyteczna lawina ...
    • Joanna
      05.04.2013 22:25
      Nie robię zakupów w niedzielę i nie jestem z tego powodu głodna ani nie brakuje mi czegoś z tego powodu.Sklepy są długo otwarte i można kupić wcześniej.Spędzanie czasu w hipermarkecie mnie męczy, kiedy czasem tam bywam a w niedziele gdybym miala tam być to chyba za karę.
    • JOLECZKA
      06.04.2013 11:33
      NIE ROBIĘ ZAKUPÓW W NIEDZIELĘ :)
    • pracownik
      15.04.2013 14:06
      Zapomniałem dodać ze najlepsze było to jak że jak były komunie to po ich zakończeniu rodzice przychodzili ze swoimi pociechami do marketu poogladac wiertarki panele itd. Myślałem ze wymięknę !!! Zamiast zabrać gdzieś je na lody
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół