• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Szwajcarska precyzja

    Krzysztof Błażyca

    dodane 01.12.2012 07:00

    ... czyli kilka niepoprawnych myśli pod adresem logiki neutralności podziurawionej jak szwajcarski ser.

    O politycznej niepoprawności polskiej zakonnicy, która podpadła szwajcarskiemu wymogowi tzw. neutralności światopoglądowej (zob.: Polska zakonnica zdyskryminowana w Szwajcarii) dowiedziałem się dosłownie parę dni po tym, jak obejrzałem dokument poświęcony człowiekowi, który w Szwajcarii uważany jest za "Ojca Ojczyzny". Chodzi o Mikołaja z Flüe, którego mediacyjny talent, ustrzegł XV-wieczną Szwajcarię od wojny domowej.

    I zacząłem się zastanawiać, jak to radzą sobie owe tęgie neutralne głowy, kiedy przychodzi im mierzyć się z historią kraju. Czy szwajcarska precyzja znajdująca odzwierciedlenie w zegarach, wymownie uzmysławiających fakt przemijania i związane z nim zmiany, przekłada się jeszcze na rzetelny przekaz o rzeczach minionych? Czy też na potrzeby bożyszcza neutralności dokonuje się np. retuszu życiorysów narodowych bohaterów, serwując je podziurawione jak szwajcarski ser? (taka kuriozalna sytuacja dotyczy ostatnio Słowacji - zob.: Niewygodne pytanie). Czy też mamy do czynienia z novum: precyzją neutralności?

    Czy ŚWIĘTY Mikołaj z Flüe (kanonizowany w 1947 r. przez Piusa XII, i ogłoszony patronem Szwajcarii), radca stanu, sędzia który spłodził dziesięcioro (!) dzieci, a potem opuścił je i żonę (to by może uszło uwadze "neutralnych", bo przecież to taaakie współczesne), aby zostać pustelnikiem (to już opresyjna konotacja religijna), a jako pustelnik cieszył się powszechnym autorytetem również ws. wagi państwowej (zapewne poobwieszany znakami "religijnej opresji") nie narusza współczesnego arcywydumanego porządku rzeczy?

    Pewnie, że narusza. I pewnie byłby dziś szczególnie niebezpiecznym religijnym agresorem, zważywszy na przypisywane mu słowa: „Niech imię Jezusa będzie waszym pozdrowieniem, niech Duch Święty będzie waszą ostateczną zapłatą”. Cóż za bezczelny fundamentalistyczny imperatyw... I to w Szwajcarii!

    No dobrze, dość tych złośliwości. Wszak sam święty z Flüe człowiekiem pojednania i pokoju był. Pozostały po nim świadectwa epoki i duchowy testament, którym jest modlitwa brata Niklausa von Flüe:

    Mój Panie i mój Boże, oddal ode mnie wszystko to, co mnie oddala od Ciebie.
    Mój Panie i mój Boże, daj mi wszystko, co mnie przybliża do Ciebie.
    Mój Panie i mój Boże, odwiąż mnie ode mnie samego, abym oddał się cały Tobie.

    A jak naprawdę rzecz się miała z rozstaniem z małżonką, którą kochał po kres swych dni? Iście niepoprawnie. O tym między innymi opowiada poniższy film:

    Mikołaj z Flue. Budowniczy pokoju.
    wiara

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Kael
      01.12.2012 16:18
      Ulzylo Panu Redaktorowi, ze sie powyzlosliwial nad innym krajem?
      Pewnie tak. Bo od razu czlowiek czuje sie lepiej, kiedy sie okazjue, ze inni tez nie tacy swieci.

      Tyle, ze jak ostatnio czesto w GN, znowu nie bylo to zbyt chrzescijanskie, a baaardzo ludzkie. I wyszlo na to, ze jestesmy inaczej niechrzescijanscy niz Szwajcarzy.

      A tak naprawde, to zeby o czyms rzetelnie pisac, nalezaloby to poznac od podszewki, a nie tylko wydawac pochopne sady na JEDNYM przykladzie. Ale po co?



      A jesli chodzi o sw Niklasa z Flüe, to wielu Szwajcarow wierzy, ze dzieki jego wstawiennictwu ominela ich II wojna swiatowa.
      No ale przeciez my wiemy, ze to tylko dlatego, ze dla Hitlera neutralna Szwajcaria byla wygodna. Kto by tam w cuda wierzyl. Czyz nie panie Redaktorze?
    • Savonarola
      06.12.2012 15:32
      Moze zanim zaczniemy naprawiac Szwajcarie,zastanowmy sie jak wiele jest do naprawienia w naszej katolickiej ojczyznie i w naszym Kosciele...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół