„Agata” nie chciała aborcji

dodane 2012-11-02 10:25

Zaangażowałam się emocjonalnie w sytuację „Agaty”, bo sama w czasach durnej młodości przeżyłam podobną historię. Moja rodzicielka wywierała presję, żebym przerwała ciążę i chociaż miałam nieco więcej lat jak ta dziewczynka, równie jak ona byłam bezradna.

„Agata” nie chciała aborcji  

Wróciły wspomnienia, a wraz z nimi żal, że w tamtym czasie nie było nikogo, kto by mi pomógł ocalić noszone w łonie dziecko. Kogoś, kto albo wytłumaczyłby mojej matce, że postępuje niegodziwie, albo zaproponował mi alternatywę - miejsce gdzie mogłabym się bezpiecznie schronić.

Skąd wiem, że dziewczynka nie chciała dokonać aborcji, że została do tego zmuszona? Mignęła mi wtedy w mediach informacja, że „Agata” prowadzi w sieci fotobloga i odszukałam go. Zobaczyłam, że ciąża nie pochodzi z gwałtu, jak zapewniała GW, ale jest owocem współżycia dwojga bardzo młodych ludzi, którzy zbyt wcześnie weszli w rejony zarezerwowane dla osób dorosłych.

Czytając wpisy i oglądając zdjęcia płakałam jak dziecko, bo - co jest bardzo trudno ująć w słowa - jakbym znalazła się na miejscu dziewczynki. Razem z nią przeżywałam chwile radości i zwątpienia - i.. bardzo pragnęłam, żeby nie podzieliła mojego losu. Widziałam, jak silna presja jest na nią wywierana ze strony tej, która z natury rzeczy powinna wspierać swoją córkę w przyjęciu na świat pochopnie poczętego życia.

Śledząc relacje w mainstreamowych mediach widziałam wyraźnie, jak manipulują prawdą, bo właśnie wpisy „Agaty” pokazywały, że maleństwo nie poczęło się z gwałtu, ale dlatego, iż „Krzyś nie lubi używać gumek”.

Ja zapłaciłam bardzo wysoką cenę za to, że uległam presji swojej mamy, byłam pewna, że i „Agata” też zapłaci, że jeżeli dokona aborcji, już nic w jej życiu nie będzie takie jak przedtem, że zostanie zniszczona jej osobowość. Bezsilnie zaciskałam pięści, widząc, jak lobby aborcyjne, mając na uwadze jedynie swój własny interes, robi wszystko, aby doszło do tej aborcji.

W końcu osiągnęli swoje - maleństwo zostało zabite.

Byłam pewna, że to już koniec - wydarzenia ostatnich dni pokazały, że jednak nie. Ze zdziwieniem, a następnie już z irytacją, czytałam triumf propagujących „aborcję na życzenie”, że ETPC przyznał „Agacie” i jej matce odszkodowanie. Nie kryję, iż wszystko się we mnie zagotowało. Zastanawiam się, dlaczego przedstawiciel rządu, zamiast bronić interesu państwa i wykazać, że pozywające Polskę osoby zwyczajnie kłamią, nie zrobił tego, narażając Skarb Państwa na utratę ponad 200 tys. zł? Udowodnienie kłamstwa nie było trudne, bo pomimo tego, że „Agata” skasowała swojego fotobloga (domyślam się, że zacierano ślady), to jednak nadal w archiwum Sądu w Lublinie znajdują się dokumenty świadczące, że dziewczynka tej aborcji nie chciała; że została umieszczona w placówce opiekuńczej zgodnie z prawem, dla jej dobra, żeby mogła podjąć samodzielną decyzję, bez ingerencji osób trzecich. Również w szpitalu lubelskim powinna być jeszcze karta choroby dziewczynki, a w niej jej oświadczenie, że na aborcję się nie zgadza. I wreszcie, można było porozmawiać z koleżankami z klasy (dotarcie do nich dla Urzędu nie było trudne), które „Agata” prosiła o pomoc, gdy chciała uratować dziecko. Jak to jest możliwe, iż dopuszczono do tego, aby Trybunał został wprowadzony w błąd, a skarżące kobiety mogły na śmierci nienarodzonego dziecka zrobić interes życia?

GW opublikowała apel Wojciecha Maziarskiego: „Terlikowski, oddaj kasę!” Czytamy tam: „Tomek - mówię do Terlikowskiego - wisisz nam kupę kasy. 30 tys. euro, które zapłaciliśmy jako zadośćuczynienie dla „Agaty”, 15 tys. euro dla jej mamy i 16 tys. zwrotu kosztów postępowania. Razem 61 tys. euro. Tak orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka. Tyle mamy zapłacić z naszych podatków za naruszenie praw dziewczyny, której w 2008 r. chciałeś uniemożliwić przeprowadzenie legalnej aborcji. Po obecnym kursie (4,13 zł za euro) wychodzi jakieś 250 tys. zł.. Ćwierć bańki...”.

Nie mogłam przeczytać całości artykułu, bo dostęp jest płatny, ale już sam zwiastun pokazuje, że w Polsce bardzo źle się dzieje. Już sama treść opublikowana w aspirującej do miana poważnej gazety - nie w tabloidzie - nie trzyma standardów przyzwoitości. Poza tym trudno jest przyjąć, że publicyści GW nie wiedzą, jakie były fakty; że nie wiedzą, iż strasburski Trybunał orzekał, mając przedstawione zafałszowane informacje.

Renata Manikowska

«« | « | 1 | » | »»

Przeczytaj komentarze | 8 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji..


Ostatnie komentarze:

Ocena: 0 Głosów: 0 Mery 2012-11-17 19:49
Niezalogowany użytkownik Agata rocznikowo miała wówczas 15 lat brakowało jej 2mc do skończenia.
Ocena: 5 Głosów: 9 Bogna 2012-11-07 11:43
Niezalogowany użytkownik Renato piękny list.
A jak przeprowadza się aborcję?

12 tydz. ciąży

Potrzebne jest narzędzie przypominające kombinerki, ponieważ kości i czaszka dziecka są już częściowo zwapniałe. Nie stosuje się znieczulenia wobec dziecka. Aborcjonista wprowadza narzędzie do macicy chwyta nogę następnie obracając wyrywa ją z ciała dziecka.Czynność tę powtarza raz po razie, kręgosłup musi zostać rozłamany a czaszka zmiażdżona, funkcja pielęgniarki polega na skolekcjonowaniu części ciała dziecka w celu upewnienia się czy wszystko zostało usunięte.

Po zabiegu wygląda to tak:

http://republika.pl/blog_os_3347878/5472855/tr/3.jpg

Terminacja ciąży od 16 tyg. (w tym czasie całkiem legalnie pozbawia się życia nienarodzone dzieci, u których wykryto jakieś wady, ostatnio jest to najczęściej Syndrom Downa)

Przerwanie ciąży polega na wstrzyknięciu hipertonicznego roztworu soli (powszechnie, aczkolwiek niewłaściwie, zwanej solanką). Igłą o długości 8 cm przekłuwa się powłokę brzuszną oraz ściany macicy. Wydobywa się 60 ml płynu owodniowego, a następnie przez błonę, która osłania dziecko, wstrzykuje się 200 ml hipertonicznego roztworu soli. Dziecko połyka go i jest zatruwane.
Walczy o życie, dostaje konwulsji, trwa to godzinę, często dłużej.
Następnego dnia jest wywoływany poród.

Wtedy wygląda to tak:

www.hli.org.pl/pl/obr_zycia/aborcja/ab6.jpg

Jestem pewna, iż owa "szczęśliwa żona i matka", nie chce wiedzieć co zrobiła, swój czyn zepchnęła głęboko w podświadomość, ale to kiedyś znienacka wypłynie.

Ja przerywając ciążę byłam osobą niewierzącą, nie miałam kontaktu z nauczaniem Kościoła - intuicyjnie wyczuwałam, że stanie się coś złego, ale nie znałam szczegółów, jak taki zabieg wygląda.
Gdy przypadkiem zobaczyłam, w jaki sposób dokonuje się aborcji, przeżyłam ostry szok, który nałożył się na doświadczaną już wtedy dezintegrację osobowości.
To, że nie popadłam w jeszcze gorszy stan, że nie dołączyłam do aborcyjnego lobby - niewątpliwie zawdzięczam Bożej Łasce.
Jednak pełne uzdrowienie mojego kobiecego wnętrza (duszy) zajęło wiele długich lat.
Aborcja to nie jest usunięcie ząbka - ZAWSZE pozostawia w kobiecie trwałe ślady, nawet tam gdzie nie ma miejsca na Boga i wiarę.
Sydrom poaborcyjny nie jest widzmisię środowiska pro-life, przejawia się na różne sposoby: depresja, wewnętrzna dezintegracja.
Dzisiaj już nie trzeba opierać się na wierze, iż embrion, płód jest człowiekiem w fazie prenatalnej. Do tego wystarczy zwyczajna znajomość medycyny.

Wkleję teraz fragmenty tekstów pokazujących rozwój maleństwa w łonie matki - ze stronyjak najbardziej świeckiej.

10 tydz. ciąży:

"Pod koniec 10 tygodnia większość układów i narządów dziecka jest już rozwinięta, a płód wyglądem przypomina małego człowieczka. Urosły już powieki i teraz są sklejone, widoczne są już palce z opuszkami, zniknęły błonki między paluszkami dłoni i stóp. Rozwinęły się ramiona, maluszek potrafi już przyciągać rączki do siebie."

12 tydz. życia dziecka

"Narządy, które do tej pory wykształciły się w maleńkim organizmie, teraz się powiększają i doskonalą swoje funkcje.
Szkielet płodu przekształca się z chrzęstnego w kostny. Paluszki u rąk i stóp już się całkiem rozdzieliły i wykształciły się paznokcie. Skóra pokrywa się zawiązkami cebulek włosowych.
Przysadka zaczyna wytwarzać hormony. Narządy płciowe zewnętrzne wskazują na płeć dziecka. Jelita zaczynają się kurczyć, wykonując ruchy robaczkowe przesuwają pokarm. Przez ścianę jelita wchłaniana jest glukoza.
Będąc u lekarza, usłyszysz bicie serca swojego maluszka. Lekarz wykona badanie za pomocą przyssawki dopplerowskiej.
System nerwowy maluszka doskonali się. Dziecko zaczyna się poruszać wewnątrz macicy. Jednak Ty jeszcze nie odczuwasz tych ruchów. Za to maluch reaguje na bodźce zewnętrzne. Jeśli dotkniesz brzuch, całe ciałko gwałtownie się porusza.
Zwiększa się również ilość płynu owodniowego. Dzięki temu dziecko może swobodnie pływać. Maluch zaczyna poruszać kończynami, ustami, otwiera buzie."

http://www.maluchy.pl/ciaza/12-tydzien-ciazy

Nawet w GW (Wysokie obcasy, dodatek) dn.23.03.2002 opublikowano artykuł "Chce mi sie spac"- ciąża drugi miesiąc

Czytamy tam m.in. :

"Osiem tygodni od "Dnia Zero" embrion ma już prawie trzy centymetry długości
i w pełni zasługuje na to, by od tej pory zwać go płodem (z łac. "młody", albo "potomek")

Ma wszystkie części ciała jakie znajdujemy u dorosłych.
Serce rytmicznie bije już od ponad miesiąca, żołądek produkuje soki, przygotowując się do ciężkiej pracy trawienia żywnościowych rozmaitości,
zaczynają też działać nerki.
Ponad 40 grup mięśniowych kurczy się i rozkurcza pod dyktando dynamicznie rozwijającego się mózgu. Płód potrafi też reagować na dotyk."


wszystkie komentarze >

Napisz do nas

gosc@gosc.pl

undefinedRedakcja zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów

Rozważanie z dnia

N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11

Dodatki specjalne