• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kilka procent

    Andrzej Grajewski

    dodane 01.09.2012 07:15

    Udział Polaków w odszkodowaniach dla ofiar III Rzeszy wynosi zaledwie 3 proc.

    Zwrócono mi niedawno uwagę na raport niemieckiego Ministerstwa Finansów, opublikowany w roku ubiegłym. Wynika z niego, że w latach 1953 - 2010 RFN wypłaciła tytułem odszkodowania bądź rekompensaty różnej kategorii ofiarom III Rzeszy kwotę 68 mld 78 tys. euro. Najwięcej otrzymali Żydzi oraz represjonowani Niemcy.

    Niemiecka opinia publiczna w ogóle nie ma świadomości, że Polacy żadnych odszkodowań nie dostali. Władze PRL zrzekły się ich w sierpniu 1953 r. - formalnie na rzecz NRD, ale używając sformułowania Niemcy, co obecne państwo niemieckie interpretuje jako skuteczne zrzeczenie się wszelkich pretensji w tej kwestii.

    Tego problemu nie udało się rozstrzygnąć w trakcie negocjacji nad traktatem o dobrym sąsiedztwie i dobrej współpracy z RFN, zawartym w czerwcu 1991 r. Dopiero później, na mocy porozumienia międzyrządowego, powołano Fundację „Polsko-Niemieckie Pojednanie”. Dysponując środkami z różnych funduszy niemieckich, przede wszystkim budżetowych, Fundacja wypłaciła świadczenia dla ok. 700 tys. osób. Do tej kwoty trzeba dodać ok. 484 tys. osób, które otrzymały świadczenia humanitarne w latach 2001-2006, przekazane ze środków niemieckiej Fundacji „Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość”, której budżet tworzony był ze środków państwa oraz niemieckich koncernów, korzystających w III Rzeszy z pracy robotników przymusowych. Wszystko to jednak były tylko dobrowolne świadczenia humanitarne, a nie odszkodowania. Ich wysokość była bardzo zróżnicowana. Więźniowie obozów koncentracyjnych na których przeprowadzono eksperymenty pseudomedyczne otrzymywali do 15 tys. euro. Robotnicy przymusowi - tych było najwięcej: ok. 3 mln. - otrzymywali jednorazowe świadczenie w wysokości symbolicznej, od 2 do 8 tys. zł.

    Łącznie szacuje się, że wielkość świadczeń przekazanych polskim ofiarom nazizmu wynosi ok. 4 mld. 800 mln zł. To stanowi zaledwie ok. 3 procent kwot wypłaconych przez niemieckie państwo ofiarom III Rzeszy. Paradoksalnie przy tym jakąś formę rekompensaty finansowej otrzymały różne kategorie osób represjonowanych przez III Rzeszę poza tymi, którzy stracili najwięcej - życie. Ich rodzinom nikt nie wypłacił ani grosza.

    Otrzymaliśmy więc 3 proc. odszkodowań, choć nasze straty, poza ofiarami Holocaustu, były największe, zarówno terytorialne, biologiczne, jak i materialne. Nie od rzeczy będzie także przypomnieć, że za pracę niewolniczą obywateli polskich w sowieckich łagrach nie otrzymaliśmy ze strony Rosji, która jest prawnym sukcesorem Związku Sowieckiego, żadnych odszkodowań. Taki jest dla nas prawdziwy bilans wojny, w której formalnie byliśmy po stronie zwycięzców.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • mkg
      01.09.2012 11:59

      Do Abc: autor nie rozdrapuje ran tylko stwierdza i przypomina fakty. W artykule nie ma ani jednego słowa o konieczności "naprawy" tego stanu rzeczy.

    • amico
      01.09.2012 18:11
      Szkoda pieniędzy! Gdyby były to IPN nie musiałby martwić się o pałace a i można by tam jeszcze dodatkowo zatrudnić kilka tysięcy osób! Trochę bezrobocie spadłoby! Grajewski, walcz o niemiecką kasę! Pecunia non olet!
    • Adam2
      04.09.2012 20:58
      Christopf von Marschall w Der Tagesspiegel/lipiec 2004, w komentarzu do wizyty Prezydenta Horsta Koehlera w Polsce-rada dla Polski:"Cyniczna nauczka: po pierwsze nigdy nie rezygnwać z majątkowych i reperacyjnych roszczeń. W przeciwnym razie potmkowie narodu sprawców/wojny/, będą mieli w ręku więcej tytułów prawnych, niż potmkowie narodu ofiar."

      Za prof.Tadeusz Marczak w Nasz Dziennik z 03.09.2012r.
    • XYZ
      06.09.2012 19:40
      Nie rozumiem po co ciągle rozdrapywać rany i psuć stosunki z sąsiadami. Polacy są sami sobie winni, że dali się wyrolować dosłownie każdemu. Przestańmy obarczać innych za nasze porażki. Wychodzi na to, że jesteśmy narodem nieudaczników bo nawet odszkodowań nie potrafiliśmy załatwić.
      -------------------------
      ABC zaprzecza sam sobie. Nie trzeba rozdrapywać (???) i psuć (?!!!) itd i żądać teraz odszkodowań bo to psucie, ale widocznie kilka lat czy też kilkanaście temu to już nie było psucie. Bezsens. Po drugie psuciem jest upominanie się o sprawiedliwość a nie psuciem jest odpuszczenie sobie i zostawienie tego jak jest-tylko wtedy wg ABC jesteśmy stale rolowani i jesteśmy nieudacznikami? I jeszcze z tym psuciem. Poczucie psucia widocznie mogą mieć Niemcy gdy żądamy odszkodowań, ale niechęć do płacenia tychże odszkodowań już psuciem nie jest. ABC patrzy tylko przez pryzmat Niemców. Dlaczego? Zrozumiałe byłoby to gdyby był Niemcem. Może jest?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół