• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Byłem apostatą

    dodane 16.08.2012 00:15

    Pomysły na świecką Polskę typu przyklejanie jakichś kartek do drzwi bazylik albo krzyczenie pod kurią trzeba przejść jak świnkę, i mi się to udało – czytamy w liście do redakcji.

    Do napisania tego świadectwa nakłonił mnie ten sam proboszcz, który mnie „wypisał z Kościoła” i nie przychodzi mi to łatwo. Tym niemniej widzę w tym głęboki sens, bo jest to symboliczne zamknięcie pewnego etapu mojego życia.

    Apostazja

    Trzy lata temu „dokonałem apostazji”. Byłem jeszcze na studiach i zrobiło to już trzech moich znajomych. Nie było jakiejś presji z ich strony, ale obracałem się w środowisku, gdzie słowa „czarni okradają Polskę” nie należały bynajmniej do najgorszych. Decyzja była więc w pewnym stopniu naturalna. Od bierzmowania nie chodziłem zresztą do kościoła, poza wyjątkowymi okazjami. Poszliśmy we trzech ze wzorem ściągniętym z apostazja.pl – ja i dwóch kolegów, jeden „po”, a drugi jeszcze „przed”. Siedzieliśmy na korytarzu kancelarii parafialnej, słysząc przez fragmenty rozmowy o przygotowaniach do ślubu. Wtedy naszła mnie pierwsza wątpliwość: „Co ja tutaj robię? Oni przyszli załatwić ślub, a ja co – apostazję?

    Czy to naprawdę powinno tak wyglądać?”. Weszliśmy jednak i wszystko potoczyło się dość gładko. „Czarny będzie cię przekabacał i może ci grozić. Musisz być twardy i się nie dać, to wygrasz” – instruowali mnie zawczasu eksperci od apostazji. Zachowanie proboszcza odbiegało jednak od tego, czego się spodziewałem. Prawdopodobnie nie był nami zachwycony, ale nie był też napastliwy. Za to mój „świadek apostazji” wdał się w wymianę zdań o paleniu czarownic, co, biorąc pod uwagę cel naszej wizyty, było zupełnie bez sensu. Proboszcz podpisał akt apostazji, zapewniając, że wyśle go do kurii i na tym jego rola się kończy. Na odchodnym powiedział jeszcze, że Kościół mnie nie odrzuca, lecz sam się odrzucam i moja kara zależy tylko ode mnie. Byłem pozytywnie zaskoczony, gdy około miesiąc później do domu przyszedł list z nowym świadectwem chrztu, a w nim magiczne zdanie o „wystąpieniu formalnym aktem”. Po tym wszystkim, czego się naczytałem na forum apostatycznym, byłem wręcz zaskoczony, że to już wszystko.

    Zwątpienie

    Myślałem czasem nad słowami proboszcza: „Kościół cię nie odrzuca, sam się odrzucasz” i „twoja kara zależy tylko od ciebie”. Byłem jednak zajęty studiami i wszystko z moim życiem było w porządku. Rysy pojawiły się, kiedy zobaczyłem, że apostazja.pl staje się przybudówką Ruchu Palikota. W zamian za to jej właściciel Jarosław Milewczyk znalazł się na liście wyborczej w wyborach do Sejmu (zdobył 1533 głosy). Umowę przypieczętował uścisk dłoni z Januszem Palikotem, pokazany na stronie głównej witryny. Poczułem, że coś jest nie tak. Apostazja jest sprawą osobistą, a nie publiczną, tymczasem od posłów oczekujemy, by działali odwrotnie – zajmowani się sprawami publicznymi, a nie osobistymi. Robienie z apostazji sprawy publicznej ma dokładnie taki sam sens, jak czynienie tak ze spowiedzią. Co gorsza, zdałem sobie sprawę z braku przejrzystości tej grupy. Nie jest to stowarzyszenie, mimo szumnych zapowiedzi, że zostanie założone. Jest to nieformalna grupa kilku osób, która usiłuje wypowiadać się w imieniu kilkuset tysięcy Polaków – to prawdopodobnie ewenement w skali naszego kraju. Oficjalnie na podstawie „kilku przeprowadzonych do tej pory badań innych ludzi” w lutym 2010 roku podawano publicznie (m.in. dla portalu Onet.pl) dane o aż pół milionie apostatów (!), jednak szczegółów nie można było ujawnić, bo „mogłoby to zaszkodzić całemu projektowi” (!). Obecnie zarejestrowanych jest 4444 użytkowników, ale wszystkie ważne decyzje podejmuje zaledwie kilka osób, które mają dostęp do jądra forum – wewnętrznego działu zawierającego 75 wątków, a w nich ponad 1400 postów niedostępnych dla innych (liczby te można samemu obliczyć, porównując dostępne dane). To tam omawia się na przykład szczegóły współpracy z Ruchem Palikota. Kolejna sprawa to skrajny cynizm, który wyszedł na jaw, kiedy „w sobotę 12 marca 2011 roku, w wyniku błędu ludzkiego, dział moderatorski przez 3 godziny był dostępny dla wszystkich”, jak przyznał później jeden z moderatorów. Światło dzienne ujrzał wówczas wątek „Palikot” dotyczący organizacji „Tygodnia Apostazji”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • człowiek
      10.07.2013 12:32
      Ludzie z różnych przyczyn dokonują apostazji, czasem jest to zmiana wyznania,czy jak w tym przypadku wpływ środowiska, gdzie osoba młoda dokonuje tego pod wpływem osób trzecich.
      Ja, człowiek, nie napiszę tu, czy jestem kobietą, czy też mężczyzną, napiszę jako "człowiek",a więc dokonałem apostazji po doświadczeniach moich z przedstawicielami Kościoła,a także jako widz i bezpośredni doświadczający "obłudy " Kościoła. Moje wzburzenie sięgnęło zenitu, jako człowiek musiałem tego dokonać, nie mogłem już patrzeć na to wszystko. Mija rok od mojej apostazji, często sie zastanawiałem , czy dokonałem właściwego wyboru ,ale zaraz po tym słyszałem kolejną aferę, o kolejnej podłości ,która ma miejsce w Kościele i to mnie utwierdzało w mojej decyzji o odejściu z kościoła. Nie była to łatwa decyzja ,najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Czy moja wiara była za słaba ... czy nie potrafię wybaczać ...Nie wierzyłem na pokaz,ale ile można wybaczać ludzie, na ile spraw można oczy przymykać , przemilczać. Mój kielich sie po prostu przelał, zacząłem sie dusić,czułem bezsilność, a wręcz czułem sie oszukany , perfidnie oszukany. Dziś nie mam żadnego wyznania,po prostu żyję, staram sie żyć etycznie. Wystarczy...
    • internauta
      06.02.2014 17:04
      Polecam:
      http://pompejanska.rosemaria.pl/
      Są tam m.in. świadectwa powrotu do Kościoła.
      Ja sama modliłam się za pewną osobę w intencji nawrócenia (NOWENNA POMPEJAŃSKA). Najprawdopodobniej nie dowiem się nigdy, co u tej Osoby słychać (chyba nigdy się już nie spotkamy). Dzięki temu bolesnemu dla mnie doświadczeniu staram się poświęcać jeszcze jakieś inne uczynki, nadal pamiętam o tej Osobie, staram się nadal modlić w Jej intencji (jeszcze inaczej i na "innych frontach"). Bardzo jest dla mnie bolesne to, że ja sama jestem bardzo słabym człowiekiem... Mam nadzieję, że mimo to zostanę wysłuchana...
    • elli
      29.08.2014 19:00
      Mam pytanie : co wspólnego ma kościół powszechny w tym katolicki z wiarą .Nie chodzę do kk, bo jest tam wiele nieprawości, oszustwa ,zakłamania, okrucieństwa i akceptacji okrucieństwa wobec zwierząt i ludzi. . Lecz to wcale nie zmienia faktu ,że gorąco wierzę w Boga i mam nadzieję, że zejdzie na ziemię i zrobi porządek z ludzmi. Mam też zamiar przeprowadzić apostazję. W obecnym kościele ( zborze) nie chcę być.
    • Gość
      26.06.2017 21:32
      Za to ja ,jestem żonaty i mam dzieci .Żona jest wierząca i wpaja to dzieciom a ja na bakier .Kochamy się i niby rozumiemy ,przynajmniej ja .Do kościoła nie chodzę uważam to za bzdurę ,jestem ateistą . Uważam że nie można nazwać katolikiem dziecko które zostało przymuszone , bo rodzice są katolikami . Z mojej strony wyglądało to tak że moja rodzina nigdy nie przywiązywała wagi do religi ,a mnie to praktycznie nie ruszało , gdy poznałem moją przyszła żonę wiedziała o tym a ja wiedziałem że ona jest głeboko wierząca.. Powiedziałem wtedy że się postaram ale powiedziałem , to tylko że ją nie chciałem stracić . Ja niemam nic przeciwko innym niech sobie wierzą nawet w świeczkę , ale niech nie wmuszają w ludzi że trzeba w coś wierzyć ,to bzdura przynajmniej dla mnie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół