• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Drzewo na marginesie

    tekst i zdjęcie Jarosław Jurkiewicz koszalin@gosc.pl

    |

    Gość Koszaliński 31/2012

    dodane 02.08.2012 00:00

    Historia. Rozsiani po świecie potomkowie żydowskiego kupca Aschera Levy’ego stali się bliscy dzisiejszym mieszkańcom Połczyna-Zdroju – wszystko przez jedną książkę.

    Książka Romana Fristera „Miłość niemożliwa” jest o rodzinie mojej babci – rodzinie Levy, której członkowie, podejmując różne zmagania, próbowali być Żydami i Niemcami – pisała w 2010 r. Susana Stumpf do swoich przyjaciół w USA po wizycie w Połczynie-Zdroju. Roman Frister zainteresował się losami rodziny po tym, jak kupił starą walizkę na pchlim targu w Izraelu. W środku znalazł dokumenty i fotografie, które były pamiątką po praprapradziadkach Susany. To skłoniło go do dalszych poszukiwań.

    Nie zapomnij, że jesteś Żydem

    Jest 1835 r. – Ascher Levy, mój prapraprapradziadek, przeprowadził się do Połczyna i założył dobrze prosperujący biznes – objaśnia Susana. Jako Żyd Ascher początkowo był traktowany z nieufnością. Wkrótce jednak został uznany za pełnoprawnego obywatela miasta, otrzymał nawet mandat radnego. Handlował zbożem, sprzedawał drewno z tartaków, miał udziały w przedsiębiorstwach kolejowych i fabryce zapałek pod Koszalinem. Kiedy pod koniec życia przekazywał firmę jednemu z synów, Bernhardowi, dał mu przestrogę: „Pamiętaj zawsze, że jesteś dumnym, równouprawnionym obywatelem Prus. I nie zapomnij nigdy, że jesteś Żydem. Nawet jeśli przemilczysz swoje pochodzenie, zawsze znajdzie się ktoś, kto ci je przypomni”. Jeden z synów Bernharda Levy’ego, Leo, studiował chemię na uniwersytecie w Heidelbergu, by następnie z powodzeniem prowadzić interes rodzinny. Leo Levy, pobożny Żyd, do końca starał się być lojalnym obywatelem państwa niemieckiego. Nawet kiedy naziści przejęli władzę w Niemczech, wciąż wierzył, że Adolfa Hitlera zmiecie miotła historii. I z godnością znosił kolejne ciosy: odebranie zakładów wapienniczych w Grzmiącej i gospodarstwa w Buślarkach, a potem przejęcie tartaku w Kołaczu. Jesienią 1938 r. towarzyszył swojej trzeciej córce Evie w drodze do Palestyny. Sam, mimo ostrzeżeń najbliższych, wrócił do Połczyna, do końca uważając Niemcy za swoją ojczyznę. Podczas kryształowej nocy, 10 listopada 1938 r., Leo został zamordowany w swoim domu przez nazistowskich bojówkarzy.

    Gdzie jest tamto miasto?

    Grażyna Stando uwielbia książki. Kiedy „Miłość niemożliwa” ukazała się po polsku, pracowała w połczyńskiej księgarni, mieszczącej się w kamienicy o kilka kroków od miejsca, w którym – jak wszystko na to wskazuje – było niegdyś biuro firmy Levych. – Ta książka nie pozwalała mi zasnąć – wspomina. – To historia ludzi, którzy żyli w Połczynie przed nami i budowali miasto. Mniej więcej w tym samym czasie ktoś na portalu Nasza Klasa założył galerię zdjęć miasta. W ten sposób można było podążać ścieżkami rodziny Levych i wyobrazić sobie Połczyn z ich czasów. Oto Kaisersbad (dzisiejsze sanatorium „Gryf”, które na początku XX w. uchodziło za największe żydowskie uzdrowisko w Europie i miało kuchnię koszerną aż do 1933 r. Oto park z pomnikiem grajka, stawem złotego karpia i sanatorium miejskim (dziś „Podhale”). Oto droga do sanatorium „Borkowo”, czyli Luisenbad. Inny świadek epoki – stuletni dworzec kolejowy. Kiedy w ostatnich latach XIX w. otwarto połączenie do Świdwina, Połczyn zyskał nowe okno na świat.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół