• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • In vitro: Gorszy start

    dodane 26.07.2012 00:15

    O konsekwencjach in vitro z ks. prof. Andrzejem Muszalą rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek

    Joanna Bątkiewicz-Brożek: Ksiądz Profesor był embrionem?

    Ks. prof. Andrzej Muszala: – Co za pytanie? Oczywiście, tak jak i pani.

    Nie dla wszystkich to oczywiste. Jeden z filozofów Uniwersytetu Jagiellońskiego w „Gazecie Wyborczej” dowodził: „nikt z nas nie był embrionem”.

    – Co za bzdura! Za takie tezy powinno się zawieszać w wykładach!

    Filozof podpiera się nauką m.in. św. Tomasza z Akwinu o braku duszy w chwili zapłodnienia. Dla niego to argument za in vitro.

    – Czyli debata o in vitro schodzi na ideologiczne tory, a zwolennicy tego procederu zaczynają zaprzeczać podstawowym prawom biologicznym. Słowo „embrion” było używane już w starożytności, w „Corpus Hipocraticum” (V–IV w. przed Chr.) . Po Chrystusie Soranos z Efezu opisał powstanie embrionu w kilku tomach „Gynaikeia” (stąd ginekologia). Św. Tomasz bazował na tym oraz na tekstach lekarzy hipokratejskich i Arystotelesa. Współcześni teologowie i filozofowie odwołują się do Tomasza z Akwinu, jednak z zastrzeżeniem, iż nie posiadał on właściwej wiedzy biologicznej w tej kwestii. Mechanizm zapłodnienia poznano dopiero w XVIII w., kiedy odkryto plemniki i oocyty. Tomasz nie plótł jednak bzdur, że „ktoś nie był embrionem”, tylko zastanawiał się, od którego momentu człowiek ma duszę. Czy z duszą, czy bez niej embrionem był każdy z nas!

    A co z duszą? Otrzymujemy ją w chwili zapłodnienia?

    – Tomasz pisał, że w 40. lub 80. dniu po zapłodnieniu. Dziś wiemy, że proces połączenia plemnika z komórką jajową trwa ok. 21 godzin. I nikt nie jest w stanie sprecyzować momentu tzw. animacji. Podobnie jak przy śmierci, nie wiemy, w której chwili dusza oddziela się od ciała. To tajemnica, której nie da się sprawdzić mikroskopem. Kościół stwierdza to w instrukcji „Donum vitae”, stawiając pytanie: „Czy istota ludzka jest osobą ludzką?”. Istnieje różnica między „istotą” a „osobą”. Osoba ma już duszę i jest podmiotem prawa; istota – niekoniecznie. Od początku embrion jest jednostką biologiczną, z własnym genotypem, więc wniosek: „Istota ludzka powinna być szanowana jako osoba od momentu poczęcia” (DV I,1).

    Czy ta niepewność co do momentu animacji może być argumentem za in vitro?

    – Nie. Istnieje starożytne prawo, które mówi, że w sytuacji wątpliwej racja jest po stronie poszkodowanego. Jeśli nie ma pewności, czy za krzakami jest dzik czy człowiek, to myśliwemu nie wolno strzelać.

    W swojej teologicznej rozprawie pt. „Embrion ludzki w starożytnej refleksji teologicznej” zapisał Ksiądz dedykację: „Tym, którym zawdzięczam szczęśliwe przejście przez stadium embrionalne”. To ważny okres, który odciska się na życiu człowieka. Możemy mówić o psychice embrionalnej?

    – Oczywiście. Francuski psychiatra B. Bayle opisuje pierwotny, nieuświadomiony psychizm embrionu. To, co dzieje się w pierwszym stadium po powstaniu człowieka, odciska znamiona na całym jego życiu. Dwa pierwsze dni, pod względem biologicznym i psychicznym, są kluczowe. Inaczej wyglądają one w organizmie matki, a inaczej w probówce. Embrion wysyła impulsy biochemiczne do matki, a matka do embrionu. Czuje się on „u siebie”, wie, jak się zachowywać, gdzie iść. A w szkle trafia na zimną, obcą substancję.

    Lekarze twierdzą, że w laboratorium stwarzają warunki naturalne.

    – Nie są w stanie. Różnica między dniami spędzonymi w organizmie matki i w szkle jest taka jak między urodzeniem się na Ziemi, i na Księżycu. Nie wiemy, jakie skutki przyniesie to dla gatunku homo sapiens w przyszłości. Osobniki wyprodukowane w laboratorium i powołane do życia zaczęły się już mieszać. Co z tego wyniknie? Badania w tym zakresie prowadzi się w Kanadzie i Australii. Naukowcy ostrzegają przed poważnymi konsekwencjami tej „zabawy w Boga”, o somatycznych skutkach u dzieci z in vitro.

    Jak prowadzi się te badania?

    – Liczy się ciąże mnogie, wagę urodzeniową noworodków po in vitro, wady genetyczne, liczbę wcześniaków – w sztucznym zapłodnieniu jest ich o jedną trzecią więcej. Prowadzi się badania na starszych dzieciach sztucznie poczętych.

    Ciekawe, że nie wiemy nic o stanie zdrowia Luisy Brown.

    – Pierwsze dziecko z probówki ma 34 lata. Widzimy, że raczej rozwija się normalnie. Anomalie mogą ujawnić się w kolejnych pokoleniach. Zapominamy, że natura z reguły sama eliminuje jednostki słabsze. Jeśli zakładamy słuszność zasad ewolucji, to szanujmy jej podstawowe prawo – doboru naturalnego. Oczywiście mamy leczyć bezpłodność. Ale medycyna to nie sztuczne wytwarzanie dzieci, lecz terapia, leczenie chorób. Inaczej staje się inżynierią.

    Zwolennicy in vitro posługują się argumentem, że lekarz selekcjonuje, jak w naturze, i odrzuca słabe istoty.

    – Nie wie, czy dokonuje dobrego wyboru. Natura likwiduje embriony zdefektowane; lekarz – często zdrowe. W naturze połowa embrionów przeżywa. W laboratorium przeżyje tylko jeden na 90! Nie można porównać więc selekcji naturalnej do sztucznej. W tej ostatniej dokonuje się, niestety, holokaust.

    Mocne.

    – Jak to, że przy in vitro może zaistnieć selekcja na życzenie. „Państwo sobie życzą dziewczynkę czy chłopca? Blondynkę czy brunetkę”. Natura nigdy nie pyta. Do in vitro przystępują czasem osoby płodne, by otrzymać dziecko na zamówienie.

    Ale wiele par chce przyjąć to, co będzie.

    – Nie potępiam nikogo. Ale trzeba pamiętać, że dobry cel nie uświęca środków. Dlaczego bezpłodni małżonkowie nie pójdą na prawdziwe leczenie bezpłodności? Natural Procreative Technology jest ściśle naukową metodą, nie żadną „kościółkową”. Jest terapią, usuwa przyczynę niepłodności. I jest skuteczniejsza! Stosując in vitro, jedna para na trzy doczeka się dziecka; w naprotechnologii – jedna na dwie!

    Naprotechnologia to nie lukratywny interes…

    – Dziecko z in vitro kosztuje od 25 do 40 tys. zł. To wielki farmakologiczno-kliniczny biznes. Co będzie, jeśli bezpłodni małżonkowie pójdą do kliniki NPT? Olbrzymie straty dla klinik in vitro.

    Jest pomysł refundowania in vitro, by „pomóc” małżonkom.

    – Pięć razy taniej będzie refundować naprotechnologię.

    Punktem zapalnym w projektach ustaw bioetycznych jest mrożenie ludzkich zarodków.

    – Po pierwsze nie ma żadnego mrożenia.

    A co?

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • nieuk
      10.09.2012 22:22
      to tylko mierny doktor ..

      profesorem jeszcze nie jest ..

      http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=121983&lang=pl
    • AiR
      21.09.2012 16:29
      Ciekawe, że głosy podobne do "pani doktor molekularnej" nie pojawiły się w dyskusji z otwartą przyłbicą. Tak się dobrze orientujecie? No to może czas pojawić się na jakimś panelu dyskusyjnym, a nie ANONIMOWO zgrywać mądralę?
    • jadzia
      25.10.2012 19:18
      może invitro zostawmy kobietom które nie moą mieć dzieci w sposób naturalny. Ich decyzja.
      Jak można sie wypowiadać na temat który kogoś nie dotyczy.
    • abc
      08.05.2015 02:12
      " Tomasz pisał, że w 40. lub 80. dniu po zapłodnieniu. "

      Czy można prosić o podanie źródła, gdzie Tomasz to napisał ? Bo niektóre informacje przypisują to Arystotelowi, którego Tomasz cytował, ale nikt nigdzie nie podaje gdzie to jest zawarte...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół