Agonia bogini Apostazji

dodane 29.06.2012 08:39

Wojciech Teister

Prorocy nowej „wolności” ogłosili, że nic tak nie uszczęśliwi człowieka jak apostazja. A ludzie swoje: jak tkwili w Kościele, tak dalej wyzwolić się od niego nie chcą.

Agonia bogini Apostazji   Roman Koszowski/GN Breloki z napisem "Nie wstydzę się Jezusa" nosi już dziś prawie MILION Polaków

No i stało się. Przyszli nowi mesjasze, którzy pragną uwolnić uciemiężony naród od religijnego przymusu. Ledwo się pojawili, a już zaczęli krzyczeć, że apostazja nas wyzwoli, łańcuchy nałożone przez Kościół pękną, a kajdany opadną z poranionych średniowiecznym zabobonem rąk. Wystarczy tylko „wypisać się” z Kościoła. Jak tego dokonać, wyzwoliciele informują na swoich stronach internetowych, aby Polacy nie musieli umierać jako katolicy przez zwykłą niewiedzę. W tym roku prorocy nowej wolności ogłosili nawet uroczyste obchody Tygodnia apostazji. To stylizowane na rewolucję francuską wątpliwej jakości święto zainaugurował nie kto inny, ale sam Janusz Palikot, przybijając (w akompaniamencie mediów) swoją deklarację do drzwi krakowskiej kurii. Chciał się przy tym upodobnić do Marcina Lutra, który w takiej formie ogłosił swoje tezy, rozpoczynając reformację. Lutrowi zabrakło posłuszeństwa, Palikotowi rozsądku.

Czciciele bogini Apostazji głoszą, że ich pani już od kilku lat błogosławi Polsce. Wypisują na forach i wykrzykują na wiecach, że coraz więcej naszych braci i sióstr zrzuciło pęta i porozcinało kościelne powrozy, za które ciągnęli nas przez ostatnie tysiąc lat wredni purpuraci. Jakże bolesne wobec tego były dla nich opublikowane niedawno przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego dane, odnoszące się do praktyk religijnych Polaków.  Okazuje się bowiem, że odsetek ochrzczonych uczestniczących w niedzielnej Mszy św. wynosi niezmiennie od kilku lat nieco ponad 40 proc. Na stałym, wysokim w porównaniu z innymi krajami poziomie, utrzymuje się również ilość przystępujących w niedzielę do Komunii. Policzkiem wymierzonym w twarz nowej bogini była informacja o liczbie apostazji, jakie miały miejsce w 2010 r. Otóż w całym kraju, na jakieś 32 mln ochrzczonych, formalnie z Kościołem rozstało się 459 osób.

Prorocy obiecywali, miało być masowe wyzwolenie i co? I nic! Naród wybrany jakoś nie chce opuścić katolickiego Egiptu i pójść za nowymi Mojżeszami. Może dlatego, że ten biblijny prowadził Izraelitów do Boga, do prawdziwej wolności, a współcześni samozwańcy nie mają nic do zaoferowania, poza złudzeniami chwilowych przyjemności?

Tymczasem wiara w narodzie ma się całkiem dobrze. Świadczą o tym nie tylko wspomniane statystyki, ale przede wszystkim coraz częściej pojawiające się oddolne inicjatywy ewangelizacyjne. Oddolne znaczy demokratyczne, nie sterowane programowo przez hierarchię, nie napędzane żadnymi dodatkowymi środkami. Przykłady można mnożyć. Jednym z nich jest akcja „Nie wstydzę się Jezusa”. Breloki z krzyżem i hasłem akcji nosi już blisko milion Polaków. MILION! Czym przy takiej liczbie jest wspomniane 459 osób?

Inny przypadek, mniej medialny, ale równie ważny. Jezusa nie wstydzi się też jedna z kwiaciarek w Tychach. Klientów jej sklepu każdego dnia przed wejściem wita oblicze Jezusa z całunu turyńskiego, wywieszone na sztaludze i zalaminowane, tak po prostu, żeby deszcz nie zniszczył. Ilekroć jadę autobusem i widzę  wizerunek przed kwiaciarnią w moim sercu pojawia się radość, bo wiem, że jest nas wielu, a krzyki piewców apostazji są tyleż głośne, co puste.

Dlaczego krzyczą? Bo muszą. Nie mając nic do zaoferowania, trzeba zrobić dobrą reklamę. Śmierć nie sprzedaje się sama, trzeba jej pomóc. Apostazja, tak samo jak aborcja czy in vitro potrzebuje dobrego marketingu (przeczytaj tekst: Seksedukacja = marketing aborcji). Życie zwykle się nie reklamuje, bo jest stanem naturalnym człowieka. Warto jednak, abyśmy zadali sobie pytanie, czy wobec nachalnej ofensywy marketingu śmierci nie powinniśmy zawrzeć szeregów i życia bronić? Tak jak tyska kwiaciarka okazać tym, którzy wątpią, że to my mamy receptę na szczęście. I to refundowaną w 100 proc. przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

Przeczytaj też informację Najnowsze statystyki praktyk religijnych

 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | APOSTAZJA, STATYSTYKA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO W POLSCE

Przeczytaj komentarze | 20 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 antitheist 03.07.2012 17:40
Niezalogowany użytkownik Hahaha :) Ciekawe za co te minusy lecą :) Czyżbym napisał gdzieś nieprawdę? A może kogoś po prostu razi prawda czyli to, że kk nie uznaje czegoś takiego jak wystąpienie z kk? A może komuś się nie podoba to, że chcę wystąpić?
W każdym bądź razie nie wiem co w mojej wypowiedzi jest negatywnego bądź kłamliwego i będę wdzięczny za wyjaśnienie a nie bezmyślne minusowanie z powodu hmmm.. 'pogwałcenia' światopoglądu(?).

Ps. A może mam mylne zdanie odnośnie katolików? Przecież sam artykuł świadczy o tym, że mam rację czyli, że większość tych których kk uważa za katolików, to katolicy tylko i wyłącznie na papierze czyli tzw. pseudo katolicy :)
Plusów: 0 Kael 02.07.2012 15:30

http://cia.media.pl/za_nieplacenie_podatku_sa_uznani_za_apostatow

W parafii, gdzie mieszka Ewa, ksiądz musiał mieć wątpliwości tej natury. Bo żadnego wystąpienia nie odnotował, co ze zdziwieniem spostrzegł obecny proboszcz ks. Piotr.

- Mój poprzednik był tu kilkadziesiąt lat, znał doskonale tutejszych ludzi i spodziewam się, że wolał z nimi wpierw porozmawiać, niż od razu skreślać. Jestem przekonany, że takie sytuacje musiały mieć w naszej parafii miejsce, ale przejrzałem księgi i nie potrafię znaleźć żadnej - twierdzi ks. Piotr.

Ks. Marcin, proboszcz w podopolskiej wsi zamieszkiwanej przede wszystkim przez mniejszość niemiecką, też miał takie przypadki. Ale tylko raz jeden się zawahał. - Przyszedł dokument, że mój dawny uczeń wystąpił. Ręka mi drżała, nie mogłem tego wpisać. Chciałem dotrzeć do niego, dowiedzieć się, jaki błąd popełnił, co się stało, że podjął taką decyzję, ale zupełnie nie potrafię. Jego rodzina wyjechała z Polski. Więc kartkę, co z tym zrobić, zostawiłem swojemu następcy - wyznaje.

Plusów: 0 gosc 02.07.2012 12:10
Niezalogowany użytkownik Nie beda wieksze (nie ma co sie ludzic).

Jezeli przeprowadzono liczenie porzadnie, to musialo byc tez na Mszy sw wieczornej w sobote.
Plusów: 0 antitheist 30.06.2012 13:11
Niezalogowany użytkownik Modlić? A po co? Podjęli pierwszą w życiu ŚWIADOMĄ decyzję dotyczącą przynależności do kk i/lub samej wiary -- tacy ludzie są w o wiele większym stopniu 'cennym nabytkiem' niż cała zgraja pseudo katolików będących katolikami tylko na papierze a którym często i do miana chrześcijan daleko. Więc jeżeli już się ktoś powinien modlić to za tych 'pseudo'. Pomijam już, że sama modlitwa i tak nic nie da i nie powinna dać i to chociażby z tego prostego powodu, że wg. wierzących, ludzie podobno mają wolną wolę a te apostazje to przecież jej przejaw czyż nie?

Inna sprawa to to, kogo te apostazje dotyczą i czy są one faktycznym wystąpieniem z kk(wg. kk nie są i aktualnie toczy się walka o prawdziwe wystapienie z kk)

Na koniec powiem tak --> już jakiś czas temu wystąpiłbym z kk(gdyby było to faktycznie możliwe a nie było tylko mydleniem oczu), ale po kościach czułem, że coś, z tym występowaniem na modłę episkopatu, jest nie tak i jak się okazało miałem rację(patrz poprzedni akapit) i teraz sobie czekam aż dojdzie do zmian pozwalających dosłownie wypisać się z kk.

wszystkie komentarze >