Nowy numer 20/2018 Archiwum

Byłam w piekle

O przebaczeniu gwałcicielowi, modelce czytającej „Dzienniczek” i Berlusconim płaczącym jak dziecko z Anną Golędzinowską rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Dlaczego rozpoczynasz autobiografię od sceny niezwykle brutalnego gwałtu pod Turynem?

Anna Golędzinowska: – To był wybór włoskiego wydawcy. Powiedział, że dziś sprzedaje się przemoc, i umieścił tę ostrą scenę na początku…

Mogę zrozumieć to, że przebaczyłaś tacie – alkoholikowi czy mamie, której odebrano prawa rodzicielskie. To naturalny odruch. Ale jak przebaczyć facetowi, który tak Cię upokorzył?

– Nie ma innej drogi. Tylko przebaczając, możemy uwolnić się od nienawiści, od złych wspomnień. Książka była już przygotowana do druku, gdy wydawca powiedział: „Ania, pojedź do Medjugorie. Po powrocie będziesz chciała coś w tej książce zmienić”. „No dobra – odpowiedziałam – pojadę”. Nie widziałam Maryi ani wirującego słońca, a jednak ta podróż zmieniła moje życie. Dwa lata temu wysoko na górze Kriżewac (doszłam tam ledwie żywa ze zmęczenia) usiadłam i usłyszałam w sercu wyraźny głos: „Przebacz wszystkim. Rodzicom, »wujkom«, których zapraszała do domu mama i którzy wykorzystali cię jako dziecko. Wszystkim”. I wypowiedziałam głośno dwa słowa: „Wybaczam wam”. I stało się coś nieprawdopodobnego: moje twarde, cyniczne serce rozleciało się na kawałki. Czułam, jakby pękła jakaś skorupa. Co za ulga! Pobiegłam do konfesjonału. To było takie uczucie, jakbyś się za dużo nażarł i nagle wszystko zwrócił. Poczułam się czysta. Mogłam zacząć od zera.

Przed tym doświadczeniem starałaś się kiedyś przebaczyć? Sama z siebie?

– Nie, nigdy. Pielęgnowałam zranienia. Dopiero na Kriżewacu usłyszałam w sercu: „Musisz kochać swojego wroga”. Dopiero wtedy mnie olśniło…

Paru tych wrogów by się znalazło...

– No tak. Kiedyś. Teraz już nie są wrogami.

A „impresario”, który miał zapewnić nastolatce pracę modelki, a wywiózł Cię do domu publicznego?

– Przebaczyłam mu. Naprawdę. Dla niego największą karą było spojrzenie jego córeczki, która przeczytała w gazetach, że tata sprzedawał dziewczyny do włoskich burdeli.

Mija tydzień, miesiąc, rok, wracają wspomnienia. I co, każdego dnia trzeba powtarzać: „Przebaczam”? Dzień po dniu?

– U mnie raz wystarczyło. Może dlatego, że Jezus widział, że wypowiedziałam te słowa z całego serca.

Nie miałaś do Niego pretensji? O koszmarne dzieciństwo? O brutalne życie na ulicy, które doprowadziło Cię do próby samobójczej? O śmierć taty? O to, że od dzieciństwa otaczali Cię faceci kombinujący, jak Cię wykorzystać?

– To dziwne: dopóki nie znałam Pana Boga, rzeczywiście Go oskarżałam. Teraz wiem, że jest niewinny. Wiesz, ja nie winię już nawet mojej mamy: przecież ona ma też swoją smutną, poranioną historię. Nie umiała dać nam miłości, bo sama nie otrzymała jej od rodziców. Na spotkaniach z młodymi proszę: „Zadzwońcie do jednej osoby, która was skrzywdziła, i przebaczcie jej. Robicie to dla samych siebie, bo oczyszczacie wtedy serca”.

A oni nie myślą, że oszalałaś?

– Nie. Takich wariatów jak ja jest mnóstwo. Do samego Medjugorie przyjechały rok temu dwa miliony ludzi.

Ale nie wszyscy zostali na dwa lata…

– To prawda (śmiech). Ale ja nie byłam w stanie wrócić do Mediolanu. Do tego piekła show-biznesu. Próbowałam, ale było za wcześnie. Pierwsze dni były straszne. Siedziałam w domu, gapiłam się w sufit. Wpadłam w depresję. Przez trzy dni nie wstawałam z łóżka. Opowiadałam koledze o Bożej miłości, o sile przebaczenia, a on po dwóch godzinach rzucił: „Ania, co oni ci tam dają do palenia” (śmiech). Jestem tam od dziewięciu miesięcy.

Właśnie: co oni Ci tam dają?

– Ciszę, spokój, sakramenty. Kto nie doświadczył, czym jest modlitwa, nie wie, o czym mówię. Ja dostałam na modlitwie odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Największą trudnością w pójściu za Jezusem jest to, że On niczego od nas nie żąda. Pokornie czeka i nie wchodzi z butami. Czeka, aż zaryzykujesz i rzucisz Mu się na szyję. Wiesz, ja mam teraz sto domów, stu braci, sto sióstr. Jak ktoś się pyta, ile mam lat, to odpowiadam: dziewięć miesięcy…

Mówisz o sobie „była modelka”. Nie tęsknisz za sławą, kasą, splendorem?

– Nie. Gdy umierała siostra mojego chłopaka, przyszedł Silvio Berlusconi (Ania jest narzeczoną jego siostrzeńca – przyp. M.J.), padł na kolana przed łóżkiem wyniszczonej przez raka kobiety ważącej 27 kg i płakał jak dziecko. Zobaczyłam, że całe jego bogactwo jest niczym. Był biedny jak wszyscy.

Naprawdę nie masz pretensji do Boga, że przeprowadził Cię przez piekło? To zresztą tytuł twojej książki…

– Nie mam. Dziś wiem, że cierpienie nie oddala od Boga. Czym była moja historia wobec tego, co Jezus wycierpiał na krzyżu?

Modlisz się za swoich „wujków”, za klientów domu publicznego, do którego trafiłaś, za faceta, który zgwałcił cię pod Turynem?

– Tak. Gdy wracają złe wspomnienia, od razu zaczynam szeptać „Ave, Maria”…

Gdy jechałem do Ciebie, obok mnie siedziała młodziutka blondynka. Pędziła pociągiem do Warszawy na casting modelek. Zastanawiałem się, czy szczerzyłaby tak swe śliczne ząbki, gdyby znała Twoją historię?

– Wiesz, co w takiej karierze jest najbardziej pociągające? To, że wydaje ci się, że niczego nie osiągniesz, nie dasz rady, „za wysokie progi”, a nagle lądujesz na okładkach gazet… Gdy spotykam takie dziewczyny, mówię: „Macie marzenia, więc idźcie za nimi. Kim jestem, by mówić, co macie robić w życiu? Ale gdy po kilku latach poczujecie się samotne (a zobaczycie, że tak będzie!), bo nikogo wokół was nie będzie interesowało to, jak czujecie, gdy będziecie konały ze zmęczenia, gdy będziecie pracowały po 20 godzin i dlatego dadzą wam narkotyki, gdy będziecie wychodziły z domu z przyklejonym uśmiechem i postanowicie w końcu skoczyć z okna, najpierw spójrzcie w niebo. Tam jest wasz Ojciec”.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • Romek
    01.04.2012 13:01
    Kasssa. Kaaasssssaaa, KASA ! - i nic poza tym... Sprzedaje sie ludziom to co kupuja...-zastanow sie nad tym bo to ma gleboka wymowe !
    doceń 0
  • NowennaPompejanska
    01.04.2012 16:32
    Piękne świadectwo, szkoda tylko, że jest w nim mowa o Medjugorie, miejscu nie uznanym przez Kościół Katolicki i miejscowego Biskupa.
  • mmmpp
    03.05.2012 01:49
    Czy ktoś może wie, czy jest angielska wersja tej książki?

    Pozdrawiam!
    doceń 1
  • katolik
    03.05.2012 10:46
    Piekło jest po śmierci.
    doceń 2