• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Piekielny protokół

    Joanna Bątkiewicz-Brożek

    |

    GN 13/2012

    dodane 29.03.2012 00:15

    W Holandii rocznie uśmierca się 600 chorych dzieci. Na życzenie rodziców i zgodnie z prawem

    Dwoje etyków przekonywało niedawno świat do zabijania noworodków. Tekst Alberto Giubilianiego z Uniwersytetu w Mediolanie oraz Franceski Minervy z Uniwersytetu w Melbourne, który ukazał się w prestiżowym czasopismie etyków „Journal of Medical Ethics”, wywołał przerażenie. Postulowanie, że zabijanie noworodków powinno być dopuszczalne, przywołuje jednoznaczne skojarzenia i odsyła, jeśli nie do odległej Sparty, gdzie noworodki zrzucano ze skały, to do bliższych nam czasów Holokaustu. To porównanie oburza etyków – naziści zabijali dzieci wbrew woli rodziców (z wyjątkiem pierwszej eutanazji dokonanej na chorym dziecku, na życzenie p. Knauer, przez lekarza Fuehrera w 1938 r.), a my mówimy o zabijaniu zgodnie z wolą matek i ojców. Na etyków posypała się lawina pogróżek. Odpowiedzieli: „Jesteśmy zdziwieni taką reakcją, przecież noworodki zabija się już w niektórych krajach, i to zgodnie z prawem”. To niestety prawda. Dzieciobójstwo, definiowane jako eutanazja dzieci, jest faktem w Holandii, Wielkiej Brytanii i Belgii. Kraje te ratyfikowały tzw. protokół z Groningen, który daje moralne przyzwolenie na zabijanie noworodków.

    Cyrograf diabła

    Wszystko zaczęło się w Holandii w latach 80. ub. wieku, kiedy do prasy przeciekły informacje o pierwszych przypadkach eutanazji na życzenie pacjentów. W 2001 r. nowelizacji uległ kodeks karny. Art. 293 i 294 przewidują nadal kary za wspomaganie samobójstwa, ale nie wobec lekarzy. Czyn „nie jest karalny, jeśli popełniony został przez lekarza, który zastosował się do wymagań troskliwej staranności i zawiadomił o swym czynie lekarza patologa zgodnie z art. 7 ust. 2 ustawy o chowaniu zmarłych”. Assisted Suicide Act dotycząca eutanazji u osób dorosłych, powyżej 16. roku życia, w terminalnych stanach, po ich wyraźnej zgodzie, weszła w życie 1 kwietnia 2002 r. Od tego czasu w Holandii rejestruje się 1950 przypadków eutanazji rocznie.

    Jak się ma do tego zabijanie noworodków? Debata na ten temat toczyła się równolegle w Holandii. Tamtejszy znany neonatolog Versluys postawił pytanie: „Skoro kończymy życie dorosłych cierpiących, dlaczego nie możemy uśmiercać noworodków nierokujących przeżycia?”. Versluys powołał grupę roboczą, która w 1987 r. wypracowała wytyczne dla szpitali klinicznych o wstrzymywaniu czynności podtrzymujących życie u chorych noworodków. Pięć lat później powstał roboczy dokument sygnowany przez Holenderskie Stowarzyszenie Pediatryczne. Określono w nim kryteria kwalifikujące dzieci do podania środków przyspieszających zgon. Są nimi: cierpienie, ból, brak szans na przeżycie dziecka, przewidywana zależność od aparatury medycznej. Wymagana jest tu zgoda rodziców na zabicie („uśmiercenie”) dziecka.

    Wytyczne te stały w sprzeczności z kodeksem karnym. Nie kwalifikowały się też jako działania eutanazyjne (do wykonania eutanazji potrzebna była zgoda pacjenta, noworodek takiej zgody wydać nie mógł). Mimo to pierwszych aktów uśmiercania dzieci dokonano w latach 90. Zabito noworodka z rozszczepem kręgosłupa oraz dziecko urodzone z trisomią 13 (ta wada genetyczna prowadzi do anomalii w budowie ciała i narządów wewnętrznych). Przypadki zgłoszono do prokuratury, która uniewinniła lekarzy. „Sąd zgodził się, że lekarze musieli wybrać między obowiązkiem utrzymania przy życiu a obowiązkiem skrócenia cierpienia (i zakończenia życia dziecka). Wybór zakończenia życia dziecka uznali za usprawiedliwiony, bo nie było alternatywy” – pisze dr Eduard Verhagen w prestiżowym czasopiśmie pediatrycznym „Pediatrics”. Verhagen, naukowiec i dyrektor szpitala przy University Medical Center w holenderskim mieście Groningen, był pomysłodawcą późniejszego protokołu z Groningen. Co ciekawe, powstał on przy współpracy z prokuraturą z Groningen… Na jego mocy przeprowadzono ocenę 22 przypadków zabicia chorych dzieci w latach 1997 i 2004 i uniewinniono dokonujących zabójstwa lekarzy. Dotyczyły one noworodków z rozszczepem kręgosłupa i wodogłowiem. We wszystkich sprawach zgodę, a w 17 wręcz żądanie uśmiercenia dzieci wyrazili ich rodzice.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Pit
      03.05.2012 14:00
      W Anglii prawo pozwala na aborcję dziecka nawet z takiego powodu, jak rozszczepienie wargi. Jest to coś, co z powodzeniem usuwają chirurdzy plastyczni. W tym kraju odmawia się przez wszystkie przypadki określenie "prawa mniejszości". Najmniejszy ich protest rejestrowany jest przez media.

      Niestety określenie to nie obejmuje np. osób kalekich i upośledzonych. Nawet najgłośniejsze ich protesty nie są zauważane. Np stowarzyszenia osób niepełnosprawnych stanowczo protestują przeciwko aborcji z powodu niepełnosprawności, szczelnie tzw. późnej. Oczywiście nikt ich nie słucha.

      Słowem mniejszości obejmuje się tam przede wszystkim tzw. mniejszości seksualne, trochę religijne. Jednak religia jest tam zdefiniowana tak, że nawet zwolennicy klubu piłkarskiego mogą żądać wolnego z powodu meczu. Oczywiście prawa "mniejszości religijnych", jeśli znajdą się w konflikcie z ostatni zdobytymi przywilejami mniejszości seksualnych.

      Trudno się też oprzeć wrażeniu, że religia, jak np. chrześcijaństwo, jest tam coraz bardziej niszczona. Pokazuje to niestety ostatnie wyroki sądowe. Np. można zwolnić dyscyplinarnie lekarza lub pielęgniarkę, bo modlili się z pacjentem.
    • jj
      03.05.2012 14:26
      "cywilizacja" śmierci
    • Ptr
      03.05.2012 15:03
      Niestety eugenika, to nic nowego. Ruch eugeniczny działał bardzo intensywnie na początku 20 wieku w USA. Naziści przejęli idee tego ruchu i z niemiecką bezwzględnością wcielili je w życie. W Niemczech parę lat temu zrobiono 3 odcinkowy film oparty na materiałach archiwalnych na temat eugeniki. Pokazuje on jak rozwijały się tam pomysły eugeniczne. Można by go streścić: od uśmiercania umysłowo chorych i niepełnosprawnych do komór gazowych w obozach koncentracyjnych. W sumie ta sama technologia gazowania i ten sam personel.

      Oczywiście eugenika nie byłaby możliwa bez propagandy i socjotechniki. Aktywistom z NDSAP dawano np. zadania do rozwiązania typu: jeden dzień utrzymania psychicznie chorego w placówce opiekuńczej kosztuje 500 RM, przeciętna okres pobytu to 8 lat; ile zaoszczędziłaby Trzecia Rzesza na jago eutanazji? A potem uwaga, że w placówkach opiekuńczych żyje np. 50 000 chorych. Samą eutanazję trzeba było oczywiście przedstawić w jasnych barwach. Lekarze w to uwikłani twierdzili, że chorzy umierają z uśmiechem na ustach. Pewna pielęgniarka przesłuchiwana na procesie w Norymberdze tak to skomentowała: jak można mówić, że ktoś umiera z uśmiechem na ustach skoro się zesra ze strachu? Jej zadaniem było min. czyszczenie komór gazowych po egzekucjach pacjentów.

      Tak swoją drogą jest to naprawdę bardzo dobry film. Niczego nie chcę ujmować filmowi pana Grzegorza Brauna, którego bardzo cenię i szanuję, ale ten niemiecki jest zrobiony bardziej profesjonalni i opiera się wyłącznie na archiwalnych materiałach filmowych - pewnie budżet tego filmu był też odpowiednio większy. Może któraś telewizja by go w Polsce pokazała? Hm, znam tylko jedną taką, ale ona walczy o miejsce na multipleksie.
    • eugeniusz
      03.06.2012 19:39
      Wszystko w ramach wspaniałej nauki EUGENIKI.
      Hitler by się ucieszył na te wiadomości z dzisiejszych mediów
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół