Bogumił Łoziński
Jeśli rząd chce wydłużyć czas pracy, powinien przekonać Polaków, aby poparli tę propozycję w referendum.
Donald Tusk jest zdeterminowany wydłużyć wiek emerytalny do 67 lat dla kobiet i mężczyzn. Propozycja nie ma poparcia społecznego, ponad 80 procent Polaków opowiada się w sondażach przeciwko niej. Rząd zapowiada konsultację, nie chce jednak referendum w tej sprawie, spodziewając się porażki. Argumentuje przy tym, że nie jest to sprawa, która w istotny sposób nie wpłynie na funkcjonowanie społeczeństwa, więc nie zasługuje na referendum.
To nieprawda. Wydłużenie czasu pracy, szczególnie kobiet o siedem lat, może uruchomić procesy, które poważnie zmienią życie społeczne w Polsce. Sprawa jest na tyle poważna, że rząd powinien przekonać społeczeństwo do swoich racji, a potem uzyskać mandat do przeprowadzenia zmian w referendum. Jeśli propozycja zostanie odrzucona, to nie będzie to wina społeczeństwa, tylko rządu, że nie potrafił przekonać Polaków do tego rozwiązania. Losy reformy emerytalnej są w rękach rządu.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 9 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Jestem podobnego zdania, jak Sebimar. Robienie referendum w tej sprawie jest bez sensu, bo przecież z góry można założyć, jaki będzie wynik. W zamian, moim zdaniem, potrzebne są szerokie społeczne konsultacje, nie takie jak przy umowie ACTA. Trzeba pokazać Polakom, a zwłaszcza Polkom, sens tych zmian i ewidentne, klarownie pokazane korzyści z takich rozwiązań. To muszą być korzyści, które będą dotyczyły konkretnych osób lub grup, a nie np. tylko kwestii tego, że budżet państwa zaoszczędzi na przestrzeni kilkunastu lat miliardy złotych. Trzeba wykazać w pierwszej kolejności, że to jest z korzyścią dla pani Kowalskiej, a dopiero później cała reszta. To powinien być dobrze przygotowany, spójny, klarowny i całościowy system emerytalny. Nie należy też ukrywać zagrożeń, bo ludzie muszą widzieć wszystko. Tylko tak przeprowadzone konsultacje i rozmowy mają szanse powodzenia.
Alternatywą może być system w którym na emeryturę będzie można przejść ( ale nie będzie to obowiązkiem )najwczesniej po np 450 okresach składkowy ale nie wcześniej niż w wieku 60 lat. Zlikwidować wszystkie przywileje emerytalne, przeciez policjant w wieku 55 lat moze siedziec za biurkiem lub się przekwalifikować a na ulicy niech pracują młodzi funkcjonariusze. Podobnie z innymi uprzywilejowanymi zawodami. Jaka jest róznica pomiedzy 63 letnim policjantem a murarzem lub zbrojarzem w tym samym wieku.
Zlikwidujmy przywileje i zróbmy gruntowną reorganizację KRUS.
Komentarze ludzi takiego pokroju nie mają sensu. Z góry wiadomo jaki będzie jego wydźwięk, można się tylko zastanawiać, co znowu pan redaktor wymyśli.
wszystkie komentarze >