Gość Niedzielny. Tygodnik Katolicki

Gość Niedzielny

pogoda Katowice 12°C
$ USD 3,4194 EUR 4,3490 Fr CHF 3,6210 £ GBP 5,4342 waluty

Dobre samopoczucie szefa BOR

Dobre samopoczucie szefa BOR

Bogumił Łoziński

Mimo druzgocącej opinii biegłych szef BOR nie zamierza poddawać się do dymisji, choć powinien to zrobić zaraz po katastrofie.

Szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki nie ma sobie nic do zarzucenia w sprawie katastrofy smoleńskiej. Gdy ginie prezydent państwa, którego funkcjonariusze BOR mają obowiązek chronić, elementarna przyzwoitość nakazuje, aby osoba odpowiedzialna za tę ochronę poddała się do dymisji. Takie standardy są stosowane w służbach specjalnych na całym świecie. Nawet jeśli założymy, że nie miał możliwości uratowania prezydenta przed śmiercią, do czasu wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy powinien zaprzestać pełnienia swojej funkcji.

Szef BOR tych standardów nie uznaje. Co więcej, nie ma zamiaru ustępować nawet w obliczu bardzo poważnych zarzutów, jakie wobec BOR sformułowali biegli, powołani przez prokuraturę w związku z katastrofą smoleńską. Według biegłych BOR dopuścił się 20 poważnych uchybień, które „miały znaczący wpływ na obniżenie bezpieczeństwa ochranianych osób, tj. premiera Tuska oraz prezydenta Kaczyńskiego". Ich katalog jest doprawdy porażający, m.in. brak rekonesansu zaplanowanego miejsca czasowego pobytu ochranianych osób, jakim było lotnisko „Siewiernyj" w Smoleńsku, zbyt pobieżne przeprowadzenie rekonesansu w pozostałych miejscach planowanego pobytu; wyznaczenie do działań funkcjonariuszy nieposiadających doświadczenia w działaniach poza granicami Polski; czy brak obecności funkcjonariusza BOR na lotnisku w Smoleńsku przed i podczas lądowań samolotów 7 i 10 kwietnia i niezorganizowanie ochrony miejsc bazowania samolotów na lotnisku.

Szef BOR odpiera te zarzuty i twierdzi, że są krzywdzące dla jego funkcjonariuszy. Tyle, że większość z nich obciąża nie funkcjonariuszy BOR, ale jego samego, bowiem dotyczą organizacji pracy BOR, za którą odpowiedzialność ponosi jej szef. Pozostaje mieć nadzieję, że prokuratura zbada dokładnie sprawę i doprowadzi do ukarania winnych, jeśli doszło do złamania prawa i zaniedbań.

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 15 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 14 Głosów: 38 piotrp 2012-01-31 19:41
Niezalogowany użytkownik Może rzeczywiście Pan redaktor Bogumił Łoziński ma rację, gdy pisze, że gdy ginie prezydent państwa, którego funkcjonariusze BOR mają obowiązek chronić, elementarna przyzwoitość nakazuje, aby osoba odpowiedzialna za tę ochronę poddała się do dymisji.

Warto jednak zauważyć, że na pierwszy rzut oka ten obowiązek został chyba spełniony, bowiem aż 9 funkcjonariuszy BOR-u było na pokładzie samolotu, zabezpieczając Prezydenta i ponosząc najwyższą cenę, czyli cenę życia. Należy dodać, że to nie był zamach, czy atak terorystyczny, podczas którego funkcjonariusze BOR się nie sprawdzili, albo zawiedli. To była tragedia, na którą złozył się splot nieprzewidzianych okoliczności, ale także, a może przede wszystkim błędów ludzkich.

Po drugie błędy, czy zarzuty zostały postawione wobec tej instytucji, przez zespół dwuosobowy, w którym ekspertem wiodącym był płk Jarosław Kaczyński. Tak, to nie pomyłka, to ten sam funkcjonaruiusz, były z-ca szefa BOR-u, który zwolnił się ze służby w 2006 roku, a którego nie przyjęto z powrotem w 2007. Dziś jest w sporze prawnym z BOR-em, bo chodzi o ekwiwalent pieniężny za mieszkanie.

To on postawił swoim byłym kolegom 20 zarzutów.
Nie zamierzam z nimi polemizować, bo ocenią to odpowiednie i uprawnione do tego instytucje. Ale np. zarzut nie zabezpieczenia przez BOR lotniska jest kuriozalny i świadczy o nieznajomości podstawowych przepisów i zasad. Za granicą BOR nie zabezpiecza bowiem obiektów, zwłaszcza wojskowych. Odpowiedzialność za to bierze strona przyjmująca. Pytanie proste, czemu taki zarzut ma służyć ? To wszystko oceni Prokuratura, ale już dziś można mieć wątpliwości o pełny obiektywizm tej opinii i postawionych zarzutów.




Ocena: 7 Głosów: 19 Ziomal 2012-02-01 10:29
Niezalogowany użytkownik Czytam dzisiejszą GW i dochodzę do wniosku, że dobre samopoczucie szefa BOR, o którym pisze redaktor Łoziński, jest zasadne.

Otóż, NIK rozesłała ostatnio do dziennikarzy fragmenty raportu, który ona sporządziła. Poza drobnymi uchybieniami - ocena działań BOR jest pozytywna.
Np. zarzut, że nie dokonano rekonesansu i sprawdzenia stanu bezpieczeństwa lotniska w Smoleńsku, nie jest zasadny. Bo taki obowiązek, gdy lotnisko nie jest czynnym, nie wynika z obowiązujących w BOR procedur, ani z porozumienia z Dowództwem Sił Powietrznych. Mało tego wg NIK dowództwo 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego nie zwracało się do BOR, aby w ramach rekonesanu sprawdzić stan lotniska w Smoleńsku. To wojskowe lotnisko miała zabezpieczyć strona rosyjska. Takie są procedury i ustalenia.

Część ustaleń NIK pokrywa się z tym, co BOR już poniedziałek napisał w odpowiedzi na ekpertyzę biegłych.

W świetle tego należy się zastanawić, czy ta opinia dwuosobowego zespołu biegłych, nie ma charakteru politycznego, zwłaszcza, że płk Jarosław Kaczyński miał powody, by się na swoich dawnych kolegach odgryźć.
Ocena: 4 Głosów: 22 dzisiaj 2012-02-01 14:00
Niezalogowany użytkownik Kogo to wszystko obchodzi!?
Ocena: 3 Głosów: 15 jaskier 2012-02-01 13:12
Niezalogowany użytkownik

      Na tle 96-ciu ofiar śmiertelnych katastrofy smoleńskiej, szczególnie draźni szybki awans generalski osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo tego lotu. Należało natychmiast zawiesić w obowiązkach dowódcę BOR-u. Generał Janicki powtarzał, że to była najlepiej zabezpieczona wizyta, a nawet nie został wyznaczony dowódca grupy rekonesansowej lotniska Siewiernyj.

wszystkie komentarze >

Dodatki specjalne