Przemysław Kucharczak
Ciekawe: czasem człowiekowi, głoszącemu jakiś pogląd niezgodny z własnym sumieniem, wymsknie się słowo, które przypomina o usilnie zagłuszanej prawdzie.
Pomyślałem o tym czytając ciekawy wywiad z dr Szymkiewicz-Dangel w „Gazecie Wyborczej” na temat badań prenatalnych. Pani doktor jest świetnym fachowcem i bez wątpienia robi w swojej pracy wiele dobra – ale nie o tym jest mój komentarz. Pod koniec wywiadu pani doktor tłumaczy dziennikarce, dlaczego w niektórych sytuacjach popiera zabijanie dzieci. Mówi: „jako człowiek uważam, że przerywanie ciąży jest złe. Są jednak sytuacje, w których należy taką możliwość dopuścić i dać rodzicom wybór, czy chcą urodzić nieuleczalnie chore dziecko, które umrze w ciągu kilku miesięcy, czy chcą ciążę przerwać” [podkreślenie moje].
Jako człowiek pani doktor uważa aborcję za zło. Czyli można z tego wysnuć wniosek, że jako nie człowiek pani doktor uważa aborcję za rzecz dobrą?
Ta zapewne zupełnie odruchowa wypowiedź pani doktor jest bardzo logiczna. Pokazuje, że zabijanie dzieci, nawet tych, które są nieuleczalnie chore, jest nieludzkie. Każdy o tym w głębi ducha wie. Tyle, że czasem dla własnej wygody, albo pod presją medycznego środowiska, w którym nie wypada myśleć inaczej, tę prawdę się zagłusza i spycha w zaułki swojej podświadomości. Trzeba ją tam zepchnąć i zagłuszyć, skoro logicznymi argumentami nie umie się jej obalić – bo to ciągle jest prawda. Być może pani doktor nie zepchnęła tej prawdy zbyt głęboko, skoro przebija się ona na światło dzienne nawet w wypowiedzi popierającej zabijanie chorych dzieci. Pani doktor, to dobry kierunek, tak trzymać; teraz trzeba tylko wyciągnąć logiczne konsekwencje z własnych słów.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 9 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Nie, nie można wysnuć takiego wniosku. Bo to jakiś idiotyzm pozbawiony logiki. Bo, co to znaczy, jako nie człowiek ? Na takiej konstrukcji myślowej budowanie artykułu o poważnej tematyce, jest, co z przykrością piszę, "wyczynem" z epoki kamienia łupanego.
Cieszę się, Panie Redaktorze, że zauważył Pan, że także we wrogich Kościołowi mediach zdarzają się artykuły o rzeczach dobrych, że jeszcze nie wszystko dzieli "nas" od "nich". Cieszmy się z tego, że "ich" rozumienie człowieczeństwa jeszcze nie do końca rozmija się z naszym, chociaż tak wiele w "ich" spojrzeniu jest wypaczone.
A swoją drogą współczuję, że ze służbowego obowiązku musi Pan czytać akurat GW. Bo rozumiem, że wyznaczono Pana na naczelnego polemistę z tezami tego pisma, uznając że reagowanie na wrogą propagandę jest konieczne? Bo w przeciwnym razie można by pomysleć, że jest to szukanie łatwych tematów - w GW zawsze znajdzie się coś, na co katolikowi można zwrócić uwagę. Tylko czy to przy okazji nie reklama tego w sumie pożałowania godnego pisma? W każdym razie, przy całym moim szacunku do "Gościa", którego czytam zarówno na papierze, jak i w sieci, niekoniecznie mam ochotę znowu czytać co napisała "Wyborcza". Może ograniczy Pan swoje komentarze do opisywanych tam spraw naprawdę ważnych i bulwersujących? Ciekawe co o tym sądzą inni czytelnicy.
Za dużo większe zło uważam p-rzymuszanie do rodzenia - np. w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia.
Czepianie się słówek znamionuje brak kompetencji językowych i etycznych.
wszystkie komentarze >