Rzeź ludności Wandei to jedna z czarnych plam na sumieniu Francji. Od czasów Wielkiej Rewolucji historycy mieli dbać, by Francuzi nie pamiętali o tej zbrodni. Kłamstwo wandejskie wyszło na jaw, ale jego demaskatorzy są dziś prześladowani.
Wandea jest raną, która przynosi chwałę – napisał Victor Hugo w „Roku 93”. W wojnie domowej o Wandeę brał udział jego ojciec, Hugo więc w książce spisał relację naocznego świadka: okrucieństwo o wyjątkowej skali. Z Wandejczyków zdzierano żywcem skórę i robiono z niej ubrania dla wojska, wbijano ich na pale, topiono na tratwach. Hugo nie użył jednak słów „terror” ani „ludobójstwo”. O Wandei we Francji milczano przez ponad sto lat.
Stéphan Courtois, wybitny francuski historyk: – Masowe zbrodnie w Wandei popełnione między latem 1793 r. a wiosną 1794 r. były ukrywane i maskowane przez historyków republikańskich, potem przez komunistycznych. Robespierrowscy historycy dostali rozkaz, by dbać o rozprzestrzenianie narodowej amnezji o zbrodniach w Wandei. Do dziś to temat tabu na naszych uczelniach.
I temat niebezpieczny, bo ci, którzy mówią o Wandei prawdę, są dziś szykanowani przez… państwo. Jak Reynald Sécher, historyk, który kwestią Wandei zajmuje się od ponad 30 lat. Kiedy po raz pierwszy w swojej pracy naukowej o wojnie w Wandei użył określeń „ludobójstwo” i „eksterminacja”, zwolniono go z Sorbony.
Tymczasem z dokumentów, które ujawnił, wynika jasno: w Wandei doszło do ludobójstwa i pierwszej na tak wielką skalę eksterminacji ludzi. Chodziło o to, by wymordować najbardziej katolicki lud we Francji. A potem zniszczyć dowody zbrodni. Francja tej prawdy nie chce przyjąć.
Zniszczyć Kościół
Na hasło „Wandea” sporo Francuzów reaguje: „A tak, wojna domowa, epizod”, lub: „Robespierre rozgromił tam chłopów, którzy stanęli w obronie króla”, albo jak napisał mi znajomy Francuz: „W Wandei nie było żadnego ludobójstwa! To demagogia. By się przekonać, wystarczy sięgnąć po badania i książki Jeana-Clementa Martina, dyrektora Instytutu Historii Rewolucji Francuskiej!”. Faktycznie przywołany Instytut, jak cała Francja, rewolucję gloryfikuje, a na temat Wandei rozprzestrzenia kłamstwa. Zaprzecza nawet, że region Wandei należał do najbardziej katolickich w kraju, oraz że prześladowania księży osiągały tam apogeum. – Bito ich, zdzierano z nich skórę, wieszano, nabijano na pale, podpalano żywcem – opowiada Reynald Sécher. – Mamy w swojej historii tysiące takich jak wasz bł. ks. Jerzy Popiełuszko.
Publikacja pierwszej książki Reynalda Séchera pt. „Ludobójstwo francusko-francuskie. Wandea departament zemsty” w 1996 r.
wywołała burzę we Francji. Zagotowało się w środowisku historyków, huragan przetoczył się przez prasę. Jak można nazywać „ludobójstwem” masakrę 200 tys. osób? – oburzano się.
Sécher, wówczas jeszcze profesor na paryskiej Sorbonie, przedstawił dowody, liczby, plany i strategię przywódców Rewolucji Francuskiej wobec mieszkańców Wandei.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 81 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Czy to "mroczna strona" rewolucji francuskiej? (jak pisze Ajja). Nie, bo pojęcie mrocznej strony wskazuje, że jest też jasna strona. A jej nie ma. RF pokazała, że czasem pomysły na leczenie są gorsze od choroby.
gorzej obchodziły się z podejrzanymi o herezje i czary niż inkwizycja, często dochodziło też do samosądów wśród ludności
Spośród 50 tysięcy kobiet straconych w efekcie "polowania na czarownice" jedynie 59 zostało straconych przez inkwizycję hiszpańską, 4 kobiety przez portugalską i 36 kobiet przez rzymską, pozostałe 49 900 były ofiarami represji ze strony osób świeckich.
Zdarzało się że pospolici przestępcy samooskarżali się przed inkwizycją, żeby trafić do więzień kościelnych, gdzie warunki były dużo łagodniejsze iż w lochach grodzkich, czy królewskich: karmiono ich chlebem, mięsem i winem i zapewniano opiekę lekarską.
To inkwizycji zawdzięczamny takie sądowe praktyki jak obrońca z urzędu, areszt domowy i zwolnienie za poręczeniem, możliwość odwołania się do wyższych instancji, zwolnienie za dobre sprawowanie. Sądy inkwizycyjne jako pierwsze uwzględniały okoliczności łagodzące, jak stan wyższej konieczności (np. kradzież z nędzy). Inkwizycja kościelna zdecydowanie zakazywała karania dzieci, starców, kobiet w ciąży, co było dopuszczalne w sądach świeckich.
wszystkie komentarze >