• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
    • Jkl
      28.11.2017 11:58
      Czyli... pentekostalizacji Kościoła ciąg dalszy. Nie mam wątpliwości, że kryzys Kościoła w Polsce już trwa. Ma dwa oblicza. Pierwszy to właśnie coraz większy wpływ duchowości i teologii zielonoświątkowej. Drugi - sojusz tronu z ołtarzem. Kościół w Polsce coraz mniej jest Kościołem Jezusa Chrystusa. Coraz mocniej identyfikuje się z partią PiS. I to jest smutne. Przypuszczam, że komentarz, jako niewygodny dla Redakcji, nie zostanie i tak opublikowany. :)
      doceń 24
      • Gość2
        28.11.2017 12:24
        Twój komentarz w ogóle nie jest na temat. Tematem jest to, że młodzi nie chodzą na mszę. Młodzi w większości popierają PiS i środowiska Kukizowe, więc gdyby rzeczywiście był sojusz tronu z ołtarzem, to by im to nie przeszkadzało, a raczej by ich zachęcało. Nie ma żadnego sojuszu tronu z ołtarzem, to brednia jakaś antyklerykalna.
        doceń 16
      • KR
        28.11.2017 13:00
        JA widzę dużo młodych na Mszach Trydenckich. Jest to tym ciekawsze że nikt tego nie propaguje, reklamuje. Żaden proboszcz na ogłoszeniach nie zachęca (niech by spróbował), a młodzież i tak się dowie gdzie w diecezji jest taka Msza i przyjdzie. I szczęśliwi którzy to zauważyli: popularność Mszy Trydenckich jest wyrazem buntu przeciwko Kościołowi, którego w polskim wydaniu dwie podstawowe wady przedstawił Jkl. Odrzucenie w zeszłym roku przez Episkopat poparcia dla ustawy antyaborcyjnej odebrałem jako obrzydliwe sprzysiężenie z aktualną polityką.
        • TomaszL
          28.11.2017 13:31
          Sadzę ze ilość młodych we wspólnotach postoazowych i tradsów są porównywalne. Ale zapewne inaczej rozkłada się udział młodych wg płci.
          doceń 2
        • Gość
          28.11.2017 19:05
          @TomaszL podziwiam jak Ty wszystko wiesz. Jesteś taki wszystkowiedzący.
          doceń 8
        • TomaszL
          28.11.2017 19:14
          Bywam i na Mszach sw.. postoazowców jak i tradsów.
          doceń 3
        • thebodzio
          29.11.2017 15:57
          „popularność Mszy Trydenckich jest wyrazem buntu przeciwko Kościołowi”

          A może nie „buntu” tylko „miłości do tradycji” tego Kościoła? Dlaczego tak często próbuje się przeciwstawić sobie dwa ryty Mszy Świętej? Przecież to ten sam Kościół i ta sama Ofiara. Jedyna siła, która „buntuje” się przeciwko Kościołowi, który przecież jest Ciałem Chrystusa, to szatan.

          „Odrzucenie w zeszłym roku przez Episkopat poparcia dla ustawy antyaborcyjnej odebrałem jako obrzydliwe sprzysiężenie z aktualną polityką”

          Proponuję zadać sobie trud przeczytania uzasadnienia przyjęcia takiej pozycji i zinterpretowania go nie tylko na płaszczyźnie emocjonalnej ale też i racjonalnej. Wiara i rozum powinny zawsze iść w parze.
          doceń 6
        • TomaszL
          30.11.2017 08:38
          Niestety biskupi w zeszłym roku popełnili fatalny błąd w kwestii ustawy antyaborcyjnej. Ich słowa zostały wykorzystane przeciw życiu nienarodzonych, choć oczywiście intencja biskupów była zupełnie inna.
          W dodatku otwartym nadal pozostaje jak powinniśmy przeciwdziałać podziemiu aborcyjnemu, bo ono istnieje i ma się dobrze. A tutaj trzeba się głęboko zastanowić czy karalność kobiet w niektórych wypadkach nie pomogła by choćby przyblokować publiczne obnoszenie się z dokonanymi aborcjami.
          doceń 4
    • pelek
      28.11.2017 12:12
      Robi p.Jakimowicz podstawowy błąd, a mianowicie utożsamia żywą wiarę z działalnością we wspólnotach. Uczestnicy różnych wspólnot często uważają się za jedynych sprawiedliwych w Sodomie i ta postawa przeziera już któryś raz z tekstów p.Jakimowicza. Halo,istnieje katolicyzm poza wspólnotami. Nie każdy lubi być prowadzony przez animatora z konspektem w dłoni, nie każdemu pasuje emocjonalne przeżywanie wiary i wielu odrzucają ekshibicjonistyczne "świadectwa", w ramach których publicznie ludzie obnoszą się ze sprawami, które powinny były zostać tajemnicą konfesjonału.Niechże p.Jakimowicz w końcu to uszanuje.
      doceń 29
      • Autor
        28.11.2017 21:40
        Papież Benedykt XVI mówił,że albo wiara przetrwa ( czytaj będzie żywa)w małych wspólnotach ( grupach, rodzinach) albo rozwodni się i w końcu zniknie.Kultura obecna najczęściej nie podtrzymuje już chrześcijańskiego ducha stąd wiara naprawdę musi przenikać życie do ostatniej sekundy i ostatniego miejsca.Inaczej umrze śmiercią naturalną.Wiara nie przekazywana umiera- pamiętajmy!A przekazać wiarę w Boga to najlepsze dziedzictwo jakie możemy dać dzieciom
        • thebodzio
          29.11.2017 15:22
          „Wiara zniknie”? Tak łatwo zapomnieć, że „bramy piekielne go nie przemogą”?
          doceń 2
        • TomaszL
          30.11.2017 08:41
          Kościół oczywiście nie zniknie, ale (co już widać) np chrześcijańska Europa stanie się pogańską.
          doceń 2
    • Gość2
      28.11.2017 13:08
      Czemu nie chodzą? Może tak być, że rodzice nie dają przykładu. Ileż to sytuacji, kiedy ludzie sobie o kościele przypominają, bo dzieci idą do Pierwszej Komunii albo do Bierzmowania... dlaczego tak się dzieje?
      Kolejna sprawa - za mała świadomość czym naprawdę jest Eucharystia i jak ważna jest.
      To powinno być coś najświętszego, najważniejszy punkt niedzieli/dnia świątecznego.
      Jeśli sami nie rozbudzimy w sobie tego pragnienia, to jak możemy zachęcać innych?
      Inna sprawa - przemyślane kazania, przykłady konkretnych świętych, wyraźne pokazywanie, jak należy postępować w określonych sytuacjach życiowych, co katolik może robić, a czego powinien unikać.
      • TomaszL
        28.11.2017 13:38
        Młodzi ludzie doskonale wyczuwają hipokryzję pomiędzy tym co się opowiada, a tym jak się rzeczywiście żyje. A starsi doskonale opanowali swe usprawiedliwianie i szukanie winnych "innych".

        Najgłupsze kazanie nie zniechęci tak do Kościoła, jak przykłady z życia "wzorowych" katolickich rodzin i ich wzajemnej miłości. Najbliższa okazja pokazania młodym prawdziwego oblicza katolickich rodzin to najbliższe święta (rzekomo) Bożego Narodzenia.
        • Gość2
          28.11.2017 13:54
          To jest w ogóle śmieszne - zaraz pokażą ci jakąś wzorową ateistyczną rodzinę, w której wszyscy się tak kochają, że hej, no i co, ma to być wzór, żeby nie chodzić do kościoła? To tak nie działa. Kościół jest dla grzesznych, by czerpali z niego siły, do życia i ciągle przemieniali się i doskonalili, a nie do tego, by po jego wiernych oceniać, czy warto chodzić do kościoła czy nie. Jak ktoś chce komuś przyłożyć, to kij się zawsze znajdzie, zawsze można powiedzieć, że Iksiński to niby taki pobożny, a w życiu nie zawsze taki "milutki" i tak sobie znajdować wymówkę. To jest infantylne rozumowanie.
          doceń 7
        • TomaszL
          28.11.2017 14:18
          @Gość2 - tak jak pisałem wielu dorosłych ludzi do perfekcji opanowało usprawiedliwianie się. Tak Kościół jest dla grzeszników, tyle że jak ktoś wychodzi z Mszy s po rozesłaniu i zamiast nieść Dobrą Nowinę poganom sam staje się jak poganin, to chyba nie o to chodzi.

          I młodzi ludzie doskonale to widzą, wolą być ateistami, niż malowanymi katolikami "pobożnymi" jedynie z nazwy.
          doceń 6
        • @TomaszL
          28.11.2017 14:36
          Nie zgadzam się z Tobą. Dlaczego wolą być ateistami? Dlatego, że nie wierzą w Boga i nie wierzą Bogu. Nie dlatego, że inni nie są w porządku (jeszcze nigdy nie widziałam żeby ktoś kto wyszedł prosto z kościoła po komunii świętej np. brał się za bicie kogoś albo inne złe czyny, które by zaprzeczały jego katolicyzmowi i był o tym świadomy). Dlatego wolą, że tak jest łatwiej. Oni sami musieliby włożyć dużo z siebie, żeby być w porządku na tip top, skoro uważają, że tylko tak jest wiarygodnie, a tak to nie muszą - bo skoro do kościoła nie chodzą, to przecież mogą robić, co chcą, a już zwłaszcza to, czego kościół nie chciałby, żeby oni robili...
          doceń 2
        • Gość2 @TomaszL
          28.11.2017 14:39
          a poza tym, skąd wiesz, czy ci ludzie, co do których są zarzuty o ich marną, bo pokazową wg czyjegoś uznania pobożność, nie byliby jeszcze o wiele gorsi, gdyby nie to uczestnictwo w nabożeństwach? Może jednak coś w ich duszach i postępowaniu zmienia się na lepsze? Bogiem jesteś Ty i inni młodzi "ateiści z wyboru", by znać ich wewnętrzne zmagania, rozterki, problemy i inne rzeczy, by tak to osądzać?
          doceń 2
        • TomaszL
          28.11.2017 15:00
          Wiara bierze się słuchania. Problem w tym, że trudno komuś przekazać swoja wiarę, nie żyjąc nią w swoim życiu.
          I nie chodzi tutaj o jakieś patologie, przemoc w rodzinie czy życie radykalnie niezgodne z nauką Kościoła bo nie to miałem na myśli pisząc ze ktoś wychodzą czy kościoła zamiast głosić Dobrą Nowinę staje się jak poganin.
          I nie chodzi o to, że ktoś może być gorszym gdyby nie chodził do Kościoła. Jedynym celem życia katolika winna być droga świętości i wszystko co po drodze nas spotyka winno być środkiem do osiągnięcia świętości.
          A jak jest w naszym codziennym życiu? Ilu z nas zamyka drzwi od kościoła i wraca do życia
          jak poganie, aby w następną niedzielę na godzinę stać się katolikami?
          doceń 5
        • @TomaszL
          28.11.2017 15:46
          "Wiara bierze się słuchania. Problem w tym, że trudno komuś przekazać swoja wiarę, nie żyjąc nią w swoim życiu."
          Pełna zgoda.

          "Jedynym celem życia katolika winna być droga świętości i wszystko co po drodze nas spotyka winno być środkiem do osiągnięcia świętości.
          A jak jest w naszym codziennym życiu? Ilu z nas zamyka drzwi od kościoła i wraca do życia
          jak poganie, aby w następną niedzielę na godzinę stać się katolikami? "

          Zrób może rachunek swojego własnego sumienia, a nie oglądaj się na innych. Sam zarzucasz ludziom szukanie wymówek i usprawiedliwień, a czym to ma być, jak nie taką właśnie wymówką?
          I co masz na myśli, że ludzie żyją jak poganie na co dzień, a w niedziele są jednogodzinnymi katolikami? Czy nie za wiele oglądasz się na innych, zamiast myśleć o tym, jakby tu swoje własne życie udoskonalić?


          doceń 3
        • TomaszL
          28.11.2017 16:08
          Stwierdzenie faktów pod artykułem o braku młodych w Kościele to nie jest próba własnego usprawiedliwienia.
          Zresztą idąc tokiem Twojego rozumowania można zakończyć każdą niewygodną dyskusję.
          A co do bycia poganami to wystarczy wyjść na polskie ulice, aby się to bym dobitnie przekonać.

          "Czy nie za wiele oglądasz się na innych, zamiast myśleć o tym, jakby tu swoje własne życie udoskonalić?"
          Nie mam zamiaru udoskonalać swojego życia.
          doceń 2
        • Gość2@Tomasz L
          28.11.2017 17:29
          Jak wychodzę na ulice, to nie widzę pogan. Widzę normalnych przechodniów. Ty możesz być jednym z nich. Ciekawam, czym ci zachowujący się jak poganie obserwowani przez Ciebie tak naprawdę się charakteryzują. Piszesz, że nie masz zamiaru udoskonalać swojego życia. Najwięksi święci byli przekonani o tym, że ciągle jest jakiś obszar ich życia, który jest niedoskonały i wymaga poprawy. Myślę, że jest taka tendencja w społeczeństwie, by oglądać się na innych, a nie patrzeć na siebie w pierwszej kolejności, a to może być pułapka. JPII powiedział nam, byśmy wymagali od siebie, nawet jeśli inni nie będą.
          doceń 8
        • TomaszL
          28.11.2017 17:49
          Ilu świętych, o których świętości jesteś przekonana(ny) dziś spotkała(e)ś na ulicy?

          I na czym wg Ciebie ma polegać udoskonalenie swego życia?
          Bo dla mnie taki termin jest pogaństwem. Owszem każdy powinien doskonalić się ale na drodze świętości.
          doceń 0
        • Gość2 do TomaszL
          29.11.2017 12:55
          Tomaszu, ależ musisz tych naszych katolików nie znosić i nimi de facto gardzić - głównie widzisz w nich pogan. Wszystkiemu są winni wyłącznie katolicy świeccy chodzący do kościoła - taki wniosek wypływa z tego twojego pisania :) Nieważne, że wskazuje się na liczne przyczyny, które mogą odpowiadać za obecną sytuację. Ty masz na wszystko jedną odpowiedź - pseudokatolicy są źli. Jeden święty i nadęty jesteś Ty.... Tomasz, co to biernym nie jest i wszystkich poucza i wszystko diagnozuje i wszystko wie lepiej, problem jednak w tym, że "taki co w głowie uradzi, do skutku nie doprowadzi..."
          P.S. Bardzo nie podoba mi się, jak manipulujesz odpowiadając na moje komentarze. Nie napisałam nigdzie , że podpisy nie mają sensu, ale że w ostatecznym rozrachunku nie mają większego znaczenia. Bez woli zmian u polityków same podpisy nie wystarczą. Czekamy teraz na konkretne czyny polityków.
          doceń 2
        • TomaszL
          29.11.2017 13:52
          Od końca - jaki jest sens zbierania podpisów, skoro piszesz, że "Podpisy wiernych nie mają większego znaczenia w ostatecznym rozrachunku. Ile już było takich akcji? I co" ?

          Politycy pewnie zrobią to co zrobili katolicy uczęszczający na Msze sw - czyli nic.

          Dalej - nie pouczam, lecz stwierdzam suche fakty. Gdzieś na początku napisałem że łatwo za kilka tygodni zweryfikować czym jest dziś Boże Narodzenie dla wiernych. Bo to jest proste do zweryfikowania - ile parafian zaangażuje się w pomoc dla ubogich. Ale nie na zasadzie wrzucenia drobnych do puszek, lecz poświecenia swego wolnego czasu zamiast na pogoń w sklepach choćby na przygotowanie paczek.
          Ile osób przyjdzie na przedświąteczne rekolekcje parafialne, ale ile w tym samym czasie zajmie się pogonią po sklepach, czy zarabianiem, aby prezenty były lepsze.
          Ile osób będzie dekorowało swe domy i mieszkania aby poczuć było magię świąt, a ile przyjedzie pomóc proboszczowi w wystrojeniu żłóbka?
          To nie są trudne pytania. To wszystko jest włącznie jednym pytaniem - na czym nam katolikom naprawdę zależy.
          doceń 3
        • Gość2
          29.11.2017 14:48
          Skoro wybieramy posłów i program ludzi o określonym światopoglądzie, tzn. że oczekujemy od nich konkretnych działań w tym temacie. A skoro uważasz, że politycy nic nie zrobią, to... nieważne ile głosów by ludzie zebrali...
          U nas żłóbek ubierają ministranci. Nie ma potrzeby pchania się tam, gdzie nie trzeba. Chyba lepiej zapytać, ile osób przyjdzie na roraty, ile przystąpi do spowiedzi przedświątecznej, ilu ludzi przebaczy sobie w rodzinach, ilu faktycznie zaangażuje się w pomoc potrzebującym. Niekoniecznie może w ramach zorganizowanej akcji. A co do twojego jednego pytania... pewnie każdemu katolikowi zależy na czymś innym, bo zależy o jaką perspektywę chodzi...
          doceń 0
        • TomaszL
          29.11.2017 17:25
          "Skoro wybieramy posłów i program ludzi o określonym światopoglądzie, tzn. że oczekujemy od nich konkretnych działań w tym temacie. "

          Czy politycy mają działać przeciw woli wyborców. Skoro katolicy nie chcą zmian w prawie aborcyjnym, to czemu politycy mają wprowadzać coś na silę wbrew woli zdecydowanej większości.

          Ile osób przyjdzie na roraty - garstka plus opiekunowie przymuszonych dzieci pierwszokomunijnych.


          doceń 2
      • Gość2 do TomaszL
        28.11.2017 18:11
        Nie wiem, ilu świętych dziś spotkałam, może ktoś z nich jest taki? Paru takich udało mi się w życiu spotkać. Ale poganina z dnia dzisiejszego też nie kojarzę, nie rzuciło mi się nic aż tak jednoznacznie źle. Udoskonalanie własnego życia rozumiem po katolicku. Zero pogaństwa w tym.
        • TomaszL
          28.11.2017 19:04
          Piszesz pogan nie spotkałaś - a ja się zapytam ilu katolików, tych co niedzielę zamykają po Mszy św. drzwi swego parafialnego czy wspólnotowego Kościoła podpisało się pod projektem obrony życia nienarodzonego?
          Ilu katolików po Mszy św idzie na niedzielne zakupy co centrów handlowych?
          A ilu katolików ma problem z pojęciem miłości do bliźniego gdy ten bliźni ma inne poglądy polityczne, jest innego wyznania, czy też jest biedny, chory, głodny, brudny?
          Czy w naszym jakże katolickim kraju problem pracy w niedzielę, problem aborcji, nieuczciwości, złodziejstwa to jest problem tylko ateistów?
          Można by bez końca wymieniać, bo przecież ponad 92% mieszkańców Polski uznaje się za katolików, a 40% zobowiązanych prawek kościelnym praktykuje coniedzielne Msze św?
          doceń 5
        • Gość2 do TomaszL
          28.11.2017 20:01
          A kiedy ostatnio słyszałeś w kościele, że katolicy nie powinni robić zakupów w niedzielę? Ja nie pamiętam! Kościół po 89 roku za mało apelował o zakaz handlu i inne prospołeczne sprawy. W ogóle po 89 Polska kompletnie odrzuciła solidarnościowe i godnościowe postulaty, za sprawą farbowanych polityków. Co do podpisów pod ustawą, to wiesz wielu ludzi ma już dość po tym jak podpisywali poprzednio, bo Kościół namawiał, a potem się z tego poparcia wycofał. Tak się nie robi. No i od ustanawiania prawa są politycy. My możemy tego od nich oczekiwać, ale podpisywanie się pod bublami prawnymi to już kwestia dyskusyjna. Nie jest nagannym niepodpisanie się pod projektem ustawy antyaborcyjnej, naganne jest zaś podpisywanie się za ustawą proaborcyjną. A ilu rodziców i księży też przymyka oczy na to, że ludzie młodzi żyją że sobą bez ślubu? W mojej parafii, o zgrozo, było ogłoszenie, że jest możliwość uzyskania unieważnienia małżeństwa przez sąd biskupi, a koszt postępowania...1500zł, więc taka fajna oferta dla tych, którzy chcą uregulować swoje niesakramentalne związki... A nie łaska ratować pierwszego małżeństwa? Miej pretensje do duszpasterzy także, że rozmydlają sprawy...
          doceń 2
        • TomaszL
          28.11.2017 20:24
          Głównym i oczywistym problemem jest podejście do wiary, a nie ksiądz, który czegoś nie powiedział na kazaniu czy polityk utracający obywatelskie ustawy. Oczywiście można się tak usprawiedliwiać, ale jakie to ma znaczenie?
          W wypadku aborcji sprawa jest oczywista - nie podpisanie projektu zakazującego aborcji eugenicznej oznacza jej akceptację. Chodzenie do sklepów w niedzielę oznacza brak rozumienia jednego z przykazań Dekalogu - a przecież Dekalog znają już dzieci w szkole podstawowej.

          Tak samo jak szukać winnych "innych", choćby proboszcza co mówi o możliwości procesu kościelnego czy rodziców pozwalających mieszkać młodym przed ślubem. Ale znów jakie to ma przełożenie na moje decyzje i moje wybory? Czy z faktu, że ktoś będąc w związku niesakramentalnym wynika ze i ja mogę opuścić żonę?
          Albo z faktu że inni przymykają oczy na mieszkanie młodych bez ślub to ja ma zaakceptować taki pomysł mojego dziecka?

          Natomiast to co tutaj napisałem na początku naszej dyskusji - młodzi ludzie doskonale widzą to co piszesz, widzą też wiele innych hipokryzji katolików w swoim otoczeniu - rodziców, członków rodziny, znajomych itd. I odchodzą z Kościoła.
          doceń 1
        • Gość2 do TomaszL
          28.11.2017 21:12
          Nie jest prawdą, że jak ktoś nie podpisał się pod projektem antyeugenicznym, to automatycznie popiera taką aborcję. To zupełny nonsens. Duży odsetek ludzi jest przeciwko takiej aborcji, a podpisało się ilu? Może 700 tyś? Nie manipuluj i nie stosuj uproszczeń, bo wypowiadasz się tonem nieznoszącym sprzeciwu i apodyktycznym nie mając dowodów. Jeśli o mnie chodzi, to ani głupie kazania mnie nie zniechęcą do chodzenia do kościoła ani głupie ogłoszenia proboszcza ani inne przeszkody. Ale wielu ludzi odczytuje to jako kpinę z poważnych spraw i nie chce w czymś takim uczestniczyć. To jest powód do zadumy nad jakością duszpasterstwa i edukacji religijnej, także na poziomie seminariów. Nie jest z tym najlepiej. A to, że Iksiński chodzi po mszy w nd. na zakupy, to może dlatego, że to nie nauczyli ani rodzice ani księża tak naprawdę, no chyba że świadomie te nauki odrzucs. No i powtarzanie tych nauk w Kościele jest że wszech miar pożądane. Nie wystarczy raz przeczytać Ewangelii... i nauczyć się na pamięć małego katechizmu bez zrozumienia. Jak się na pewne rzeczy nie będzie wiernych uwrażliwiało, to tylko nieliczni będą katolikami nie tylko z nazwy kościoła w którym zostali ochrzczeni. I łatwo też mówić, jak się jest na pewnym etapie wtajemniczenia i zgłębiania wiary, w rozmowach z katolikami, którzy nie mieli zbytnio religijnych wzorców w domu ani dobrych katechetów wychodzi potem wiele spraw, które mocno wierzącym i zaangażowanym wydają się oczywiste, a dla tamtych ludzi to jest odkrycie stulecia, które trzeba było im oznajmić.
          doceń 3
        • TomaszL
          29.11.2017 07:45
          I wracamy do punktu wyjścia. Bo to co piszesz potwierdza moją tezę o ludziach, którzy po wyjściu z kościołów stają się jak poganie. Chcą uzyskać usługę religijna w ciągu max jednej godziny tygodniowo. Ma być tam wszystko na wysokim poziomie, którym im ma pasować.
          A sami co robią ze swoją wiarą, swoja edukacja religijną czy dążeniem do świętości?

          Kiedyś, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu faktycznie kazanie było jedynym źródłem wiedzy religijnej dla dorosłych. Ale dziś, w XXIw?
          Ile dziś osób np codziennie przeczyta choćby jeden artykuł religijny? Ilu katolików codziennie przemedytuje jakiś kawałek Ewangelii korzystając z wielu biblijnych dostępnych w internecie komentarzy? Ile osób mając w kościele "słabe" kazanie wysłucha kilkuminutowej nauki jakiegoś docenianego katolickiego kaznodziei?
          Pewnie okaże się że nie mają czasu, bo więcej poświęcają czasu na zabieganie o rzeczy doczesne niż swą świętość. Rodzi się pytanie, co jest celem ich życia?
          Dodatkowo jak ich dzieci widząc hipokryzje życia w swojej "katolickiej" rodzinie odchodzą od Kościoła, to kto okazuje się winnym?

          A co do tematu aborcji, czym można usprawiedliwić, ze ludzie po zakończeniu Mszy św. szerokim łukiem omijali stoli z listami poparcia dla ostatniego obywatelskiego projektu zakazującego aborcje. Projektu składającego się z kilku zdań (w sumie połowa kartki A4), w których najważniejsze było wykreślenie jednej z przesłanek dopuszczających obecnie aborcje eugeniczną. Projektu oficjalnie popartego przez biskupów.
          Naprawdę są przeciw aborcji eugenicznej? Wątpię. A efekt jest taki, ze projekt podpisało około 1/10 tych co bywają na niedzielnych Mszach św. Po co oni tam tak naprawdę przychodzą, skoro w najlepszym razie boja się dać świadectwo swej wiary i podpisać pod ochrona życia?
          doceń 0
        • Gość2 do TomaszL
          29.11.2017 09:24
          Podpisy wiernych nie mają większego znaczenia w ostatecznym rozrachunku. Ile już było takich akcji? I co? Ważne jest to, czy politycy wprowadzą te zmiany zaproponowane przez projektodawcę. Bardzo też ciekawe, czy wszyscy księża, którzy zachęcali do podpisów, sami się pod tym podpisali... W niektórych parafiach nawet nie pokazywano projektu ustawy, tylko była zbiórka "w ciemno" - a na to wielu ludzi już nie chce iść.
          Wyraźnie również w innym miejscu napisałam, że osobiste zaangażowanie w zgłębianie wiary jest konieczne, ale od czegoś trzeba zacząć Tomaszu...i czasem potrzeba impulsu z zewnątrz. Ludzie trafiający do kościoła na mszę są na bardzo zróżnicowanym poziomie religijnego wtajemniczenia. Niektórym trzeba pomóc. Skoro niektórzy kaznodzieje olewają temat, to zwykli wierni coś tu zmienią u innych? Wątpię, ale trzeba próbować. Każdy może być apostołem w pewnym sensie - polecać godziwe książki, czasopisma, filmy, wydarzenia, itp. Niech każdy zacznie od siebie. W ludziach trzeba na nowo rozbudzić potrzeby religijne, bo one są tłumione przez światowość.
          doceń 2
        • TomaszL
          29.11.2017 11:23
          Oczywiście nie jest prawdą że podpisy obywateli pod obywatelskim projektem nie mają sensu. Ale to jest problem demokracji.
          Problemem 9/10 katolików jest że nawet nie zechcieli spróbować cokolwiek zrobić, aby legalnych aborcji eugenicznych w Polsce nie było. Jak dla mnie bierność jednoznacznie oznacza przyzwolenia na aborcje eugeniczne.

          Ale oczywiście bierność katolików ma dalsze konsekwencje - wszystkiemu winni są księża, biskupi, kazania.
          Choćby faktowi, ze wielu katolików po wyjściu z kościołów żyje jak poganie, zabiegając o wiele spraw doczesnych, ale zapominając o celu swego życia. I żadne tłumaczenie nie pomoże, skoro ktoś potrafi znaleźć wyprzedaże, obniżki, potrafi zabiegać o wychowanie dzieci, ale zapomina o swej wierze i wzrastaniu na drodze do świętości. I to nie jest problem księdza, lecz konkretnej osoby.
          I tak jak pisałem - dzieci widzą i doskonale uczą się od rodziców co jest ważne, a co jest tylko pustym frazesem. I odchodzą od Kościoła.
          doceń 0
    • TomaszL
      28.11.2017 13:29
      Może najpierw postawmy sobie proste pytanie, po co człowiekowi czy to młodemu czy staremu potrzebny jest Kościół?

      I pytanie pomocnicze, czy dziś w dzisiejszym świecie katolicy są wiarygodnymi świadkami swej wiary. Na tyle wiarygodnymi, żeby młodzi ludzie pragnęli żyć jak my?

      ps. to ze ktoś opowie jakieś infantylne emocjonalne świadectwo, czy zaśpiewa jakże infantylną pioseneczkę, potrzyma się za rączki jak widać nie działa już na młodych. Szczególnie na młodych mężczyzn, bo młode kobiety jeszcze we wspólnotach się podobno pojawiają.
    • jola1954
      28.11.2017 13:56
      A dlaczego przestaje chodzić do kościoła stary człowiek,który chodził do niego całe życie?Ma blisko i czuje się dobrze.Chce posłuchać o tym co pozostawił na Jezus, a słyszy słowa nienawiści wobec innych ludzi.Chce posłuchać mądrych słów Jana Pawła II,a widzi tylko kiczowaty pomnik.Bóg jest wszędzie,można modlić się i rozmawiać z Nim w domu,parku,na łące.
      doceń 10
      • Gość2
        28.11.2017 14:11
        jak ktoś mówi, że Bóg jest wszędzie i dlatego on zamiast do kościoła na Eucharystię idzie do lasu (bo i tam można z Bogiem rozmawiać), tzn. że jest duchowym leniem i przez całe swoje życie nie znalazł sensu Mszy Świętej. Nie pofatygował się do biblioteki albo księgarni i nie odnalazł książek, które wyjaśniłyby mu sens uczestnictwa w Mszy Świętej, mało czytał Pisma Świętego i nie przestudiował Katechizmu Kościoła Katolickiego. Strasznie przykre.
      • TomaszL
        28.11.2017 14:21
        Skoro Msza sw. ogranicza się tylko do słuchania kazania, to znaczy że ktoś ma wyraźny problem z byciem katolikiem. I wiek jest tutaj bez znaczenia.

        ps. naprawdę chcesz posłuchać słów JP II np. dotyczących aborcji, antykoncepcji, rozwodów czy nauczania społecznego? A może tylko o kremówkach?
      • do @jola1954
        28.11.2017 19:51
        Masz całkowitą rację. Ale już przybiegli pouczać Cię ci co się czują lepszymi katolikami od Ciebie. Symptomatyczne.
        • Gość2
          28.11.2017 20:25
          Możesz przytoczyć jakie słowa nienawiści wobec innych słyszałeś na mszy w kościele, że się tak skwapliwie zgłaszasz z poparciem joli1954? Jak zwykle oskarżenia i pomówienia...
          doceń 4
        • TomaszL
          28.11.2017 20:27
          Nie masz racji - jeżeli ktoś przychodzi spotkać się w Eucharystii z obecnym realnie Jezusem, to czy durne kazanie jest w stanie przeszkodzić?
          Co jest ważniejsze: ksiądz czy Bóg?
          doceń 5
    • Megi
      28.11.2017 14:56
      Dlaczego młodzi nie chodzą do kościoła?....bo w świecie w którym żyją wszystko jest do kupienia....Tak ,tak do kupienia...w kościele katolickim również...jak to mi znajomy powiedział ....kwestia tylko kasy, i jeszcze jedno mi uświadomił, ze jestem głupia i naiwna, wierząc, że ordynariusz stanie w obronie krzywdzonych dzieci KK....wiedział co mówi, bo wiedział o niegodziwości o której nie miałam pojęcia, niestety później ją poznałam ....
      • Gość2 @Megi
        28.11.2017 15:38
        Ale jaką masz alternatywę? Nie chodzić do kościoła, bo ksiądz zły? I tylko dlatego pozbawiać się Chleba Życia Wiecznego? A co w takim razie ze świętymi Kościoła Katolickiego? To też byli głupcy i naiwniacy?
        • Megi
          28.11.2017 20:37
          G2....jedyna ALTERNATYWA, to wierne trwanie przy OŁTARZU NAJŚWIEŻSZEJ OFIARY.... to jest jedyny sposób uczenia dzieci UCZESTNICTWA we Mszy Świętej...nawet jeśli sprawuje ją świętokradca, to i tak będę przy Najświętszym Sakramencie, bo wiem, że Tylko z Panem Jezusem i dzięki Niemu będę wolna od strefy wpływu tych, którzy służą Bogu i mamonie, i często wybierają życie z władcą tego świata...Dlaczego Młodzi nie chodzą do kościoła?, .....bo w świecie,w którym żyją NIE SŁYSZĄ od pasterzy KK odważnego TAK,tak dla PRAWDY Boga Żywego .....nie słyszą.... NIE, nie dla kłamstw ducha przeklętego....W Polsce mamy deficyt mężnych Bpów, którzy bronią wierności , uczciwości i CZYSTEJ MIŁOŚCI....do Boga, człowieka i siebie samego....@.Gościu2....ileż można słuchać bredni o tym ile mam z Judasza....albo Chrystus udusił się na krzyżu...Czego uczą młodych Bpi na czele z Prymasem KEP fetujący 500lecie antykatolicyzmu.... a te spędy ekumenizmu pentekostalnego czego uczą młodych?...
          doceń 7
    • gut
      28.11.2017 18:24
      Niczego odkrywczego nie napiszę, że to tak ujmę, różne są - pułapy tej, - «Strefy wpływu» i zmieniają się z czasem, na pewno - menu - dziś, jest Bogate i jest w czym wybierać. ;)))))
    • Stanisław II
      28.11.2017 19:56
      Cyt: "Wiara nie jest dziedziczna, więc nie ma pewności." Pan redaktor jest niezorientowany. Wiara jest dziedziczna. W Polsce - "od 1050 lat". Pokolenie dziedziczy po pokoleniu. Dokładnie to samo jest na całym świecie: muzułmanie dziedziczą po muzułmanach wiarę w Allaha. I tak dalej. Przez 1050 lat rodzice nie przekazywali dzieciom jakichś wyższych treści wiary, ani w ogóle niewiele przekazywali, bo nie mieli o tym pojęcia, nie mieli czasu,nerwów, umiejętności dydaktycznych oraz sił. Niewolnik pańszczyźniany ma mało sił na "przekazywanie wiary" i "dawanie dobrego świadectwa". Polska, przez większość z tych 1050 lat składała się głównie z niewolników pańszczyźnianych. Dziedziczenie następowało nie drogą edukacji i zaangazowania, ale prostego odruchu: ojciec katolik to i dziecko katolik. Tak chce Bóg Wszechmogący. Teraz zachodzi zmiana: dziedziczenie działa coraz słabiej i niedługo przestanie działać. Młodzi, a nawet starzy, coraz bardziej wierzą w swojego smartfona. Tego też chce Wszechmogący Bóg. Powód jest oczywisty dla każdego co ma oczy do patrzenia, uszy do słuchania i rozum do rozumowania: obrzydliwy, wykluczający język, pogarda wobec innych, nienawiść produkowana i rozsiewana przez Prawdziwych Katolików pod przewodem biskupów powoduje odwrócenie się Boga Wszechmogącego od Prawdziwych Katolików. Lepiej wierzyć w smartfona niż w Boga Wszechmogącego o którym tak podłe świadectwo dają katolicy.
      • TomaszL
        28.11.2017 20:32
        Gdyby dziś z ambony jakiś ksiądz, czy biskup powiedział faktycznie radykalne kazanie dotyczące choćby moralności katolickiej, to zapewne były skandal na cała Polską, a media miałyby temat na kilka dni na czołówki wydań.
        Dziś z wiernymi obchodzi się bardzo delikatnie, ale i tak znajdzie się wielu dla których homilia będzie wykluczająca, polityczna itp. O tzw. języku wykluczającym cokolwiek on znaczy nie warto pisać, bo przecież każdy, kto powie zdanie z którym się nie zgadzamy mówi językiem wykluczenia.

        Ale grunt to mieć usprawiedliwienie z nieobecności. Nawet jak ono przeczy logice, bo skąd wiadomo jakim językiem ksiądz czy biskup, skoro się go nie słyszało.
        • Gość2
          28.11.2017 20:45
          Ja bym z przyjemnością posłuchała radykalnego tj. NORMALNEGO kazania nt.moralności katolickiej, czy pobożności i pogłębiania wiary a nie gadania w stylu, że jedyne co mamy robić i z cczego będziemy sądzono to przyjmowanie uchodźców...
          doceń 5
        • Gość
          29.11.2017 09:03
          To prawda, że kazania rzadko kiedy dotyczą moralności katolickiej, np. nie ma kazań o grzechach rozwodów i zwiazków niesakramentalnych. Ale niektórzy usprawiedliwiają takie życie koniecznością wychowania dzieci. Sam to robiłeś TomaszuL, więc nie krytykuj innych że nie są wiarygodnymi świadkami wiary, czy że nie podpisali się pod projektem przeciwko aborcji.
          doceń 4
        • TomaszL
          29.11.2017 09:47
          @Gość - to co tutaj pisałem na temat rozwodów wynikało wprost z nauczania św. Jana Pawła II i dotyczyło konkretnych przypadków opisanych w adhortacji.

          Zresztą na temat aborcji również opieram się na nauczaniu św. JPII - realnego i wiarygodnego świadka wiary we współczesnym świecie.

          Powstaje pytanie, czy dziś gdyby homilię ksiądz połączył z nauczaniem św. JPII choćby z EV, czy też np gdyby w homilii przypominano nauczanie Pawła VI z HV to jak by zareagowali katolicy.
          Ale boje się, ze wielu katolików poczułoby się oburzonymi gdyby ksiądz połączył homilię z całą AL (a nie tylko z kilkoma tak komentowanymi punktami)
          doceń 0
        • gość
          29.11.2017 10:09
          Czyli sam przyznajesz TomaszuL, że wybiórczo podchodzisz do przykazań; sprzeciwiasz się aborcji (całkiem słusznie), ale już nie masz nic przeciwko drugim związkom (wychowującym dzieci). Jaki to katolicki wzór dla otoczenia? Żaden. Nie powołuj się przy tym na opinie Jana PawłaII, bo błędem jest usprawiedliwiać grzeszne życie i mieszać w to wychowanie dzieci. Polecam Ci encyklikę Veritatis Splendor. Również napisał ją JPII.
          doceń 3
        • TomaszL
          29.11.2017 11:16
          Piszę jedynie o tym, co jest w FAMILIARIS CONSORTIO.
          Zgodnie wiec z tym co piszesz tutaj: "błędem jest usprawiedliwiać grzeszne życie i mieszać w to wychowanie dzieci. Polecam Ci encyklikę Veritatis Splendor." okazuje się że św. JPII sam sobie musiałby zaprzeczać. A tak oczywiście nie jest.
          doceń 0
        • gość
          29.11.2017 12:01
          Zatem JPII sobie zaprzeczył, bo w Veritatis splendor stwierdził, że :
          ''okoliczności lub intencje nie zdołają nigdy przekształcić czynu ze swej istoty niegodziwego ze względu na przedmiot w czyn "subiektywnie" godziwy lub taki, którego wybór można usprawiedliwić."
          Czynem niegodziwym i grzesznym jest kolejny zwiazek cywilny katolika po rozwodzie, a więc żadne okoliczności (np. wychowanie dzieci) nie mogą takiego związku usprawiedliwić. VS nr 81.
          doceń 3
        • TomaszL
          29.11.2017 13:08
          To też dokładnie sprawdź o czym pisał s. JP II w FC

          ps. czy dawanie fałszywego świadectwa jest czynem z istoty niegodziwym?
          doceń 0
        • gość
          29.11.2017 13:25
          Sam sprawdź. A jeśli nie widzisz sprzeczności, to nic nie poradzę. Zresztą drugiego związku nie można w żaden sposób usprawiedliwić i świadczy o tym Ewangelia jak i całe nauczanie KK, a nie tylko nauczanie Jana PawłaII.
          doceń 3
      • Autor
        28.11.2017 21:35
        Nie wierze,że ludzie nie myślą- no chyba,że tak chcą - nie myśleć.A jak myślą to widzą ,że u niektórych ludzi wiara jest żywa i życie oparte na wierze a u niektórych z życiem wiarą jest nie po drodze.I tyle....dzieci rozwiedzionych rodziców mają trudniej z wiara bo....rodzice chodzili do kościoła, dziadkowie tez i nagle rozwodzą się?coś nie tak?rodzice po mszy św. robią zakupy w niedziele...dziwne? dziecko widzi,że tu coś nie gra bo niedziela jest dla Boga najpierw.U starszych wiara powierzchowna to i dzieci nie maja zaczepienia w wierze i zachłystuja się brakiem ograniczeń i "wolnością"
    • Gość2
      28.11.2017 20:35
      Strefa wpływu to jest bardzo dobry tytuł... także do zastanowienia się, jaka jest aktualnie misja Kościoła Katolickiego? Nie nawraca już na jedyną prawdę ale toleruje wrogie ideologie a nieraz popiera inne religie jako równorzędne. Skoro tak, to może od razu się podda i skapituluje i zrezygnuje z tego, do czego powołał To Chrystus? Kościół tj. hierarchia jest przepełniony duchem modernizmu i stąd to wymiękanie wobec świata.
      • Gość
        28.11.2017 21:17
        Gdyby nie duch modernizmu w KK to kobiety nadal miałyby zabronioną edukację, prawa wyborcze etc. Niestety ale to klepanie o rzekomej zabójczości modernizmu to zwykłe zabobony. Kościół jest wiecznie żywą tkanką, a nie zbiorem zasad dla "Amiszy".
        • Gość2
          29.11.2017 09:42
          Ależ opowiadasz herezje. Kobiety uzyskały prawa wyborcze we Francji,dopiero w 1944r. bo... niespodzianka... kościół tego chciał i kobiety katolickie, które na lewicę głosować nie chciały. Lewica nie chciała i zwlekała, a tymczasem w Polsce np. prawo wyborcze dla kobiet wprowadzono w 1918 po odzyskaniu niepodległości. Zobacz kiedy Szwajcaria i Liechtenstein wprowadziły, to spadniesz z krzesła...
          Nie ma tu mowy o chęci wprowadzenia zasad jak dla Amiszy, ale o obronie prawd wiary i strzeżeniu dogmatów katolickich oraz jednoznacznych zasad moralnych.
          doceń 3
        • Gość
          29.11.2017 10:59
          Niespodzianka: Kościół modernistyczny tego chciał. A argument że katolickie kobiety tego nie chciały jest po pierwsze nadużyciem bo skąd masz takie przekonanaie? Zrobiono badania reprezentatywne ich opinii na ten temat wtedy? A fakt że jakiś ich odsetek tego nie chciał dowodzi setek lat tłamszenia praw kobiet. I zmodernizowany KK się wreszcie obudził.
          doceń 8
        • Gość
          29.11.2017 11:08
          @Gość2 zastanów się co piszesz: "Kobiety uzyskały prawa wyborcze we Francji,dopiero w 1944r. bo... niespodzianka... kościół tego chciał i kobiety katolickie, które na lewicę głosować nie chciały." Skoro nie miały wtedy praw to nie mogły głosować na lewicę.... Myślisz że można głosować na lewicę bez prawa głosu było - i one takie zbuntowane tym były ?? :) a uzyskanie praw wyborczych oznacza że się głosuje na prawicę :))) Coś zdrowo Ci się niestety pokręciło.
          doceń 8
        • Gość2 do Gość
          29.11.2017 12:36
          To Ty nic nie rozumiesz. Lewica nie chciała dać prawa głosu kobietom, bo one jako katoliczki głosowałyby na chrześcijańskie partie, gdyby miały to prawo, a to oznaczałoby, że lewica będzie w mniejszości. Poczytaj o tym, jak wprowadzano te prawa głosu we Francji.

          Kościół modernistyczny tego chciał? Nie żartuj.... Przysięga antymodernistyczna przestała obowiązywać w 1967r... Tak że dokształć się może więcej. Albo żyj dalej złudzeniami, jaki to straszny byłby ten Kościół, który nie szedł by aż tak daleko "z duchem czasu, postępu i osiągnięciami"....
          doceń 2
        • Gość2 do Gość
          29.11.2017 13:12
          z mojego komentarza uciekło mi, że "dopiero" w 1944 r. we Francji zyskały to prawo i to tylko dlatego, że ludzie kościoła się za tym opowiadali, a DeGaulle był katolikiem. Ówczesnej lewicy i postępowcom wcale nie zależało na tym, by nadać te prawa kobietom, bo gdyby dopuścić je do głosu, to lewica nie miałaby takiego poparcia. To była czysta zimna kalkulacja, a nie żadna troska o kobiety ze strony postępowców...
          W Polsce po odzyskaniu niepodległości kobiety mogły już głosować, więc nie mów mi więcej o "postępie" i "prawach kobiet".
          doceń 2
        • Gość
          29.11.2017 13:40
          @Gość2 no niestety logiką nie grzeszysz a nawet nie czytasz postów ze zrozumieniem. Skąd wiesz że kobiety chciały głosować na prawicę? Skąd wiesz że katoliczki tak chciały? Znasz jakieś badania ich opinii na ten temat z tamtych czasów? Zadałem to pytanie ale je sprytnie pominąłeś. Twoje domysły na ten temat są twoimi DOMYSŁAMI a nie faktami. W dodatku nielogicznymi. To że jest się katolikiem nie oznacza że się głosuje na prawicę geniuszu tak jak nie oznacza że ktoś kto głosuje na lewicę nie jest katolikiem...czy że jest np. ateistą. Co do przysięgi antymodernistycznej to właśnie.... przestała obowiązywać ponieważ KK wewnętrznie się zmienił i zmodernizował w wielu społecznych sprawach. W encyklice Quadragesimo anno Piusa XI czytamy: "A jest straszliwym nadużyciem, które za wszelką cenę należy usunąć, jeśli matki z powodu szczupłości zarobku ojca muszą poza domem szukać pracy zarobkowej z zaniedbaniem właściwych swych prac i obowiązków, przede wszystkim wychowania dzieci." Dzisiaj KK tak nie uważa - nie potępia pracy zarobkowej/zawodowej kobiet. Rzeczywiście DRAMAT modernizmu w KK taka zmiana...PS. co ma do sprawy to kiedy w Polsce kobiety nabyły prawa wyborcze? Coś gadasz od rzeczy niestety.
          doceń 6
        • Gość2 do Gość
          29.11.2017 14:23
          Partie polityczne badały nastroje swoich elektoratów i wiedziały, jacy ludzie są za czym i czego oczekują. Kobiety wówczas były pod wpływem Kościoła w znacznie większym stopniu aniżeli mężczyźni i liczyły się z jego głosem - wiadomo jak nastawionym do komunistycznych/lewicowych idei. Nie miej pretensji do mnie, że lewica tak właśnie postrzegała tę sprawę, iż nie opłaca im się dawać praw kobietom i tak to argumentowano... Posłuchaj historyków i politologów, ja sobie tego nie wymyśliłam :) A od rzeczy to ty wypisujesz tu bzdury o zasadach jak dla Amiszów. Co ma do rzeczy to, że w Polsce wprowadzono wcześniej prawo głosu dla kobiet... no jak to, nie wiesz? Do wszystkiego dobrego można dojść i bez modernizmu i lewicowego buntu.... czasem nawet wcześniej i bez ofiar :)))) Encyklika w sumie nic a nic nie straciła na ważności i prawdzie, którą chciała przekazać - jeśli kobieta zaniedbuje wychowanie dzieci (nie ważne czy samodzielnie to robi, czy za sprawą opiekunek do dziecka) to jest to straszliwą rzeczą, no chyba nie powiesz mi, że zaniedbane wychowawczo dziecko jest kwestią przez kościół pochwalaną :) Nie zmienia się tutaj nic poza metodą. No i wiesz, godne pochwały jest, kiedy matka zajmuje się dziećmi - Kościół raczej tego nigdy nie zgani, no chyba że czekasz na taką encyklikę ;)
          doceń 1
        • Gość
          29.11.2017 14:49
          @Gość 2 raczej nie znasz intencji Quadragesimo anno jak widzę - Pius XI był przeciwny całkowicie pracy zarobkowej kobiet. Znowu twoja prywatna interpretacja jak widzę tej kwestii. Podaj źródło tych badań i analiz tych partii politycznych. Konkretnie jakie badania jaka partia wykonała wtedy i jaką że niby metodą badawczą. Nie interesują mnie twoje wymysły i domysły innych. Modernizm jest rzeczą dobrą bo świat się zmienia i żyje. Dochodzi także wiedza z nauki. Może czasem warto żebyś coś przeczytał - polecam np. ks. Prof. Michała Hellera światowej sławy fizyk i kosmolog: „Natomiast teologia (czyli, mówiąc najogólniej, rozumowa refleksja nad treścią
          wiary religijnej) nie jest niezależna od rozwoju nauki.(…) Rozwój nauki,
          wprowadzając rewolucyjne zmiany lub korektury do obowiązującego obrazu świata,
          pozwala eliminować tego rodzaju pseudodogmaty ze zbioru twierdzeń religijnych.
          Jest to doniosła oczyszczająca rola nauki w stosunku do teologii. W związku z
          tym mówi się czasem o odmitologizowaniu teologii przez rozwój nauk świeckich.
          Zabieg taki może być związany z bolesnymi dla teologów cięciami, ale po pierwsze
          – jest to sprawą uczciwości samej teologii, i po drugie – tylko wtedy teologia
          będzie miała szansę przemówić do człowieka przyszłości.”
          Michał Heller, Wszechświat i Słowo, wyd. Znak, Kraków 1994, s. 24 Kolejny twój wymysł - powtarzany przez gromady takich jak ty - że modernizm to rzekomo samo zło i = nie uznawanie prawdy obiektywnej. To jest zwykły zacietrzewiony fundamentalizm i regularny zabobon.
          doceń 6
        • Gość
          29.11.2017 14:52
          @Gość2 coś o pracy kobiet wg ludzi podejścia niemodernistycznego w KK: http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/11535-czy-matki-powinny-pracowa-zawodowo

          http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/2324
          doceń 6
      • Brodaty Sokrates
        29.11.2017 10:42
        "Kościół tj. hierarchia,jest przepełniony duchem modernizmu i stąd to wymiękanie wobec świata.". Tak samo byli krytykowani apostołowie za to iż "ni z tąd ni zowąd" zrezygnowali z obrzezania.Skoro Jezu był obrzezany i apostołowie byli to logiczne iż wszyscy wyznawcy Jezusa też być powinni.Tymbardziej że Jezus sam powiedział:"... ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie,". Więc jak to ? Jakim prawem apostołowie stwierdzili iż nie trzeba być obrzezanym ? To wymiękanie wobec pogan !
        • Gość2
          29.11.2017 13:00
          To jest tylko kwestia obyczajowości, a nie moralności. I są granice "modernizacji". Niektórzy moderniści w Kościele uznają czynny homoseksualizm za normalność... Naprawdę chcesz takiego postępu?
          doceń 1
        • Brodaty Sokrates
          29.11.2017 13:43
          Muszę przyznać ci rację.Nie chcę postępu w Kościele.Postęp to może być w elektronice lub motoryzacji.Ale nasza religia to nie są zasady moralne wyryte na kamiennych tablicach.Nasze zasady to uległość Bogu i uznawanie Jego wyższości.Szukanie codziennie woli Jego.Codziennie na nowo..... "Niektórzy moderniści w Kościele uznają czynny homoseksualizm za normalność... " Nie ma w Kościele biskupa który by tak uważał.A to iż Kościół ma wielu homoseksualistów w swoich szeregach,.... .... to już inna kwestia.
          doceń 7
        • Gość
          29.11.2017 13:43
          Gościu wyżej - za tym obyczajem (obrzezania) szła moralna nauka i interpretacja tego. Więc nie wywijaj kota ogonem.
          doceń 6
        • Gość2 @Gość
          29.11.2017 14:04
          Jak chcesz, to możesz się obrzezać...
          doceń 1
        • Gość
          29.11.2017 14:59
          @Gość2 pogratulować poziomu argumentacji swoich tez. Nota bene sprzecznych tez z faktami. Nie dziwne, że w takiej sytuacji jest już tylko możliwość użycia w argumentacji swojej arogancji wobec interlokutora.
          doceń 6
        • Gość2 @Gość
          29.11.2017 15:17
          No ty za to masz masę szacunku do swoich interlokutorów, wciskając mi i innym fundamentalizm i zabobon... Pogratulować!
          Słuchaj sobie sobie swoich ponowoczesnych biskupów i teologów, którzy już sami nie wiedzą w co wierzą, a w co nie... oby nie wylali dziecka z kąpielą.. tego im przynajmniej życzę.
          doceń 1
        • Gość
          29.11.2017 15:36
          @Gość2 a jakieś ad rem będzie czy tylko emocjonalne kobiece podejście w dyskusji?
          doceń 5
    • Adamigo
      28.11.2017 20:55
      cyt.:Bóg jest wszędzie,można modlić się i rozmawiać z Nim w domu,parku,na łące. Jola, kiedy ostatnio się w takim razie modliłaś?
      • Brodaty Sokrates
        29.11.2017 09:10
        Tak.Do Boga można się modlić na łące,w obcym domu,w lesie,ogrodzie itd.Kto nie zna takiej modlitwy wiele traci w kontakcie z Bogiem.....
        • thebodzio
          29.11.2017 15:40
          „Do Boga można się modlić na łące,w obcym domu,w lesie,ogrodzie itd.Kto nie zna takiej modlitwy wiele traci w kontakcie z Bogiem”

          Kto nie przyjmuje Najświętszego Sakramentu, ten rezygnuje z najlepszego z możliwych kontaktów z Bogiem, a Najświętszy Sakrament „nie rośnie” na łące, w lesie czy w ogrodzie i nie mieszka w „obcym domu”, ale w swoim własnym – w kościele.

          Modlitwa „łąkowa” może być co najwyżej drobnym uzupełnieniem Eucharystii, a nie podstawą życia wiary. Co gorsza nieraz bywa wymówką żeby nie spotkać się z żywym Chrystusem. Jeszcze by coś w moim życiu namieszał i co wtedy ;}
          doceń 2
      • Gość
        29.11.2017 09:45
        Adamigo Jola jak najbardziej dobrze się modli. Może spróbuj też tak i wtedy być może mniej myśli będzie np. takich żeby żonie łba nie ukręcić... Ocenę dobrze zacząć od siebie.
        • Gość2 do Gość
          29.11.2017 14:54
          Skąd przypuszczenie, że Adamigo takie myśli ma? I skąd wiesz, że Jola się modli? Ona tylko napisała, że można się modlić gdzieś indziej...Logika się kłania!
          doceń 1
        • Gość
          29.11.2017 15:15
          @Gość 2 Niewiasto .... latasz po tym wątku jak kot z pęcherzem niewiele wnosząc merytorycznie w faktach - tylko podajesz swoje opinie. Tak się składa że Adamigo w innym wątku jakiś czas temu napisał, że takie myśli ma. Więc skończ z tymi swoimi impertynencjami wobec innych typu "logika się kłania" bo nie masz pojęcia o czym mówisz, a w dodatku kłania to się tobie ale kultura osobista.
          doceń 8
    • thebodzio
      29.11.2017 15:46
      Brakuje mi tutaj wspomnienia jeszcze poruszenia jednego istotnego elementu wychowania w wierze: modlitwy za dzieci.
    • Gość2 do Gość
      29.11.2017 18:15
      Ale ad rem do czego? Do twoich złośliwości względem mnie? Do pogardliwego i protekcjonalnego odnoszenia się do mnie per 'geniuszu' i 'niewiasto' itp.itd? Do zarzutów, że przedstawiam tutaj opinie? No cóż...to jest forum opinii, a nie kronika faktów. Przytoczony przez Ciebie prof. Haller także przedstawił li tylko opinię, a nie fakt... Jesteś ostatnią osobą, od której można uczyć się kultury osobistej i miłości bliźniego. Link 1 podany przez Ciebie nie otwiera się na moim komputerze, a co do reszty, to ja nie widzę w tych linkach moralnego potępienia pracy zawodowej kobiet jako czegoś, co kwalifikowałoby się do ekskomuniki, więc nie rozumiem Twojego wzmożenia w tym temacie jaki to straaaaszny był ten papież i Kościół niemodernistyczny. Ale może czegoś nie doczytałam, hmmm....O polityce francuskiej względem prawa głosu dla kobiet - odsyłam np.do wykładów Krzysztofa Karonia, a literatury w necie nie ma za wiele, co nie znaczy, że to są wymysły i domysły. Trzeba prześledzić archiwa prasy i publicystykę z tamtego okresu, korespondencję między działaczami społecznymi z tamtej epoki.. to są materiały w naukowych bazach danych. Nie musisz mnie też pouczać, bo doskonale wiem, że to iż ktoś jest katolikiem nie zawsze oznacza, że będzie w wyborach politycznych kierować się katolicyzmem - najlepszy przykład to powrót ex_komunistów do władzy w PL... Taka jednak była obawa i kalkulacja polityczna wówczas wedle słów p.KK, no chyba, że były jakieś inne przeciwwskazania by kobietom francuskim dać to samo prawo wyborcze co kobietom polskim... może głupsze były, czy jak? Aha, i wypraszam sobie komentarze w stylu, że robię tu jak kot z pęcherzem itd. Skoro moderacja dopuszcza mój głos, to widocznie uznaje, że jednak mam coś do powiedzenia w danym temacie -jakkolwiek bardzo Ci się to nie podoba, sądząc po twoim zniecierpliwieniu. Musisz z tym żyć, albo przestać tu zaglądać. Nie radzę Ci także odzywać się w dyskryminacyjnym i seksistowskim stylu. Za literówki i błędy przepraszam, android płata figle.
      • Gość
        29.11.2017 19:48
        Niewiasto - jesteś niewiastą i to jest fakt, a nie wyzwisko. Nie bardzo wiem co Cię w tym obraża skoro jesteś fanką antymodernizmu...Klasyczny zwrot do kobiety to jest - niemodernistyczny. Chyba że należysz do wojujących feministek, które obraża stwierdzenie faktu że są kobietami. Tak - nie doczytałaś wielu rzeczy w sprawach w jakich zabierasz głos w odpowiedzi do postów innych komentując np. "logika się kłania" et, "opowiadasz herezje" etc. Twój komentarz o ks. prof HELLERZE a nie Hallerze pokazuje że nadal ferujesz opinie swoje bez podstaw znajomości jego dokonań i tego o czym pisał choćby w tym fragmencie. Po prostu nie masz o tym pojęcia. Słuchanie You Tuba Karonia to żaden dla mnie argument. Powielasz jego opinię - masz prawo - a ja mam prawo stwierdzić suchy prawdziwy fakt, że nikt nie wykonał nigdy w tamtych czasach badań na ten temat i to jedynie opinie - nie ma ŻADNYCH "naukowych baz danych" na ten temat bo takich badań nie robiono wtedy. To że sobie użyjesz jakiejś "mądrej" zbitki słów jak "naukowa baza danych" nie oznacza że to jest prawda i istnieje. Twój problem polega na bezrefleksyjnym i bezkrytycznym uczeniu się opinii innych. Co ci się nie otwiera na komputerze to już twój problem - tym bardziej skoro nie jesteś w stanie zapoznać się z danym materiałem na podstawie czego zatem twierdzisz coś na ten temat? Znowu na podstawie swoich wyobrażeń najwyraźniej. BTW Kościół niemodernistyczny którym się tak zachwycasz nie uznawał czegoś takiego jak seksizm. Wg tego Kościoła nie powinnaś zabierać głosu tylko kolejne dzieci płodzić, rodzić i wychowywać. Dowiedziałabyś się tego gdybyś więcej poczytała o tym lub przynajmniej odczytała to co jest w linkach przesłanych... Ergo: mniej pogardy i plucia na "ponowoczesnych" biskupów, mniej histerii, mniej ataków na rozmówców (jakieś bzdury o kłaniających się logikach itp...), więcej przygotowania merytorycznego. Z Bogiem Niewiasto i doceń Kościół jaki masz zamiast nim poniewierać.
    • Gość2 do Gość
      29.11.2017 21:46
      Nie zwracaj się do mnie per niewiasta, bo moja płeć nie ma tu nic do rzeczy i jeśli ktoś to ciągle podkreśla tak jak ty to robisz, to chyba jednak ma z tą płcią jakiś problem... Zwracają się do Ciebie ludzie za każdym niemal razem podkreślając twoją płeć i to w formie starodawnej? Nie sądzę, że to jest normalne i grzeczne zachowanie. Za literówkę androidową przeprosiłam, ale Ty nie omieszkałeś się przyczepić.. . jesteś człowiekiem małostkowym i złej woli, a tacy jak już nie mają czego powiedzieć to przyczepią się ortografii. Niskie.Obrońco kobiet od siedmiu boleści. Uczone zbitki słów...no co ty nie powiesz. Skoro taki mądry jesteś, to może sam przedstawisz tutaj powód dla którego nie było woli politycznej by dać prawa głosu kobietom we Francji aż do 1944? W ojczyźnie rewolucji? Oczywiście niezbity dowód naukowy, z podaniem zastosowanej metodologii badawczej i najlepiej...z pieczęcią jakiegoś niepodważalnego autorytetu. Powodzenia! Nie jesteś w swoich wypowiedziach poważny, tylko zrozumiały. A komentarz o logice jak najbardziej uprawniony z mojej strony bowiem z wypowiedzi Joli nie wynikało, że się modli tylko że można się tak modlić. I jak ty zarzucasz mi brak logiki to to sa ,fakty', a jak ja tobie ewidentny brak logiki, to brak kultury... a to dobre! Skoro uważasz że Kościół był aż tak opresyjny dla kobiet dawniej, to aż dziw, że tak dużo kobiet w nim wytrwało... Żadnej już w nim być nie powinno, jak by było tak źle I nieludzki jak to malujesz... Link 1 Twój sie nie otwiera, więc może staranniej będziesz wklejać i weryfikowac źródła, bo error 404 przy pierwszym- może istotnie są tam jakieś rewelacje, ale sądząc po tym, co tu prezentowałeś w innych punktach i linkach, to wątpię. Nie dyskutowałam na temat treści, której nie czytałam, wbij to sobie uprzejmie do głowy:) A od panującego feminizmu w wersji ateistycznej trzymam się daaaaaleko, stojąc po stronie Kościoła, więc strzelasz kulą w płot. I nie poniewieram Kościołem, nie pluję na nikogo, nawet jeśli Tobie się tak wydaje. Wyrażam swoje zatroskanie o pewne niepokojące aspekty i mam do tego prawo i wiesz, mam w nosie Twoje aktualne i przyszłe niezadowolenie z tego faktu. Ale życzę Ci dobrej nocy i Bożego światła na dalszą drogę życia.
      • Ania
        30.11.2017 13:15
        Cyt:" jesteś człowiekiem małostkowym i złej woli", "Nie jesteś w swoich wypowiedziach poważny, tylko zrozumiały", "wbij to sobie uprzejmie do głowy", "mam w nosie Twoje aktualne i przyszłe niezadowolenie" - są to wpisy świadczące o Twojej agresji i rzeczywiście braku kultury osobistej. Rzeczywiście żadnych argumentów tylko obrzucanie kogoś obelgami. Kończenie tego agresywnego ataku słowami: "życzę Ci dobrej nocy i Bożego światła na dalszą drogę życia" to już szczyt hipokryzji. Wstyd że tak się zachowuje kobieta, której natura powinna być delikatna i wrażliwa, a na pewno nie agresywna. Zastanawia mnie jak wychowują dzieci kobiety takiego pokroju - przypominające raczej jakichś wojowników w natarciu. Przykre.
    • Megi
      30.11.2017 12:28
      Wyobrażasz sobie @TL ......67 letnią pielęgniarkę?...ekspedientkę w Biedronce?...kucharkę,sprzątaczkę czy kelnerkę?...przedszkolankę , nauczycielkę w nauczaniu wczesnoszkolnym czy policjantkę?....wyobrażasz sobie prawie 70 letnią kobietę , intelektualnie i fizycznie sprawną w 100%.?... bardzo trudno sobie to wyobrazić....A pro po wieku emerytalnego jak sądzisz , czy ta antyludzka pozbawiona wartości KK strefa wpływów antychrysta, nie jest po to w świecie PROPAGOWANA i FORSOWANA by nas kobiety bezkarnie w majestacie prawa WYKORZYSTYWAĆ?...oczywiście w trosce o nasze kobiet dobro, bo jak popaprańcy w UE orzekli jesteśmy dyskryminowane...SIC!!! ...@.TL..czyż my katolicy powinniśmy POZWOLIĆ by ta materialistyczno-hedonistyczna STREFA WPŁYWÓW jak w Folwarku Orwella, na wzór wieprzów władca tego świata bezkarnie nas kobiety EKSPLOATOWAŁ i perfidnie czynił z nas jak z tej wiernej , ciężko pracującej starej klaczy NIWOLNICE ....W jednym TYLKO celu, by nas kobiety skutecznie zajeździć i wykończyć jeszcze przed emeryturą , by nam za naszą 40-50 letnią ciężką pracę .....NIE PŁACIĆ...najsutniejsze nie jest to, że MAMONIARZE chcą nas kobiety wykorzystywać, ale nasi bracia w wierze KK im w tym pomagają
      • TomaszL
        30.11.2017 13:36
        Może zamiast jakiś lewicowych haseł warto najpierw sięgnąć do historii państwowego systemu zabezpieczeń emerytalnych.
        Do tego warto zastanowić się jak działa system emerytalny oparty o umowę międzypokoleniową i co w tym aspekcie oznacza niski wiek emerytalny w połączeniu z zapaścią demograficzną, którą mamy (tak jak większość bogatszych państw).
        Rozumiem, ze można nie lubić UE, ale jakże dziwnym jest korzystanie ze wspólnotowych korzyści i negowanie wynikających z tego obowiązków.
      • Brodaty Sokrates
        30.11.2017 13:57
        Nareszcie znalazła się jakaś feministka w dyskusji.:"W jednym TYLKO celu, by nas kobiety skutecznie zajeździć i wykończyć jeszcze przed emeryturą," Prawda jest jednak trochę inna.Średnia długość życia mężczyzn w naszym kraju wynosi obecnie 71 lat, a kobiet – 79,7. Czyli kobieta żyje na emeryturze 19lat a mężczyzna 6lat.Więc proszę docenić swoją lepszą sytuację.A nie lansować feninistycznych haseł typu: "MAMONIARZE chcą nas kobiety wykorzystywać, ale nasi bracia w wierze KK im w tym pomagają..."
        • TomaszL
          30.11.2017 19:46
          Msz stare dane ;) . W 2016 roku średnia życia kobiet to 81.9 a mężczyzn to 73,9
          doceń 2
    • janek
      30.11.2017 20:58
      Nie chcą chodzić bo widzą przykłady jak poniżej /cytat/ "Ks. Roman został skazany za gwałt na 13-latce. Po odsiedzeniu wyroku znów odprawia msze. Sprawę opisał"Duży Format".

      Ksiądz Roman B. poznał 12-letnią wtedy Kasię 10 lat temu, uczył ją religii w podstawówce. Przekonał jej rodziców, żeby przenieść dziewczynkę do szkoły z internatem w innym województwie. Tak naprawdę wywiózł ją do pustego mieszkania jego matki, która wyjechała za granicę.

      Mężczyzna znęcał się nad dziewczynką, bił ją i gwałcił, odurzał środkami uspokajającymi. Dziewczynka zaszła w tym czasie w ciążę, zmusił ją do aborcji u znajomego ginekologa.

      Kiedy doszło do procesu ksiądz został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu sprawa trafiła jednak do ponownego rozpatrzenia. Konieczne okazały się kolejne przesłuchania dziewczynki, ta jednak znajdowała się wtedy w szpitalu psychiatrycznym. Sąd skrócił wyrok do zaledwie 4 lat.

      Po wyjściu z więzienia, sąd kościelny zezwolił aby Roman B. dalej pozostał w zakonie. Odprawia msze w Puszczykowie, oraz kontaktuje się z dziećmi w portalu społecznościowym Facebook.".
      doceń 11
    • Megi
      30.11.2017 23:33
      Szanowny Sokratesie i TL.... z tego co pamiętam, to feministki Nie protestowały przeciw zatwierdzonym w 2015 r. Zmianom w.ustawie emerytalnej kobiet ....Nie było w Polsce feministycznej rewolty---czarnych marszów ....lewactwo z PO i palikociarstwo włącznie z prezydentem Komorowskim na czele przeforsowali nakaz pracy dla kobiet w wiku 67 lat...nb wypełnili tym samym nakaz UE o zrównaniu wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet....Panowie jak wam ta decyzja się POdoba, to mnie nic do tego.....jednakże wyrażam mój sprzeciw i nie godzę się byście imputowali mi poglądy,z którymi nigdy nie miałam i mam nadzieję, nigdy nie będę miała NIC WSPÓLNEGO..... .Sokratesie i Tomaszu L....dlaczego Nie cieszycie się Panowie, że wasze matki, żony,siostry mogą w Polsce przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat?....Nie spawia wam radości fakt , że wasze żony, matki, siostry na emeryturze mogą się wam całkowicie poświęcić?, .....że mogą realizować swoje pasje i jak nie daj Boże szwankuje zdrowie mogą w końcu spokojnie się leczyć....dlaczego nazywacie lewactwem, feminizmem pragnienie otrzymania emerytury przez kobiety w wieku 60 lat ?. ...dlaczego uważacie, ze po 40latach ciężkiej pracy kobiety nie zasługują na emeryturę?....
      • TomaszL
        01.12.2017 09:53
        Aby było jasne, mnie nie interesuje kto jest feministką, ani kto protestował.

        Dla mnie, żyjącego w XXIw nie ma żadnego logicznego uzasadnienia dla różnicowania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.
        Obniżenie wieku emerytalnego kobiet jest wyłącznie krzywdą dla nich, szczególnie gdy osiągną 60lat w czasach kryzysu. Widziałem jak wygląda ratowanie firm przy pomocy "zmuszania" do pójścia na emeryturę i nie chciałbym, aby to spotkało moją żonę.
        Szczególnie gdy widzę prognozę jej emerytury i mam świadomość, że jak odejdę z tego świata, to z samego ZUS żona nie ma szans na życie powyżej skrajnego ubóstwa.
        Do tego dochodzi oczywisty fakt, że miało być inaczej, zaufaliśmy kiedyś państwu wierząc choćby zapewnienia o dziedziczeniu emerytury. I co z tego wynikło? Widmo wielkiej biedy na emeryturze.
    • Megi
      01.12.2017 12:26
      Tomaszu, Tomaszu troszczysz się o życie żony, swoje na emeryturze, a nie wiesz czy jej dożyjecie???....Im więcej lat, tym prawdopodobieństwo śmierci większe....co dla strefy wpływu władcy tego świata jak najbardziej w to graj.... Kto ma życzenie, proszę bardzo ma do tego prawo i do 90 lat niech pracuje....kto natomiast nie ma życzenia i nie chce się godzić na decyzje strefy wpływu władcy tego świata, niech nie będzie do lewaków i feministek porównywany....Wszak jesteśmy ludżmi stworzonymi do życia w wolności
      • TomaszL
        01.12.2017 12:56
        "Tomaszu troszczysz się o życie żony, swoje na emeryturze, a nie wiesz czy jej dożyjecie???."
        A kto ma się troszczyć o moją, czy zony emeryturę?
        A jak nie dożyję, to cała moja składka, którą płaciłem i płacę przepadnie, zamiast trafić do moich dzieci czy żony. I to jest faktycznie największy współczesny skandal
    • Megi
      01.12.2017 13:13
      I tu pełna zgoda....też uważam, to antyprawo za największą perfidię strefy wpływu władcy tego świata ....jest to jak najbardziej niesprawiedliwe....każdy powinien mieć prawo, do swoich ciężko zarobionych składek emerytalnych....
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Wybrane dla Ciebie

      przewiń w dół