• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
    • Gość
      13.02.2017 09:09
      Piękny artykuł. Dziękuję. :)
      doceń 11
    • Gość
      13.02.2017 13:51
      Dziękuję. Przyznam, że od zawsze tak czułam.
    • Jan
      13.02.2017 15:53
      Ten tekst wyraża także moje pragnienia i nadzieje.
    • Gość
      13.02.2017 16:44
      Mądre słowa
    • gut
      13.02.2017 19:00
      Bardzo głębokie, interesujące przemyślenia i doświadczenie! Wielki szacunek. :-))
    • Stefan1
      13.02.2017 19:53
      Bogusławie - Twój - jak to nazwać - list, komentarz czy felieton kazałem czytać rodzinie i skopiowałem dla brata kapłana. Otóż od zawsze nie zgadzałem się z formułą "dopóki nas śmierć nie rozdzieli" gdyż uważam że przysięgę tylko raz się składa. Ja z żoną żyję już 46 lat + 4 lata narzeczeństwa i nie wyobrażam sobie życia przy boku innej kobiety - no chyba że przy 96 letniej matce. Nie cieszę się zrozumieniem na ten temat wśród najbliższych i znajomych. Jakoś luźniej podchodzą do tego tematu. Poważanie BOGUSŁAWIE.
    • Maluczki
      14.02.2017 14:33
      Pisałem już to nieraz, ale napiszę jeszcze raz: Są dwa rodzaje miłości: Ziemska, która jest aktem woli osoby, polegającym na wybraniu sprawiedliwości i miłosierdzia w swoim postępowaniu i jest miłość małżeńska, która jest miłością niebiańską. Jest darem Boga dla ludzi. Jest emanacją stwórczej miłości Boga. Taka miłość panuje w Niebie pomiędzy wszystkimi, którzy tam są.Ta miłość polega na silnej więzi duchowej osób, która sprawia, że ludzie nią złączeni, bez przerwy chcą ze sobą być i są ze sobą szczęśliwi. Na straży tej miłości i małżeństwa stoi Szóste Przykazanie Boże, którego znaczenia nikt już chyba nie rozumie. Dlatego diabeł tak atakuje to Przykazanie, bo małżeństwo (dwoje ludzi złączonych miłością małżeńską, która jest czysta, czyli pierwsza i jedyna)tu na ziemi, jest namiastką Nieba. Gdyby ludzie żyli zgodnie z Prawem Bożym, To świat stałby się przedsionkiem Nieba, a obecnie jest już chyba przedsionkiem piekła.---------------------Bogusławie! Jeżeli Twoja Żona jest w Niebie, to jest szczęśliwa i nawet z Tobą jest, tylko Ty jej nie widzisz i modli się za Ciebie, abyś i Ty kiedyś do niej dołączył.
    • Przemek
      14.02.2017 14:38
      Świetny tekst, doskonale oddaje to co myślę o małżeństwie. Chciałbym tylko poprosić o tytuły dzieł, które traktują o "eschatologii małżeństwa". Póki co jeszcze się na takowe nie natknąłem.
    • DanusiaMaria
      14.02.2017 19:09
      Jestem przerażona osobami, które więzi ludzkie, przekładają nad więzi z Bogiem. Tak, póki śmierć nas nie rozdzieli, to jest właściwe spojrzenie. Nikt nie był na tamtym świecie i jak można porządek doczesny porównywać z tym, co w niebie. To są absurdy, gdzie ludzie sobie chcą zapewnić funkcjonowanie w urojonej wieczności, która , wybaczcie, wieczność jest Bożą tajemnicą dla zwykłego Kowalskiego. Wszystko w dniu naszej śmierci zostawiamy , jedynie zabierzemy miłość, uczynioną wobec Boga i bliźniego, gdyż ona nie przemija. Nie wiem, ale ja marzę o spotkaniu z Panem, w dniu mojego przejścia na tamten świat, wyczekuję tego. Mąż czy żona ma swoje zadania po śmierci współmałżonka, na pewno nie jest to planowanie ,że będziemy spacerować w obłokach niebiańskich.
      • Gość
        14.02.2017 22:01
        Osobiście nie zauważyłem w tym tekście porównywania porządku doczesnego z tym co w niebie i nie było tam nic o spacerowaniu ze współmałżonkiem w obłokach niebieskich a tym bardziej o przedkładaniu więzi ludzkich nad więzi z Bogiem. Na kartach Pisma Św. - Bóg się nam objawia w relacjach Bóg Ojciec - Syn Boży - Duch Św. Podstawą tych relacji jest miłość. Ktoś ładnie zobrazował dobre małżeństwo jako trójkąt, gdzie w wierzchołkach podstawy są małżonkowie a na szczycie jest Bóg. Im bardziej małżonkowie zbliżają się do Boga - tym bardziej zbliżają się do siebie. Jeżeli nie idą w kierunku Boga - zawsze pozostają oddaleni od siebie. Małżonek nie jest celem, ale towarzyszem w drodze do Boga. Jak zwykł mawiać śp. ks. Kaczkowski - Pan Bóg po śmierci nie zrobi nam "lobotomii mózgu" i nie wymaże relacji które nas łączyły z bliskimi tu na ziemi. One po prostu będą tam doskonałe...
    • DanusiaMaria
      14.02.2017 19:12
      Gorzej , bo taka troska o miłość męża/żony na tamtym świecie może świadczyć o naszej kiepskiej więzi z Bogiem, tu na ziemi.
      • Stefan1
        15.02.2017 19:39
        BOGU dziękować że mam taką żonę jaką mam a nie "DanusiaMaria".
      • jeke
        16.02.2017 17:27
        Danusia Maria ma rację i mówi dokładnie to, czego uczy Magisterium Kościoła. Doczytać katechizm, a nie budować wiary na swoim chciejstwie. A Stefan powinien za swoją chamską wypowiedź przeprosić DanutęMarią.
        • Gość
          16.02.2017 20:50
          Jeke - czyżbyś był/była tak wielkim teologiem by kwestionować chrześcijańską eschatologię małżeństwa i twierdzić, że nauczanie świętych i doktorów Kościoła w tej kwestii (św. Antoni Wielki, św. Jan Chryzostom, św. Klemens, św. Grzegorz z Nyssy, św. Hieronim czy w końcu sam św.Jan Paweł II) jest sprzeczne z Magisterium Kościoła??? Gratuluję pewności siebie...
          doceń 1
        • jeke
          17.02.2017 17:10
          A gratuluję umiejętności czytania ze zrozumienem.
          doceń 4
    • sp
      14.02.2017 20:08
      1 Kor 7,8 : Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja.
    • Gość Joanna
      14.02.2017 21:27
      Dziękuję za ten piękny tekst!Warto go polecić wszystkim.To nie jest przedkładanie relacji z małżonkiem nad relacją z Bogiem.Mąż i żona stanowią jedno w Chrystusie i z Chrystusem!
      • DanusiaMaria
        14.02.2017 22:45
        Gość Joanno @ Mężem i żoną są na ziemi. Tylko Bóg w swej łasce uczy nas miłości do Siebie samego i uzdalnia przez Jezusa Chrystusa do miłości bliźniego. To co Autor sugeruje jest herezją.Na ten temat ciekawie mówi o Stanisław Jarosz paulin "Nawrócić nawróconych" polecam:
      • DanusiaMaria
        14.02.2017 22:46
        polecam :https://www.youtube.com/watch?v=GtW7RDXyemM
    • Gość Beata
      18.02.2017 21:32
      Bardzo mądry tekst, który potrafi zrozumieć tylko ktoś, kto kocha Boga i człowieka- męża lub żonę, całym sercem. Miłości nie da się zważyć, podzielić, zaszufladkować, to ogromna siła nie z tego świata, a od Boga. A komentarze w stylu "stawianie miłości człowieka nad Boga jest niedopuszczalne" świadczą o biedzie uczuciowej u osób komentujących... Nie chodzi tu bowiem o żadne wykreślanie Boga z życia (a wręcz przeciwnie), polecam przeczytać raz jeszcze dokładniej tekst. Pozdrawiam w Chrystusie! :)
    • Maciej
      01.03.2017 23:43
      Zapewne relacja Autora nawiązana z jego żoną będzie trwać także po śmierci, ale nie będzie to już małżeństwo - raczej pamięć o ziemskim małżeństwie.
    • Wojtek
      18.03.2017 19:15
      Nie zamierzam dyskutować z tym, co czuje Autor tekstu, ponieważ on czuje to, co czuje i jest to autentyczne, zupełnie zrozumiałe. Uczucia nie są jednak dobrym punktem wyjścia do głębszej refleksji. Z pewnością Autor zmieniłby nieco wydźwięk tego tekstu, gdyby po śmierci swojej żony poznał kobietę, pokochał ją i zapragnął wyjść za nią - co może się jeszcze zdarzyć. Takich sytuacji jest zresztą dość sporo - i to właśnie ta rzeczywistość każe patrzeć na małżeństwo inaczej niż proponuje to Autor - mając ciągle w swoim sercu głęboką wyrwę po stracie ukochanej osoby. Tak - w niebie ta miłość osiągnie pełnię - nie będzie już do tego potrzebne małżeństwo. To będzie coś zupełnie innego, czego małżeństwo tutaj na ziemi jest jedynie zapowiedzią, przedsionkiem. Miłość jest wieczna, małżeństwo nie. Jednak godność małżeństwa jest tak wielka i tak bardzo oddaje naturę miłości wiecznej, że Bóg posłużył się obrazem małżeństwa, aby pokazać nam, czym jest Jego miłość. Ale to obraz.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Wybrane dla Ciebie

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół