Bez szacunku dla sądu

Bogumił Łoziński

|

GOSC.PL

Sądowi należy się szacunek – stwierdziła przedstawicielka warszawskiego sądu, odnosząc się do protestów po umorzeniu sprawy Ciastonia i Sasina. Na szacunek trzeba zasłużyć.

Bez szacunku dla sądu

Warszawski sąd rejonowy umorzył 27 sierpnia sprawę b. wiceszefa MSW gen. Władysława Ciastonia i b. dyrektora z MSW gen. Józefa Sasina, uznając, że została ona przedawniona. IPN zarzucił obu generałom bezprawne powołanie w stanie wojennym działaczy NSZZ „Solidarność” na ćwiczenia wojskowe. W uzasadnieniu sędzina stwierdziła m.in., że zarzucony oskarżonym czyn uległ przedawnieniu, gdyż nie należał do działań przeciw życiu, zdrowiu, wolności i wymiarowi sprawiedliwości. Tymczasem IPN uważa, że rzekome ćwiczenia były jedynie pretekstem do pozbawienia wolności ponad 300 działaczy opozycji, do tego byli oni poddawani wyjątkowym szykanom, np. przez trzy zimowe miesiące spali w namiotach. Postanowienie sądu jest nieprawomocne, oskarżyciele zapowiadają zażalenie.

Po ogłoszeniu wyroku część osób zgromadzonych na sali zaczęło głośno protestować, krzycząc: „Białoruś, Białoruś”, a  w stronę sędzi rzucono monetami. Komentując te wydarzenia przedstawicielka sądu stwierdziła, że takie zachowania są niedopuszczalne i sądowi należy się szacunek. Generalnie instytucjom państwowym należy się szacunek, ale co zrobić gdy na taki nie zasługują? Polskie sądy są wyjątkowo łagodne w rozliczaniu komunistycznych zbrodni, w przypadku jakichkolwiek wątpliwości najczęściej orzekają na korzyść funkcjonariusz poprzedniego systemu, zasłaniają się brakiem dostatecznych dowodów, albo wydają żenująco niskie wyroki. Nierozliczeni przez wymiar sprawiedliwości komunistycznych zbrodniarzy to hańba III Rzeczpospolitej. Orzeczenia w tych sprawach godzą w elementarne poczucie sprawiedliwości, stąd biorą się protesty. Patrząc na wyroki w sprawie  komunistycznych zbrodniarzy trudno mieć szacunek do sądów III RP.