• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Sokółka: Ciało Pańskie wystawione

    KAI

    dodane 02.10.2011 17:04

    Ponad 25 tys. wiernych z Polski i zza granicy uczestniczyło w Sokółce w uroczystej Mszy św., na zakończenie której została ukazana Cząstka Ciała Pańskiego i przeniesiona wraz z Najświętszym Sakramentem do kaplicy Matki Bożej Różańcowej w tutejszym kościele kolegiackim. Uroczystościom przewodniczył metropolita białostocki abp Edward Ozorowski.

    Już od wczesnych godzin porannych na plac przed kościołem przybywały zorganizowane grupy oraz indywidualni pielgrzymi, aby wziąć udział w uroczystościach. Obok pielgrzymów z archidiecezji białostockiej przybyli wierni z sąsiednich diecezji, łomżyńskiej, drohiczyńskiej, ełckiej oraz siedleckiej i lubelskiej. Przybyły grupy z Warszawy, Gdańska, goście z Litwy, Białorusi, Francji i Włoch.

    Wraz z metropolitą białostockim, abp. seniorem Stanisławem Szymeckim, abp. Wojciechem Ziembą, metropolitą warmińskim i bp. Aleksandrem Kaszkiewiczem, ordynariuszem diecezji grodzieńskiej, Mszę św. koncelebrowało 56 kapłanów.

    W uroczystościach uczestniczyli lekarze patomorfolodzy , którzy badali Cząstkę Ciała Pańskiego, prof. Maria Sobaniec-Łotowska i prof. Stanisław Sulkowski z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Obecny był również prof. Wenancjusz Domagała, prezes Stowarzyszenia Patomorfologów Polskich.

    W kazaniu abp Ozorowski przypomniał nauczanie Kościoła o Eucharystii podkreślając, że bierze ona swój początek z Wieczernika i męki Chrystusa na krzyżu. Wyjaśniał, że jest fundamentem życia Kościoła, Bosko-ludzką komunią i sakramentem miłości.

    Sięgając do słów Chrystusa z szóstego rozdziału Ewangelii wg. św. Jana wskazywał, że w chlebie eucharystycznym jest prawdziwe Ciało Syna Bożego dane na pokarm ludziom. Odwołując się zaś do słowa „przeistoczenie” przypomniał naukę Soboru Trydenckiego oraz słowa św. Tomasza z Akwinu z hymnu „Adoro Te devote” zaznaczając, że „prawda o Eucharystii opiera się na uwierzeniu Chrystusowi, że to, co widzimy jako chleb, jest Jego Ciałem i to, co zawiera się w kielichu jako wino jest Jego Krwią”.

    „Zdarzało się jednak w historii, iż substancja Ciała Chrystusa lub Jego Krwi stawała się dostępna zmysłom człowieka” – mówił Arcybiskup, nawiązując do wydarzeń, które miały miejsce również w Sokółce przed trzema laty. Przywołując wyniki badań naukowców, wskazał, iż „potwierdzają one empirycznie to, co przyjmujemy wiarą ewangeliczną”.

    „To, co w wydarzeniu w Sokółce było Ciałem Chrystusa jest nim i teraz, ale w inny sposób. (…) Bóg nigdy nie milczy, to tylko ludzie często nie pozwalają Mu dojść do głosu. Bóg czyni cuda zwykle, by umocnić wiarę, bądź ją ludziom przywrócić. To, co wydarzyło się w Sokółce, wiążemy z wiarą. Ma ona być tak mocna, by to, co niemożliwe, stawało się możliwe. „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37). Chociaż przeto wszędzie tam, gdzie sprawowana jest Najświętsza Ofiara, dokonuje się cud eucharystyczny, to jednak w Sokółce został on zdwojony. Cud wiary został umocniony cudem empirycznym. W Sokółce rodzi się na nowo nadzieja dla świata. Bo Bóg jest wśród swego ludu.” – mówił abp Ozorowski.

    Jako pasterz Kościoła apelował do wiernych i kapłanów, aby umacniali swoją wiarę w Eucharystię, otaczali szczególną troską odprawianie Mszy św., przyjmowanie Ciała Pańskiego i adorowali Go w Najświętszym Sakramencie. Zachęcał do adorowania Chrystusa w Eucharystii w sokólskim kościele i we wszystkich świątyniach, gdyż „adoracja Najświętszego Sakramentu ożywia duchową komunię z Chrystusem. Jest ona potrzebna człowiekowi do godnego życia”.

    „Przychodźmy do Chrystusa z bliska i z daleka! Niech pielgrzymują tu pierwszokomunijne dzieci! Niech Jezus, który za nas wydał swoje Ciało i przelał swoją Krew znajduje tu przyjaciół adorujących Przenajświętszą Hostię! Nasze nawiedzenia Najświętszego Sakramentu mają na celu uczczenie Boga i poprawę życia. Zbawienie jest łaską, której towarzyszą uczynki. Jezus wielokrotnie uczył, co mamy czynić, aby osiągnąć życie wieczne. Niech i nam nie zabraknie dobra w naszych myślach, słowach i uczynkach!” – wzywał hierarcha.

    Po komunii św. z kaplicy na plebani w procesji przyniesiono w kustodii do miejsca celebry zachowaną Cząstkę Ciała Pańskiego. Na ołtarzu wystawiony został przyniesiony z kościoła Najświętszy Sakrament. Po wspólnej adoracji i odmówieniu Litanii do Serca Pana Jezusa nastąpiło uroczyste przeniesienie do nowo przygotowanej kaplicy, gdzie wierni codziennie będą mogli modlić się podczas całodniowej adoracji.

    Zabezpieczona w kustodii Cząstka Ciała Pańskiego w kolorze krwi, zintegrowana jest z korporałem, w którym była przechowywana, umieszczona została nad tabernakulum, w specjalnie przygotowanej, zabezpieczonej niszy. Nad nią wystawiony został w monstrancji Najświętszy Sakrament.

    Jak powiedział KAI proboszcz parafii kolegiackiej w Sokółce, ks. kan. Stanisław Gniedziejko wspólnota parafialna przygotowywała się do uroczystości przez tygodniowe misje święte. Od dwóch lat trwały też prace remontowe przygotowujące kaplicę wystawienia Najświętszego Sakramentu. Zwrócił uwagę, na nowe wyzwania stojące przed duszpasterzami z Sokółki w związku licznymi pielgrzymkami, które przybywają do kolegiaty. „Będziemy musieli sprostać tym nowym potrzebom, dokładając jednocześnie wszelkich starań, aby wiara kapłanów i wiernych w obecność Chrystusa w Eucharystii w naszej parafii była dla innych znakiem i świadectwem” – mówił.

    Przed trzema laty, w październiku 2008 r. w kościele pw. św. Antoniego w Sokółce, księdzu udzielającemu Komunii św. wypadł z puszki komunikant. Podniósł go i umieścił w vasculum przy tabernakulum. Po Mszy św. przeniesiono zawartość vasculum do naczynia w sejfie w zakrystii. Po kilku dniach, po otwarciu sejfu zobaczono na zanurzonym komunikancie plamę, sprawiającą wrażenie krwi. Naczynie z komunikantem przeniesiono do tabernakulum w kaplicy na plebanii. Wyjęto go z wody, położono na korporale i ponownie złożono w tabernakulum.

    Na początku stycznia 2009 roku z komunikantu pobrano próbkę, która następnie została niezależnie zbadana przez dwóch profesorów specjalistów patomorfologów z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Wydali oni zgodne orzeczenie, które brzmi: "przysłany do oceny materiał (...) w ocenie dwóch niezależnych patomorfologów (...) wskazuje na tkankę mięśnia sercowego, a przynajmniej, ze wszystkich tkanek żywych organizmu najbardziej ją przypomina". Specjalnie powołana kościelna komisja ustaliła, że komunikant, z którego została pobrana próbka do ekspertyzy jest tym samym, który został przeniesiony z zakrystii do tabernakulum w kaplicy na plebanii. Nie stwierdzono również ingerencji osób postronnych.
    Wszystkie akta sprawy zostały przekazane do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • habilitowany
      03.10.2011 12:04
      Bynajmniej, w naukach empirycznych też jest obecna cząstka wiary (niereligijnej), przedzałożenia, jakiegoś a priori... Hmmm, no bo w naszych dniach okazuje się, że prędkość światła nie jest największą we wszechświecie. Cóż, wiara fizyków w to założenie po 80 latach upada... Jeśli dodamy do tego, choćby zasadę nieoznaczoności Heisenberga, to okaże się, że we współczesnej empirii tej wiary (niereligijnej) jest całkiem sporo.
    • refleksja
      03.10.2011 13:24
      Jezus przestrzegał także przed diabłem, który też potrafi czynić "cuda". Może zamiast gorsząco kłócić się o cud, każdy z nas doda jeden dzień bezinteresownej miłości do bliźnich? Jeśli taka bezinteresowna miłość nie jest dla was możliwa, śmiało munusujcie tę propozycję, ja się naprawdę nie pogniewam.
    • anhella
      08.10.2011 16:05

      Uważajcie domorośli filozofowie ,bo może to ostatni wysiłekBożego Miłosierdzia !!!!!!!!!Póżniej bedzie sprawiedliwość.

    • Albin Wróblewski
      17.10.2011 23:41
      Cieszę się ogromnie, że temat wywołuje takie emocje. Myślę, że taki jest właśnie zamysł Stwórcy, który nam wszystkim daje tę łaskę (czytaj: kolejną szansę) - aby wierzących umocnić w wierze, niewierzących sprowokować do myślenia, a letnich obudzić - czy to dotyczy obrazów "nie uczynionych ludzką ręką": Całun Turyński, bisior z Manoppello, obraz z Guadalupe, czy też cudów eucharystycznych (zresztą nie pierwszy już raz: Lanciano, Siena, Buenos Aires itp). Cuda eucharystyczne najczęściej miały miejsce wtedy, gdy celebrujący Eucharystię powątpiewał w tę przemianę i miały na celu wzmocnienie jego wiary - taki osobisty cud tylko dla niego. Od razu przypomina mi się Ewangelia, w której św. Piotr mimo, że cały czas podążał za Chrystusem i był świadkiem wielu cudów i uzdrowień, ze wskrzeszeniem Łazarza włącznie, to jednak zwątpił i zaparł się Mistrza. Odzyskał wiarę dopiero wtedy, gdy otrzymał "drobny" cud tylko dla siebie - mimo, że nic nie złowił przez całą noc, zarzucił sieć po prawej stronie łodzi i nie mógł jej wyciągnąć z powodu mnóstwa ryb. To był "specjalny" cud dla rybaka. Piszę to bo u mnie przez długi czas rozum nie zawsze szedł w parze z wiarą, a wiara z rozumem. Przyjąłem chrzest jako osoba dorosła, chyba "za bardzo" świadomie i od razu przyjąłem postawę, że tego co nie rozumiem to nie akceptuję. Dopiero po moim drugim nawróceniu zmieniłem optykę i zacząłem to co nierozumne przyjmować z wiarą, dając szansę Panu Bogu. Wtedy dopiero zaczęły się dziać cuda specjalnie dla mnie. I myślę, że każdy z nas taki specjalny cud otrzyma, pytanie tylko co z tym skarbem zrobimy. Oby go tylko nie zakopać w ziemi.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół