• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Biskupi Europy o nowej ewangelizacji

    KAI

    dodane 02.10.2011 14:27

    Nowa ewangelizacja była głównym tematem dorocznego zgromadzenia plenarnego Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE). Odbyło się ono w stolicy Albanii, Tiranie w dniach 29 września - 2 października.

    Wzięli w nim udział przewodniczący konferencji episkopatu krajów naszego kontynentu, w tym abp Józef Michalik. Był też obecny bp Wojciech Polak, kierujący Europejską Służbą Powołań.

    Otwierając obrady przewodniczący CCEE kard. Péter Erdő wskazał, że nowa ewangelizacja polega na głoszeniu Dobrej Nowiny w nowy sposób, dostosowany do dzisiejszych czasów. Ponieważ nowa ewangelizacja jest także tematem zgromadzenia Synodu Biskupów w 2012 r., CCEE będzie mogła przedstawić ojcom synodalnym konkretne propozycje i podzielić się doświadczeniem pracy już wykonanej w tej dziedzinie.

    W rozmowie z dziennikarzami kard. Erdő przyznał, że Europa jest najbardziej zsekularyzowanym kontynentem na świecie. Jednocześnie we wszystkich kulturach narodów europejskich są obecne elementy chrześcijańskie. Mieszkańcy tych krajów znają więc chrześcijaństwo, ale nie zawsze znają Jezusa Chrystusa. Trzeba więc podjąć nową ewangelizację, do której wzywał już bł. Jan Paweł II.

    Jako jedną z jej form wskazał uliczne przedstawienia teatralne czy koncerty muzyki współczesnej z przekazem religijnym w centrach handlowych, ale także spotkania ekumeniczne i inicjatywy społeczno-charytatywne. Nie ma bowiem ewangelizacji bez konkretnego świadectwa miłości chrześcijańskiej, czego przykładem jest Albanka, bł. Matka Teresa z Kalkuty.

    Zauważył też, że nową ewangelizacją bardzo interesują się chrześcijanie innych wyznań. Możliwe jest w tej dziedzinie "rozwijanie solidarności międzychrześcijańskiej". Nie możemy jednak razem prowadzić całej ewangelizacji. - Nie ma między nami pełnej komunii, więc i misja nie może być w pełni wspólna - zaznaczył kardynał.

    Kościół istnieje, by ewangelizować

    Jean-Luc Moens, były koordynator tzw. misji miejskich w Europie, przedstawił syntezę odpowiedzi konferencji episkopatów naszego kontynentu na kwestionariusz w sprawie nowej ewangelizacji, rozesłany przez CCEE. Przypomniał, że gdy w 1979 r. w Nowej Hucie Jan Paweł II rzucił ideę nowej ewangelizacji, miał na myśli nie tyle nowość, lecz odnowę ewangelizacji. Wskazał, że "ewangelizacja nie może być rozumiana jako jedno z wielu działań duszpasterskich Kościoła, lecz stanowi przejaw jego natury i misji, znak obecności Ducha Świętego, który go ożywia i prowadzi". Kościół bowiem - jak uczył papież Paweł VI - "istnieje po to, żeby ewangelizować".

    Nowa ewangelizacja, będąca aktualizacją misyjnego powołania Kościoła w konkretnym miejscu i czasie, polega na pójściu do ludzi, który oddalili się od Kościoła, do ochrzczonych, którzy utracili swoją tożsamość chrześcijańską. Ma też pomóc nawiązać osobistą relację z Chrystusem tym, którzy pojawiają się w kościele pięć razy w życiu: aby przyjąć kolejne sakramenty: chrzest, bierzmowanie, pierwszą komunię, małżeństwo oraz mieć kościelny pogrzeb. Ta relacja z osobą Chrystusa jest celem wszelkiej ewangelizacji - podkreślił Moens.

    Jednak nowa ewangelizacja nie może się ograniczać do "duszpasterstwa odzyskiwania". Musi objąć także przybywających do Europy imigrantów-niechrześcijan. Niektórzy biskupi mówią wręcz o misji ad gentes (do pogan) w swoich krajach. - Kiedyś misja ad gentes polegała na udaniu się do odległych populacji niechrześcijańskich. Obecnie te same populacje są obecne w naszych krajach - wskazał Moens.

    Zauważył, że wyzwaniem dla nowej ewangelizacji są zmiany społeczne, wyłaniająca się nowa kultura i wzrastająca sekularyzacja, w których nie ma już miejsca na religię, w tym chrześcijaństwo. Kościół znajduje się w sytuacji przypominającej czasy apostolskie, jest bowiem zanurzony w obcej mu kulturze. Trzeba więc zamienić dotychczasowy "Kościół kultury chrześcijańskiej" w "Kościół misyjny".

    Wymaga to jednak "radykalnego nawrócenia duszpasterskiego i egzystencjalnego". Konieczne są nowe sposoby głoszenia Chrystusa wyrażane w języku zrozumiałym dla adresatów. Niezbędne są nowy zapał i nowa gorliwość misyjna, jak również odwaga pierwszych chrześcijan i pierwszych misjonarzy. Nowa ewangelizacja ma więc być "stanem ducha" i "odważnym sposobem działania". Nie będzie to możliwe bez poczucia odpowiedzialności katolików za głoszenie Ewangelii, bez podkreślania przez nich swej tożsamości oraz bez tworzenia przestrzeni wspólnotowego przeżywania wiary.

    Młodzi chcą, by niedziela była prawdziwym "wydarzeniem chrześcijańskim". Jeżdżą tam, gdzie można przeżywać i świętować wiarę, np. na Światowe Dni Młodzieży. Można by jej zaproponować oczyszczone formy pobożności ludowej, która stanowi szansę oparcia się sekularyzacji - stwierdził Moens. Ponadto niezbędne jest "duszpasterstwo rozumu", które naprowadzać będzie ludzi na myślenie o Bogu. - Aby nowa ewangelizacja się powiodła, konieczne jest nowe zesłanie Ducha Świętego na Kościół - zakończył Moens.

    Z kolei abp Rino Fisichella przedstawił główne zadania Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji, którą kieruje. Pierwszą jej inicjatywą jest Misja Metropolii, do której gotowość udziału zgłosiło już 12 diecezji, w tym Warszawa. Obejmować ona będzie m.in. ciągłe czytanie Ewangelii św. Marka, następnie katechezy głoszone przez biskupa oddzielnie dla katechumenów, rodzin i młodych, przystąpienie do sakramentu pojednania, lekturę fragmentu "Wyznań" św. Augustyna i konkretne gesty miłości, ze szczególnym uwzględnieniem biednych w Afryce. "Sercem" tych działań będzie katedra jako kościół-matka diecezji.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    Zobacz także

    • Beszad
      02.10.2011 15:07
      Słowa biskupów, jak również doniesienia o dynamice chrześcijaństwa na świecie (w dzisiejszym "Gościu"), w jakiś dziwny sposób zbiegają się z wymową dzisiejszych czytań mszalnych, prowadząc do refleksji nad duchowym stanem Europy. Na chrześcijańskim dotąd Kontynencie wartości takie, jak miłość, mądrość czy piękno zaczynają przeobrażać się w ich karykatury, a przewodnia dotąd idea tolerancji przemienia się w jej dokładne przeciwieństwo (właśnie czytałem o kolejnym skazaniu jakiegoś Anglika za słuchanie Biblii na CD w miejscu publicznym). Ale i w samym sercu Kościoła widać ten problem - nawet głoszone Słowo miewa czasami jakiś głuchy podźwięk, przypominając przemówienia z czasów PRL-u: byle mądrze i składnie brzmiało, choćby nikogo nie porwało...

      Rano oglądałem ciekawy film o początkach cywilizacji – była tam ciekawostka o mało znanej kulturze Galamantów, którzy w zmyślny sposób nauczyli się czerpać wodę z podziemnych złóż Sahary – podziemne sztolnie zapewniły im dobrobyt na długie lata. Jednak zabrakło przezorności, że nie są to źródła niewyczerpalne - woda nie była szanowana, kres dobrobytu był zatem przesądzony...

      Dokąd zmierza dzisiejsza Europa - równie zasobna, co duchowo wydrenowana? Czy obecny stan zastoju nie jest rezultatem wcześniejszego triumfalizmu czy też obecnego wygodnictwa i sformalizowania w życiu naszego Kościoła? (za co odpowiedzialni jesteśmy wszyscy - każdy w innym zakresie). Czy zabierając się do nowej ewangelizacji, nie powinniśmy z tego wyciągać wniosków?...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół