• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Napro kontra in vitro, Szamatowicz kontra Hilgers

    Joanna Bątkiewicz-Brożek

    dodane 23.09.2011 13:54

    Po raz pierwszy w historii doszło do starcia znanego z wykonywania in vitro prof. Mariana Szamatowicza ze światowej sławy twórcą naprotechnologii, prof. Thomasem Hilgersem. Atmosfera była gorąca.

    Obaj panowie wygłosili odczyty w Poznaniu w czasie konferencji perinatologów i neonatologów polskich. Ginekolodzy koncentrowali się na medycynie rozrodu i problemie bezpłodności. Niestety, wykonawca in vitro nie potrafił ani wyłożyć przyczyn bezpłodności, ani tym bardziej wymienić metod jej leczenia. „Niepłodność jest chorobą wyjątkową i tylko urodzenie dziecka rozwiązuje problem” – mówił prof. Marian Szamatowicz, wykonawca pierwszego in vitro w Polsce. „Otóż nie, bo produkując dziecko, nie leczy pan bezpłodnych rodziców, nie rozwiązuje pan problemu, a go omija, często doprowadzając do gorszych komplikacji zdrowotnych u pacjentów i dzieci” – odpowiedział prof. Thomas Hilgers, twórca NaProTechnologii.

    Debata poznańska nie tylko po raz kolejny wyostrzyła różnice w ideologii, jaką niesie program in vitro i leczenie na drodze naprotechnologii, ale dowiodła, że propagatorzy sztucznej metody prokreacji nie podejmują żadnego wysiłku, by bezpłodność leczyć. Co więcej, przyznają, że metoda jest inwazyjna. Szamatowicz przyznał, że spośród zamrażanych embrionów ludzkich otrzymanych metodą in vitro, 80 proc. po rozmrożeniu ginie. Opowiedział także, że by podać nasienie drogą inseminacji do szyjki macicy, przedtem trzeba je wypłukać. A to także inwazyjna ingerencja w materiał genetyczny.

    „Człowiek jest gatunkiem o ograniczonej płodności i nie ma na to wpływu”- mówił prof. Szamatowicz. – „Dlatego jedyna droga to inseminacja lub in vitro. Tylko, że wam nie pozwala na to Kościół” – mówił do zgromadzonych na sali ponad 500 lekarzy. „Chciałbym wam przypomnieć – dodał – że składaliście przysięgę Hipokratesa, że będziecie korzystać w pracy z najnowszych osiągnięć medycyny. A in vitro nią jest”. Na co żywo zareagowała sala. Prof. Janusz Gadzinowski, z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, a jednocześnie działacz Polskiego Towarzystwa Medycyny Perinatalnej i organizator spotkania, skontrował: „Ale w przysiędze Hipokratesa jest też fragment o ochronie ludzkiego życia. Pan je niszczy”. Prof. Szamatowicz bronił się: „nie zabijam embrionów, one obumierają”.

    Wykład Szamatowicza miał bardziej ideologiczny wydźwięk i w sporej części był atakiem na nauczanie Kościoła Katolickiego. Przy czym retoryka propagatora in vitro ujawniła jego dużą wiedzę o powodach, dla których Magisterium odrzuca in vitro. „Dziecko to dar Boga, mówi Kościół. A jak go nie ma, to nakłania ludzi do pokory. Otóż ja jestem człowiekiem pokornym, ale nie w sprawach in vitro” – podkreślił Szamatowicz. Co Hilgers skwitował: „Profesorze, dziwne, że do naszej debaty wtrąca pan ciągle argumenty wiary. Używajmy argumentów medycznych!”.

    Nie obeszło się też bez nieprzyjemnej wymiany zdań. Prof. Szamatowicz zaatakował amerykańskiego ginekologa, mówiąc: „Pan nie jest naukowcem, prof. Hilgers, pańskich wyników i badań nikt nie powtórzył na świecie. Nie widziałem też pana na żadnym naukowym zjeździe”. „Bo nikt nie zaprasza mnie na zjazdy, w których pan uczestniczy, należymy do dwóch różnych światów. Polecam Panu ponad 1200-stronicowy podręcznik do naprotechnologii, przekona się pan, że wiemy na temat niepłodności więcej niż pan” - odpowiedział prof. Hilgers. 

    Tymczasem naprotechnologia jest nauką. Współpracuje z naturalnym cyklem kobiety i łączy naukę dotyczącą prokreacji z technologią medyczną laserów, mikrochirurgią, a ostatnio chirurgią za pomocą robotów. Wykorzystuje się w niej również zaawansowane badania hormonalne. Podstawą naprotechnologii jest model Creighton (Creighton Model FertilityCare System), nowoczesna metoda naturalnego planowania rodziny, która opiera się na wystandaryzowanych obserwacjach płodności kobiety.
    Prace nad modelem Creighton, jak zaznaczył prof. Hilgers, zapoczątkowano w 1976 r. „Przez ten czas doszliśmy do sporych osiągnięć” – przyznał amerykański naukowiec podkreślając, że „w żadnych wcześniejszych badaniach nikt nie interesował się tak dokładnie przebiegiem cyklu kobiety”, a wręcz był on ignorowany.
    „Nie ma drugiego takiego miejsca na świecie, gdzie byłoby tylu zainteresowanych naprotechnologią ginekologów i położników” – powiedział prof. Hilgers.
    Prof. Thomas Hilgers jest klinicystą na oddziale położniczo-ginekologicznym na Uniwersytecie Creighton w USA w stanie Nebraska. W 1985 r. założył Instytut Badań nad Ludzką Rozrodczością im. Pawła VI w Omaha (Nebraska). Założył też i kierował Centrum Edukacyjno-Badawczym Naturalnego Planowania Rodziny przy Uniwersytecie Creighton. Jest także członkiem Papieskiej Akademii Życia, do której został zaproszony przez Jana Pawła II.

    Linki:
    www.naprotechnology.com

    www.popepaulvi.com

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • AJ
      23.09.2011 15:01
      Argumenty ad-personam kompletnie pogrążyły orędownika IVF. Żenujące były też zarzuty o brak naukowości (pod adresem prof. Hilgersa) po wystąpieniu, w którym podawano mnóstwo cyfr bez żadnego przywołania badań naukowych. Prof. Hilgers wypadł zdecydowanie bardziej profesjonalnie. Prawdę mówiąc oczekiwałabym w takiej debacie większej fachowości ze strony zwolennika in-vito. Zwłaszcza, że miał poparcie części sali! A tu okazało się, że nie ma do zaoferowania wiele więcej niż można poczytać w gazetach ;]. Tych niefachowych.
      doceń 17
    • DzikiNeon
      23.09.2011 16:21
      Jeśli chodzi o niektóre przypadki to napro niestety nie da "efektu".
      Jednak pary niepłodne w większości przypadków nie są diagnozowane bo to się nie opłaca kliniką.Wraz z żona przechodziliśmy przez kliniki i w żadnej z nich nie próbowano diagnozować przyczyny a proponowano in vitro!
      Pomijam cenę konsultacji ginekologicznych i samego zabiegu o czym tutaj mało kto mówi.
      Samo podejście do Nas jako "reproduktorów"jest poniżające!!!!
      Zrezygnowaliśmy z klinik "leczenia bezpłodności" bo to jest tylko krótkotrwałe,in vitro nie jest dla nas metodą leczenia.
      - My chcieliśmy zostać wyleczeni całkowicie co dzięki napro stało się możliwe a nie na chwilę!
      Natomiast nie ukrywam że wiele par po in-vitro zostało szczęśliwymi rodzicami.

      - My zdecydowaliśmy się na model Creitona i także jesteśmy zadowoleni z Leczenia!
      Ponieważ dla każdej pary napro jest indywidualną metodą leczenia a ponadto Pary odkrywają siebie na nowo tak drodzy Państwo to nie tylko mowa o dziecku ale również o miłości i odpowiedzialności jak również diagnostyka medyczna(nie kalendarzyk ani temp.metody)USG i badania są tutaj naprawdę na wysokim poziomie o czym ludzie nie uczęszczający nie wiedzą!!!!

      Każda para powinna sama podjąć decyzję o tym co dla Niej jest ważne ,będzie wiele par za jak i przeciw-zasada stara jak świat jedni będą oskarżać naprotechnologie o ciemnogród i średniowiecze inni mówić że in-vitro leczy(co jest nieprawdziwe)-ta metoda jeśli się uda o czym się nie mówi głośno(a zanim para zostanie śzczęśliwymi rodzicami tez musi wiele wycierpieć jak równiez zapłacić sporo pieniędzy).

      Apeluje do przyszłych rodziców zanim podejmą właściwy wybór zanim zaczniemy oskarżać jedni drugich sprawdźmy zapoznajmy się z tym czym naprawdę są obydwie metody I nie łudźmy się ani in vitro ani napro nie jest dla każdej pary co już pan doktor zdążył zasugerować.
      Moja wypowiedź jest subiektywna tak doświadczyliśmy i z tym się chce podzielić.
      Mimo wszelkich medialnych sporów powinniśmy dążyć do prawdy i nazywać rzeczy takie jakie one są a nie takie jak nam sie wydaje szukając sensacyjek wśród cierpienia; gdyż niepłodność jest cierpieniem dla pary i tylko CI mogą zrozumieć co przeżyli to samo.
      I jeszcze jedno błędem jest nazywanie naprotechnologi jako alternatywy dla in-vitro to nie jest to samo drodzy redaktorzy.
      Pozdrawiam.
    • Dr Alf
      24.09.2011 11:01
      Nigdzie indziej nie ma takiego zaiteresowania
      naprotechnologia jak w Wolsce mówi Hilgers.
      Bo nigdzie indziej nie ma takiej ignorancji na usługach obłudy jak w Wolsce. Gdzie zaczyna sie wiara konczy sie rozum
      patrz nobel w dziedzinie medycyny 2011
    • ED
      24.09.2011 11:17
      NAGRODA NOBLA 2011 w DZIEDZINIE MEDYCYNY
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół