dodane 2011-07-14 08:24
Marcin Jakimowicz GN 28/2011
Przełożony mówi, że ściana przede mną jest czarna, a ja przecież widzę, że jest biała. Przytaknąć, że rzeczywiście jest czarna? A może wiedzieć swoje, ale przyjąć, że z tej pomyłki Pan Bóg wyprowadzi jakieś dobro? Czym pachnie posłuszeństwo?
Jóżef Wolny Agencja GN
To sekret posłuszeństwa: ostatecznie zawsze wygrywa posłuszny. Nawet jeśli (jak Jan od Krzyża) musi popatrzeć na rzeczywistość zza krat, za które wsadzili go pobożni bracia. Wewnętrzny atak boli bardziej niż zranienie przychodzące z zewnątrz. A jednak, jak poucza midrasz, „wielką moc ma policzek od sprawiedliwego”.
Przed kilkunastu laty w warszawskim kościele paulinów wrzało jak w ulu. W czasie Mszy św. Pan Bóg dotykał setki osób (w tym wielu muzyków z pierwszych stron gazet). Gdy ostrożni przełożeni rozproszyli organizujących spotkania modlitewne zakonników po całej Polsce, ludzie zżymali się: „Po co takie absurdalne decyzje?”. Jeden z takich obrażonych obserwatorów założył nawet później sektę. Tymczasem zakonnicy w białych habitach spakowali się i posłusznie rozjechali w miejsca, do których ich posłano. Robili dalej „swoje”. W kraju i za granicą. Jeden z nich po latach wrócił na Długą, do swej starej celi… jako przeor. Niezbadane są drogi Boskie. I co, warto było tupać nogami?
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Bywa, ze posłuszeństwo zamienia się w służalczość. W przyklaskiwanie wszystkim, choćby najgłupszym pomysłom przełożonego. Mówi się wtedy przełożonemu tylko to, co chce usłyszeć. Myśli się nie jak dobrze coś zrobić, ale jak zadowolić przełożonego i uprzedza się jego decyzje swoimi działaniami. Często też wtedy zaczyna się sakralizować polecenia przełożonego, traktując je jak wolę Bożą. Tymczasem wolą Boża nigdy nie może być coś sprzecznego z Bożym prawem.
Posłuszeństwo to dobra rzecz. Trzeba jednak koniecznie pamiętać o tym, by podłości, głupoty i niekompetencji przełożonego nie sakralizować. Najważniejsze ostrzeżenie w tym względzie przynosi Ewangelia w historii o skazaniu Jezusa. Podłość arcykapłanów, zdrada Judasza i tchórzostwo Piłata nie stały się czymś dobrym przez to, że przyniosły światu zbawienie. Zło pozostaje złem nawet, jeśli dzięki Bogu, przyniesie jakieś błogosławione owoce...
Pozdrawiam
Z Bogiem
wszystkie komentarze >