• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Podatnikowi na odsiecz

    Stefan Sękowski

    |

    GN 22/2011

    dodane 01.06.2011 15:00

    Do tej pory podatnik w Polsce był pozostawiony na łasce urzędników. Politycy starają się to zmienić. Czy skutecznie?

    Jeszcze dziesięć lat temu firma PHU „Nina”, produkująca ubranka dziecięce i importująca materiały, była największym pracodawcą w gminie Chmielnik w województwie świętokrzyskim. Zatrudniała ok. 50 osób, w dużej części kobiety będące jedynymi żywicielkami rodziny, wspierała także lokalną społeczność. – Zgłaszały się do nas szkoły, domy opieki. Sponsorowaliśmy olimpiady dla niepełnosprawnych. Starałam się dzielić tym, co miałam – mówi GN właścicielka firmy, Nina Cholewicka. Dziś 53-letnia kobieta nie ma już czym się dzielić. „Nina” ostatecznie upadła w lipcu 2001 roku.

    Winę ponosi Izba Skarbowa w Kielcach, a w szczególności nadinspektor Mirosław Kosela. Kierowana przez niego kontrola w firmie trwała trzy lata, w trakcie których przeprowadzano m.in. dziwaczne eksperymenty, mające udowodnić, że Cholewicka nie odprowadziła podatku za część sprzedanych materiałów. Fiskus zażądał pierwotnie zwrotu 3 mln zł podatku, później obniżył stawkę do miliona. Zanim kobiecie udało się udowodnić niewinność, straciła firmę. Nikt nie chciał współpracować z osobą oskarżaną o oszustwa podatkowe. Większość zatrudnionych u niej pracownic do dziś nie może znaleźć pracy. Sama Cholewicka jest bezrobotna, bez prawa do zasiłku, z powodu zadłużenia może stracić dom. – Najgorsze są nie problemy finansowe, ale cierpienia moralne. Rozpadło mi się małżeństwo, dzieci bały się o jutro. Straciłam czwartą część życia na domaganie się prawdy – mówi Cholewicka. Teraz ubiega się o 12 milionów odszkodowania od Skarbu Państwa.

    Bat na urzędników?

    Schemat zawsze jest podobny. Przedsiębiorca z dnia na dzień dowiaduje się, że musi zwrócić fiskusowi dużą sumę pieniędzy. Często przetrzymuje się go jak zwykłego bandziora w areszcie. Po latach okazuje się, że to jednak nie urzędnik, a podatnik miał rację. Pokrzywdzony może sądzić się o odszkodowanie, które otrzyma nie od winowajcy, a od innych podatników. Od osoby, która zniszczyła dobrze prosperujący biznes, na próżno oczekiwać przeprosin, nie mówiąc o zadośćuczynieniu. Mirosław Kosela żyje spokojnie na emeryturze, wybudował dom w Kielcach. Obecnie jest prezesem Związku Międzygminnego „Ponidzie”. Prokurator Andrzej Kwaśniewski, który bezpodstawnie oskarżył jednego z szefów Krakmeatu Lecha Jeziornego o pranie brudnych pieniędzy i przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej, został przeniesiony z Prokuratury Rejonowej Kraków-Nowa Huta do Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. – Ludzie, którzy nie powinni więcej prowadzić żadnych spraw, nie są pociągani do odpowiedzialności i żyją w dobrym zdrowiu – mówi GN Jeziorny, obecnie ekspert Centrum im. Adama Smitha.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół