• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Oczy lasu

    Przemysław Kucharczak

    |

    GN 22/2011

    dodane 02.06.2011 00:15

    Niedługo kamery będą nawet w lasach – żartował ostatnio jeden z internautów. Żart jest nieświeży: kamery działają w polskich lasach już od dwóch lat.

    W Nadleśnictwie Kudypy pod Olsztynem w ostatnim miesiącu udało się ukarać mandatami ośmiu kierowców, który zaśmiecali las. Nagrała ich świeżo zakupiona przenośna kamera. Zaśmiecający pokornie zapłacili mandaty, zabrali z powrotem swoje śmieci oraz śmieci leżące obok, przywiezione na dzikie wysypisko być może przez kogoś innego. – Mandat za zaśmiecanie lasu wynosi do 500 złotych, a za nieuprawniony wjazd do lasu jeszcze 200 złotych – wylicza nadleśniczy Alfred Szlaski. – Jeśli ktoś odmówi posprzątania i przyjęcia mandatu, skierujemy sprawę do sądu, z dowodem w postaci filmu. Ale do tej pory żaden z zarejestrowanych kamerą nie odmówił – dodaje.

    O nagraniu pierwszych ośmiu zaśmiecających poinformowały lokalne media. Dodatkowo na krawędziach lasu, przede wszystkim na parkingach, leśnicy rozwiesili tabliczki z informacją, że las jest monitorowany. Zadziałał efekt psychologiczny. – Już po tym jednym miesiącu mogę stwierdzić, że zaśmiecanie lasu bardzo wyraźnie się zmniejszyło, zwłaszcza w widocznych miejscach jak parkingi przy lasach. Śmiecący mają obawy, jeśli wiedzą, że może tam być kamera. I przyjęcie tej inicjatywy przez społeczeństwo jest bardzo dobre – mówi Alfred Szlaski.

    Mrówki w kadrze

    W Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych dowiedzieliśmy się, że kamer w polskich lasach jest już kilkadziesiąt. Zamaskowane wśród drzew, robią filmy i zdjęcia pod Warszawą, Białymstokiem, Toruniem, Olsztynem i Katowicami. Lada dzień trafią też do lasów pod Radomiem. Mają czujnik ruchu: zaczynają strzelać zdjęcia dopiero, kiedy coś w ich zasięgu się poruszy. – U nas przez tydzień kamera źle pracowała, bo do miejsca jej ukrycia weszły nam mrówki. Co mrówka się ruszyła, to dostawaliśmy jej zdjęcie – mówi nadleśniczy Szlaski.

    Niektóre nadleśnictwa dysponują kamerami, które po zrobieniu zdjęcia wysyłają SMS-a. Strażnik leśny może wtedy sprawdzić za pomocą komputera lub komórki, co kamera nagrała. Najczęściej jednak rejestruje zwierzęta, czasem spacerowicza. Aparat ukryty koło dzikiego wysypiska w Nadleśnictwie Katowice zrobił zdjęcie dzika, który miał puszkę na gwiździe, czyli ryju. Puszka wbiła się i, jak się później okazało, zaczęła dzikowi wrastać w gwizd.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół