• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nisze i dywany

    Edward Kabiesz

    |

    GN 22/2011

    dodane 02.06.2011 00:15

    „Teraz i zawsze”, jeden z najlepszych filmowych debiutów ostatnich lat, nakręcono bez państwowego wsparcia. Do kin nie trafił. Na szczęście można go obejrzeć na DVD.

    Film nie został dopuszczony do konkursu na festiwalu filmowym w Gdyni. Został tylko pokazany w sekcji „Panorama Polskiego Kina”, gdzie trafiają filmy odrzucone przez komisję selekcyjną. Nie zainteresował się nim żaden z polskich dystrybutorów. Dlaczego?

    To była nisza

    – Powiem wprost. Przyczyną jest temat. Wielu ludziom on nie leży. Nie chcą, by coś takiego trafiło na salony – mówi Artur Pilarczyk, reżyser „Teraz i zawsze”. Film jest opartą na faktach opowieścią o młodym człowieku, który odkrywa w sobie powołanie do kapłaństwa. Mówi o trudnej drodze, swoistej szkole duchowego przetrwania, o wątpliwościach, które nim targają. Nie było do tej pory w polskim kinie filmu, którego akcja rozgrywa się w znacznej części w seminarium duchownym i którego bohaterem jest kleryk. – Czy nie bałem się podejmować tego tematu? – zastanawia się reżyser. – Jeżeli historia, która nas poruszy, jest dobra i opowiemy ją w uczciwy sposób, to obawy są nieuzasadnione. A że jest to temat oryginalny, niecodzienny i niespotykany? To raczej atut. To rzeczywiście była nisza, którą chciałem w dojrzały i sensowny sposób opisać.

    Film powstał w studiu Horyzont w Słubicach. Mariusz Konopka, operator i montażysta, jest jego założycielem. Studiował w – jak to sam nazywa – „małej szkółce filmowej” we Wrocławiu. Tam poznał Pilarczyka. – Zrobiłem z nim krótki filmik „Między nami” zakupiony następnie przez Canal+ – opowiada Konopka. – Ten film otworzył nam drogę do realizacji „Teraz i zawsze”. A historia w nim opowiedziana wzięła się z przypadku. Zaczęło się od telefonu kolegi, kleryka z seminarium w Henrykowie, który chciał go namówić na realizację dokumentu. Konopka zorientował się, że to znakomity temat na fabułę. – Przekonałem go, by scenariusz w konsultacji z nim napisał Artur Pilarczyk. – Ta historia nas zafascynowała – wspomina Konopka. – Autor pomysłu załatwił nam u kardynała możliwość zamieszkania w seminarium. Byłem tam przez tydzień. Poznawałem klimat tego miejsca. Były szanse, by zrobić film właśnie tam, ale nie dogadaliśmy się do końca. Ostatecznie zdjęcia w seminarium zrealizowaliśmy w Kamieńcu Ząbkowickim, w byłym opactwie cystersów.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół