• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Przeciwko śmierci

    ks. Jerzy Szymik teolog, poeta, profesor Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego

    |

    GN 22/2011

    dodane 01.06.2011 15:39

    Dwie tylko: p o e z j a i d o b r o ć ... i więcej nic.. C. K. Norwid

    Sto lat temu, 30.06.1911 roku, urodził się Czesław Miłosz, nasz noblista sprzed 31 lat. Przyszedł na świat w Szetejniach koło Kiejdan, na Litwie, w starej rodzinie szlacheckiej, jako syn inżyniera Aleksandra Miłosza i Weroniki z Kunatów. Ochrzczony był w parafii Opitołoki. Jak pisał o pewnym poecie (a w gruncie rzeczy, w zawoalowany sposób, o samym sobie) w poemacie „Orfeusz i Eurydyka”: „swoje słowa układał przeciwko śmierci/ I żadnym swoim rymem nie sławił nicości”.

    Na rok przed śmiercią podyktował wiersz „Niebo”:

    Ojcze nasz, któryś jest w niebie.

    Wyrażenie: „Któryś jest w niebie” nie oznacza miejsca, lecz majestat Boga i Jego obecność w sercach ludzi sprawiedliwych. Niebo, dom Ojca, stanowi prawdziwą ojczyznę, do której zdążamy i do której już należymy.

    Katechizm katolicki

    Jak daleko sięgam pamięcią, zawsze chciałem być w niebie.
    Żyłem tutaj, wiedząc, że jestem tu tylko tymczasem.
    Że kiedyś będzie mi dane wrócić do mojej niebiańskiej ojczyzny.

    Nie żebym nigdy nie myślał: po śmierci nic nie ma.
    Kłamali sobie świeci i prorocy, budowniczowie świątyń i mędrcy i poeci.
    Nie mamy i nigdy nie mieliśmy Ojca ani domu.

    Krzyk pokoleń oczekujących zmiłowania wznosił się w pustce
    i zapadał w pustkę, a oni szli pod ziemię razem ze swoim złudzeniem.

    Maski tragedii, tiary, liturgiczne szaty zbutwieją w bagnie tak jak kości mamuta.
    Tak myślałem, ale byłem świadomy, że to przemawia do mnie głos Nicości.

    Przeciwko któremu buntowały się moje ciało i krew,
    a one mnie prowadziły w mojej długiej podróży wśród ludzi.

    Ileż to razy czułem miłość i gniew, odrazę do nich, wdzięczność i uwielbienie.
    Ich słabość ogrzewała mnie, ich siła wspierała mnie,
    byli ze mną w moich snach i nocach czuwania.

    Gdyby nie oni, byłbym bez obrony, patrząc na nich układałem hymny.
    Na cześć łodzi bukowych, luster z wygładzonego metalu,akweduktów, mostów i katedr.

    Wszystkiego, w czym wyraża się nasze podobieństwo

    Do Niewypowiedzianego, naszego Ojca w Niebie.  [2003]

    Ostatni wiersz, jaki napisał w swoim długim 93-letnim życiu, nosił tytuł „Dobroć”. Jego ostateczną wersję ustalił 22.12.2003 roku. Potem przerwał pisanie. Zmarł 14.08. 2004 roku w Krakowie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół